Logo Przewdonik Katolicki

Radość wiary w Kościele

Agata i Krzysztof Jankowiakowie
Bazylika św. Piotra, Watykan / fot. Jarosław Tomaszewski

Ruchy i wspólnoty odgrywają coraz większą rolę w Kościele. Formują dojrzałych chrześcijan, świadomych przynależności do Kościoła, chcących przemieniać świat w duchu Ewangelii. W Rzymie w dniach 20–22 listopada odbył się III Światowy Kongres Ruchów Kościelnych i Nowych Wspólnot.

Przedstawiciele blisko stu międzynarodowych ruchów katolickich zostali zaproszeni na spotkanie zorganizowane przez Papieską Radę ds. Świeckich. Spotkali się po raz trzeci. Pierwszy raz w 1998 r., kiedy to rozważano temat miejsca ruchów w Kościele. Drugi kongres odbył się w 2006 r., jego tematem było „Piękno bycia chrześcijaninem”. Tegoroczny temat brzmi: „Radość Ewangelii – radość misyjna”.

Cały świat
W kongresie uczestniczyło ok. 250 osób z całego świata. Wśród nich byli znani założyciele wielkich ruchów – Kiko Argüello z Neokatechumenatu, Andrea Riccardi ze Wspólnoty Sant’Egidio, Daniel Ange, autor wielu książek, założyciel Międzynarodowej Szkoły Modlitwy i Ewangelizacji Jeunesse-Lumière, José Prado Flores, założyciel szkół Nowej Ewangelizacji.
Znaleźliśmy się na kongresie jako przedstawiciele Ruchu Światło-Życie. Oprócz nas uczestniczyły w nim trzy osoby z Polski – Irena i Jerzy Grzybowscy, założyciele Spotkań Małżeńskich, oraz ks. Mirosław Grendus, reprezentujący Ruch dla Lepszego Świata.
Kongres to przede wszystkim trzy dni wypełnione wykładami i dyskusjami. Punktem wyjścia do rozważań stała się papieska programowa adhortacja Evangelii gaudium. Tematyka wykładów i prezentacji była więc powiązana z ewangelizacją rozumianą jako głoszenie kerygmatu w świecie przedchrześcijańskim i postchrześcijańskim. Wychodząc od charakterystyki przemian społecznych i kulturowych dokonujących się na naszych oczach, zastanawialiśmy się nad naszym świadectwem jako chrześcijan, nad pracą nad sobą i nieustannym nawracaniem się, nad służbą potrzebujących w jej najrozmaitszych wymiarach. Nie brakowało refleksji nad mistyką nowych form wspólnego życia, rolą ruchów i nowych wspólnot w diecezji, sztuką towarzyszenia w formacji i rolą kapłanów w ruchach i nowych wspólnotach. Słyszeliśmy poruszające świadectwa pomocy najbiedniejszym i – równie poruszające – o zajmowaniu się ludźmi starszymi. Jednym z najciekawszych był przepiękny biblijny wykład Mary Healy, dotyczący geniuszu kobiety w ewangelizacji. Mówcy – z różnych stron świata, duchowni i świeccy– nie uciekali od rozważania trudnych sytuacji, otwarcie mówili nie tylko o radościach, ale przede wszystkim dostrzegali Boże działanie w świecie, potrafili rzeczywiście pokazać swoją postawą i słowami radość chrześcijaństwa. Był też czas na dialog, świadectwo, podzielenie się osiągnięciami, prośbę o radę w trudnościach.
Ta wymiana zdań pozwoliła zobaczyć, że problemy, z którymi zmaga się Kościół, bywają podobne w różnych krajach. Oto Mary Healy z USA została zapytana przez Daniela Ange’a o ideologię gender. Jej krótka odpowiedź była niesamowicie mocna i radykalna, dotykająca sedna problemu. Jak pamiętamy, zeszłoroczny list polskich biskupów na temat gender usiłowano w naszym kraju przedstawiać jako odrębne stanowisko polskiego Episkopatu, sugerując, że jest ono czymś wyjątkowym, nie podzielanym przez Kościół gdzie indziej. Prawda jest inna.

Echo Pięćdziesiątnicy
Ale kongres nie toczył się tylko w sali obrad. Jego istotnym wymiarem były spotkania i rozmowy. Właściwie poza wspólnymi modlitwami i wykładami nieustannie towarzyszył nam gwar wielojęzycznych rozmów. Uderzała ogromna wzajemna otwartość uczestników, którzy każdą, najdrobniejszą nawet okazję wykorzystywali do tego, by zadać pytanie o imię drugiej osoby, o ruch, do którego ta osoba należy, i następnie przejść do dzielenia się życiem swoich wspólnot i posługą pełnioną w Kościele. Nierzadko przy jednym stole rozmowa toczyła się w kilku językach. To było jak echo zesłania Ducha Świętego – choć mówiliśmy różnymi językami, a niektórym może nawet brakowało płynności, ożywiał nas jeden Duch, chcieliśmy być razem i słuchać siebie nawzajem. W rozmowach powracał co jakiś czas zachwyt nad wielością różnych powołań i charyzmatów w Kościele – i nad tym, że razem naprawdę możemy stworzyć coś wielkiego – pomagać ludziom spotkać Jezusa.

Służba w praktyce
Takich rozmów przeprowadziliśmy w ciągu kongresu bardzo wiele, nie sposób ich wszystkich przedstawić. Wspomnimy o kilku. Przedstawiciel niemieckiego środowiska, które opracowało katechizm dla młodych Youcat, opowiadał nam o tym, jak zrodził się pomysł tego katechizmu. Mogliśmy obejrzeć pierwsze przymiarki do katechizmu dla dzieci (wyglądają bardzo interesująco).
Ciekawa okazała się rozmowa z dwiema starszymi paniami z Legionu Maryi z Irlandii. One same uważały, że nic wielkiego nie robią. Tymczasem okazało się, że w swojej parafii służą, odwiedzając ludzi, często samotnych, niosąc konkretną pomoc, słowa otuchy i ułatwiając kontakt z kapłanem. Dla niektórych osób stają się pierwszym po latach łącznikiem z Kościołem. Uśmiechnięte, serdeczne, skromne, gotowe do pomocy.
Rozmowy miały niekiedy dość niespodziewane dla nas akcenty. Przedstawicielka Ruchu Focolari z Włoch w pewnym momencie powiedziała:  „Wy jesteście z Poznania! Czy to nie wasz arcybiskup przemawiał na synodzie? Czytałam wywiad z nim!” – było to dla niej bardzo pozytywne skojarzenie. Mogliśmy więc zobaczyć, że aktywny udział abp. Stanisława Gądeckiego w synodzie biskupów przyczynił się do promocji naszego miasta.
Ciekawa była rozmowa z przedstawicielem ruchu Youth 2000 z Niemiec. Jest to inicjatywa nastawiona na zapraszanie młodych ludzi przez Maryję do głębokiej relacji z Jezusem, wykorzystująca jako podstawowe narzędzie rekolekcje połączone z nieustającą adoracją Najświętszego Sakramentu.

Siła Kościoła
Na kongresie mogliśmy zobaczyć chrześcijaństwo żywe, gorliwe, budujące wiarę na osobistym spotkaniu z Jezusem. A te 250 osób to przecież tylko przedstawiciele ruchów eklezjalnych i nowych wspólnot, grono osób uczestniczących w formacji i służbie jest o wiele większe. Chrześcijanie współpracujący w budowaniu Królestwa Bożego, idący tam, gdzie ludzie potrzebują najrozmaitszej pomocy (w wymiarze duchowym i materialnym), często do tych, do których nikt nie chce iść, są rzeczywiście solą ziemi. Warto to zobaczyć, warto ucieszyć się przeżywaniem wspólnoty i warto też pamiętać, że nie jesteśmy sami, na całym świecie bujnie rozwijają się najrozmaitsze wspólnoty pragnące służyć Bogu.

Pierwsza miłość
Na koniec chcemy opowiedzieć o wydarzeniu najważniejszym. W sobotę 22 listopada wszyscy uczestnicy kongresu zostali przyjęci przez papieża Franciszka na audiencji w Sali Klementyńskiej. W swoim przemówieniu Ojciec Święty dał kilka wskazówek, w jaki sposób ruchy i nowe wspólnoty mają zmierzać do osiągnięcia dojrzałości w Kościele. Należy przede wszystkim wciąż sięgać do „pierwszej miłości”, do źródeł charyzmatu, nie pozwolić mu na skostnienie czy zinstytucjonalizowanie. Papież wskazywał na ogromny kryzys tożsamości, dotykający dziś ludzi, i mówił o odpowiedzialności w towarzyszeniu im, szanowaniu ich wolności, aby rzeczywiście wzrastali w dojrzałości. Bardzo mocno wybrzmiało wezwanie do budowania jedności. „Aby świat uwierzył, że Jezus jest Panem, musi widzieć komunię między chrześcijanami”. Papież mówił też o konieczności zachowania jedności z Kościołem i współpracy miedzy ruchami.
„Kongres ujawnił ogromną dojrzałość eklezjalną ruchów, pokazał większą dojrzałość niż w czasie poprzednich kongresów” – powiedział kard. Stanisław Ryłko w słowie podsumowującym. „Kościół musi niejako wyjść z siebie, musi przekraczać swoje granice, wychodzić ze sloganów. Każdy ruch ma swój charyzmat, a każdy charyzmat niesie w sobie ogromne bogactwo nowości. Niech ten kongres obudzi w was twórczy niepokój, by być otwartym na niekiedy zaskakujące dary Ducha Świętego” – dodał polski purpurat. Z tymi słowami wróciliśmy do domu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki