Rozmowa z dyrektorem i odpowiedzialnym za wspólnotę L’Arche Rafałem Ślusarczykiem ze Śledziejowic koło Krakowa, gdzie powstała pierwsza wspólnota w Polsce
Kiedy pierwszy raz zetknął się Pan ze wspólnotą, która skupia osoby niepełnosprawne?
– To było ponad 20 lat temu, gdy zaczynałem studia. Chciałem zaangażować się w coś więcej niż tylko naukę. Koleżanki zaprosiły mnie na spotkanie wspólnoty „Wiara i Światło” do domu, gdzie dwie niepełnosprawne intelektualnie siostry mieszkały ze swoją mamą i babcią. Pamiętam to wydarzenie, jakby to było wczoraj. Podczas tego pierwszego spotkania poczułem się bardzo dobrze przyjęty, jakbym znalazł się wśród bliskich osób. Bariery niepewności, obaw co do spotkania z osobami niepełnosprawnymi, tego jak się zachować, szybko zniknęły. Osoba z niepełnosprawnością intelektualną jak nikt inny potrafi przyjąć drugiego człowieka takiego, jakim on jest. Od tamtej pory jestem w tej wspólnocie. Dzięki Ruchowi „Wiara i Światło” poznałem wspólnoty L’Arche (z franc. Arka) założone kilka lat wcześniej również przez Jeana Vanier.
Wspólnota L’Arche w Śledziejowicach, którą Pan kieruje, powstała równo 30 lat temu. Była to pierwsza taka inicjatywa w Polsce.
– Wspólnota powstała tutaj dzięki wielkiej determinacji Wandy i Bożeny, dwóch Małych Sióstr Jezusa Karola de Foucauld, które przy współpracy z kard. Franciszkiem Macharskim oraz Międzynarodową Federacją L’Arche zakupiły dom w Śledziejowicach. Zamieszkały w nim wraz z niepełnosprawną intelektualnie Helenką, która była rodzoną siostrą jednej z nich. 20 lat temu powstał drugi dom w Wieliczce. W każdym z nich mieszka po sześć osób z niepełnosprawnością intelektualną wraz z asystentami. Potem powstały ośrodki dziennego wsparcia dla osób mieszkających głównie ze swoimi rodzinami: Warsztaty Terapii Zajęciowej w Śledziejowicach i niecałe trzy lata temu Środowiskowy Dom Samopomocy. Łącznie we wszystkich tych miejscach obejmujemy opieką 50 osób niepełnosprawnych.
Dlaczego właśnie L’Arche?
– Kiedyś osoby niepełnosprawne intelektualnie były spychane na margines życia społecznego, zamykane w szpitalach psychiatrycznych, ukrywane ze wstydem przez swoje rodziny przed otoczeniem. Jean Vanier usłyszał ich rozpaczliwe wołanie o miłość i akceptację. W zakupionym przez siebie małym domku w miejscowości Trosly, niedaleko Paryża, zamieszkał w 1964 r. wraz z dwoma mężczyznami, których wziął z ośrodka dla osób chorych psychicznie. Zainspirowany Ewangelią doszedł do wniosku, że to właśnie małe wspólnoty, w których osoby mogą budować wzajemne bliskie relacje oparte na przyjaźni, są najlepszym miejscem do życia i rozwoju dla osób niepełnosprawnych intelektualnie.
Dziś takich wspólnot jest na świecie ok. 140, a działają w 40 różnych krajach na wszystkich kontynentach. Jean Vanier, odpowiadając, jak służyć niepełnosprawnym, tak to ujął: „kochać kogoś nie znaczy przede wszystkim robić coś dla niego, ale pomóc mu odkryć jego piękno, jego niepowtarzalność, światło ukryte w jego wnętrzu”. Przez wspólne przeżywanie wydarzeń codziennego życia staramy się tutaj realizować te słowa.
Na czym polega rola asystentów w domach L’Arche?
– To współmieszkańcy, a zarazem opiekunowie, terapeuci i przyjaciele. Asystenci angażują się zwykle na rok lub dwa, choć zdarza się, że i na wiele lat. Nie muszą mieć specjalnego wykształcenia, doświadczenia i kompetencji. Nabierają ich we wspólnocie. Ważne by byli otwarci na dzielenie życia z osobą niepełnosprawną, gotowi do niesienia trudu codziennych obowiązków i zdolni do podjęcia odpowiedzialności za drugiego człowieka.
Jak można trafić do wspólnoty i zostać asystentem?
– Osoby zainteresowane zamieszkaniem w domu wspólnoty przechodzą najpierw rozmowę kwalifikacyjną. Wymagamy referencji, najlepiej z dwóch różnych źródeł, niekaralności oraz stanu zdrowia umożliwiającego podjęcie takiego zaangażowania. Następnie kandydat na asystenta ma możliwość w ciągu kilku dni poznać życie domu i jego mieszkańców. Kolejnym etapem jest staż trwający od jednego do kilku miesięcy. Po jego pozytywnym zakończeniu asystent wraz z odpowiedzialnym za wspólnotę podejmuje decyzje o dalszym zaangażowaniu zwykle na rok. Po każdym roku pobytu następuje ewaluacja asystenta i decyzja o dalszej współpracy.
Ale do wspólnoty zapraszamy nie tylko osoby, które zamieszkają w domach czy pracują w naszych ośrodkach, właściwie każdy może znaleźć tu swoje miejsce i być potrzebny. Przychodzą do nas ludzie w różnym wieku, zarówno uczniowie i studenci jak i osoby starsze, samotne lub mające swoje rodziny. W zależności od swoich możliwości wspomagają nas, regularnie podejmując stałe obowiązki lub od czasu do czasu, np. podczas wakacji czy weekendów. Dzięki dużemu kręgowi zaangażowanych od wielu lat przyjaciół wspólnota może stale rozwijać się i coraz lepiej odpowiadać na pojawiające się potrzeby.
Dużo jest chętnych do pracy w takiej roli?
– Bywa różnie. Są okresy, gdy jest więcej chętnych niż miejsc, a czasem są miejsca, a nie ma chętnych. Dziś na przykład możemy jeszcze przyjąć dwóch asystentów. Więc jeśli ktoś odkrył, że może to być miejsce dla niego, serdecznie zapraszam.
Jakie są największe trudności w Waszej działalności?
– Ja bym zaczął od tego, że sama praca daje dużo radości i satysfakcji. Ale oczywiście nie brak w niej i trudności. 30 lat temu, gdy powstawała wspólnota, było w niej kilka osób żyjących bardzo blisko siebie, tworzących silne, rodzinne więzi. Dziś oprócz dwóch domów stałego pobytu mamy również warsztaty i ośrodek dziennego wsparcia, a w nich kilkadziesiąt osób niepełnosprawnych, wolontariuszy i pracowników o różnych temperamentach, potrzebach i wymaganiach.
Również znacznie wzrosły standardy świadczenia wsparcia osobom niepełnosprawnym oraz wymogi prawne. By temu sprostać, musimy wciąż rozwijać się jako profesjonalna instytucja pomocy społecznej ze wszystkimi tego zaletami i konsekwencjami. Jednocześnie we wszystkim, co robimy, troszczymy się, by zachować jak najpełniej wspólnotowy wymiar naszej działalności, zakorzeniony w Ewangelii i tradycji chrześcijańskiej. Wielkim więc wyzwaniem jest harmonijne połączenie tych trzech wymiarów naszego funkcjonowania: profesjonalnego, wspólnotowego i duchowego
Zupełnie inna sprawa to borykanie się z finansowymi trudnościami, gdyż dotacje, które otrzymujemy od państwa, nie wystarczają na pokrycie kosztów funkcjonowania takich rodzinnych domów jak nasze. Stąd niezbędne jest stałe wsparcie ze strony dobroczyńców, naszych przyjaciół, firm i zaprzyjaźnionych organizacji.
Co najważniejszego od trzydziestu lat daje wspólnota osobom niepełnosprawnym w Polsce?
– Osoby te mogą zgodnie ze swoimi potrzebami i możliwościami rozwijać się w przyjaznym środowisku. Pracując czy tworząc wśród społeczeństwa, wykonując nawet zwykłe czynności, czują się potrzebni. L’Arche przyczyniła się do tego, że dziś coraz częściej postrzega się osoby niepełnosprawne nie tylko jako tych, którzy potrzebują wsparcia, ale sami mogą swoimi darami i pracą służyć innym.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











