Nigdym ja ciebie, ludu, nie rzuciła,
Nigdym ci swego nie odjęła lica.
Ja po dawnemu moc twoja i siła.
Bogurodzica.
Przed nami 3 maja, uroczystość Matki Bożej Królowej Polski, której złożymy hołd, cześć i uwielbienie. Wspomnijmy choć niektórych wielkich Jej czcicieli: św. Stanisława Kostkę, św. Maksymiliana Kolbego, bł. Władysława z Gielniowa, bł. Stanisława Papczyńskiego, bł. Jana Pawła II, sługę Bożego Stefana Wyszyńskiego, przeora Jasnej Góry o. Augustyna Kordeckiego. Przez stulecia gorliwymi propagatorami kultu Maryi byli kapłani polscy, wśród nich księża marianie, ojcowie franciszkanie, paulini, bernardyni, salezjanie, dominikanie… Kosztem trudu życia głosili słowo Boże i wolę Bożą oraz chwałę Maryi. Byli wśród nich pokutnicy i męczennicy modlący się przez całe życie o wskrzeszenie Polski i pokutujący za jej grzechy. Nieprzeliczone zastępy sióstr zakonnych i katolicy świeccy: możni i biedni, z pałaców i dworków, z zaścianków, miejskich kamienic i chłopskich chat modlili się do Maryi Królowej Korony Polskiej – również o wolność, wspomożenie, o Boże zmiłowanie dla Polski i Polaków. Konfederaci barscy przyrzekali w pieśni:
Nigdy z królami nie będziem w aliansach,
Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi;
Bo u Chrystusa my na ordynansach
Słudzy Maryi!
Powszechna była – nie tylko w czasach zaborów – wiara w to, że losy spoczywają w dłoniach Jej Królowej: Najświętszej Maryi Panny. Podczas wojen, w dniach grozy i ucisku, w chwilach rozstrzygających o polskich losach, tysiące serc uciekały się pod obronę Świętej Bożej Rodzicielki. Modlitwy zanosiły dzieci Wrześni i harcerze: Orlęta Lwowskie i ci z Szarych Szeregów. Modły płynęły z pól bitewnych, sprzed ołtarzy uczynionych z bębnów i dział, osłoniętych baldachimami z chorągwi pułkowych. Zanoszono je z otchłani beznadziei: z katowni gestapowskich, z łagrów i obozów zagłady, z głębi kopalń syberyjskich, z kazachstańskich stepów, z ziemi katyńskiej. Spod Narviku, Tobruku, Monte Cassino, Lenino, z płonącej powstańczej Warszawy.
Dziś powinniśmy dziękować Bogu i Maryi Królowej Polski za cud wolności myśli i czynu – powiedziała mi w niedawnej rozmowie pewna wiekowa dama. – Możemy ze śpiewem na ustach, niosąc kościelne chorągwie i narodowe flagi, zapatrzeni w te święte godła manifestować wiarę w Boga i wiarę w niepodległą Polskę. Przestańmy oskarżać się, kłócić się i narzekać, a Maryję tylko prosić i błagać – dodała. – Za mało jest w Polsce osób zdających sobie sprawę z własnych i narodowych zobowiązań wobec Niej jako Królowej Polski
Jak w dzisiejszych czasach powszechnej rozterki i niepewności jutra, wyrazić wierność, przywiązanie, miłość do Matki Bożej Królowej Polski? Myślę, że wzorując się na najszlachetniejszych, patriotycznie usposobionych Polakach. Poprzez powrót do Boga, tzn. przez wypełnianie Jego przykazań, przez wiarę żywą, czyny ofiarne, przez dbałość o przyszłość Kościoła, Polski i Polaków. Przez szerzenie ducha męstwa, jedności narodowej i miłości Ojczyzny. Również przez poczuwanie się do zaszczytnego obowiązku wyleczenia jej z bolesnych ran. I my winniśmy pozostawać „na ordynansach” u Matki Bożej, naszej Królowej, wszak w Niej zawsze:
Ratunek pewny, ucieczka bezpieczna,
Nadzieja wszelka, obrona skuteczna.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









