Mocna dłoń Zbawiciela

Ewangelia o burzy na morzu (Mt 12, 2233) wciąż na nowo przypomina nam, że łódź Kościoła, choć miotana falami, ma Kogoś, kto prowadzi ją bezpiecznie do brzegu.
Czyta się kilka minut

 

Ewangelia o burzy na morzu (Mt 12, 22–33) wciąż na nowo przypomina nam, że łódź Kościoła, choć miotana falami, ma Kogoś, kto prowadzi ją bezpiecznie do brzegu.

 

 

Możemy sobie wyobrazić zagubienie i przerażenie uczniów w chyboczącej się pod wpływem wichru i burzy łódce, na wzburzonym jeziorze wśród nocy, kiedy do brzegu było daleko. Dobrze gdy w takim momencie człowiek uświadomi sobie, że mimo swojej inteligencji i przemyślności sam nie jest w stanie dotrzeć szczęśliwie do celu. I zaczyna szukać ratunku. W przeciwnym razie prędzej czy później zaczyna tonąć.

Apostołowie wytężają wzrok wiary, poszukują oparcia i odnajdują je w kroczącym po falach Chrystusie. Na kilku obrazach przedstawiających tę scenę zachwyca blask bijący z postaci Jezusa na tle powszechnej ciemności. Jezus jedynym światłem. Można powiedzieć, genialna teologiczna intuicja malarzy.

 

Mocna ręka

To nie przypadek, że Piotr wyrusza pierwszy naprzeciw Jezusowi. Dostrzegł światło, usłyszał wezwanie Mistrza i kroczy pewnie w Jego kierunku na przekór szalejącemu żywiołowi. To nie przypadek, że kiedy odrywa wzrok od Mistrza, zaczynają go na nowo pochłaniać fale. To nie przypadek wreszcie, że mocna ręka Zbawiciela przywraca mu równowagę. Mocą św. Piotra, mocą apostołów jest Pan, który małej łódeczce rozkołysanej wielkimi falami pozwala spokojnie dopłynąć do brzegu.

Mocą i siłą Kościoła jest jego więź z Chrystusem. Im bardziej wpatrujemy się w Niego, podążamy za Nim, tym mniej nam straszne to wszystko, co wokół.

Siłą Kościoła jest jego jedność. Czy uczniowie mogą się kłócić, dokąd płynąć, kiedy Pan oświeca im drogę? Nie ma wielu dróg, jedna wiedzie ku Chrystusowi. Reszta to odwrót w stronę ciemnego jeziora.

 

Samotni żeglarze

Mocą Kościoła jest autorytet. Piotr pierwszy odpowiada na wezwanie Jezusa, apostołowie ruszają za nim.

Mówią, że historia jest nauczycielką życia. Także historia Kościoła, więc warto wyciągać z niej wnioski na dziś. Zdarzali się w niej samotni żeglarze, którzy próbowali nadać łodzi inny kierunek. Niejednokrotnie byli to ludzie wykształceni, pobożni, pełni ideałów. Często też chcieli dobrze, lecz zgubiła ich pycha. A z drugiej strony było wielu tych, którzy swym życiem i nauczaniem przyciągnęli wielu. Nie do siebie, ale do Kościoła, by razem zbliżać się do Chrystusa.

Smuci mnie postawa ks. Natanka i zwolenników intronizacji Chrystusa Króla Polski. Każdy duchowny przekazujący naukę Jezusa i według niej żyjący, kochający Kościół i uczący tej miłości wiernych, jest niczym perła w koronie. Kapłan, który się temu sprzeniewierza, czyni szkodę także tym, którzy mu zaufali. Potrzeba im naszej modlitwy.

 

Sekretarka

Dziękuję Bogu za pokorę siostry Faustyny, która tytułowała siebie tylko „sekretarką”. I za rozwagę Kościoła gruntownie badającego, czy coś jest zgodne z nauką Jezusa. Dzięki temu nieraz zdołał uniknąć spustoszenia, jakie mogłyby wywołać pobożnościowe, ale nie zawsze „zdrowe” teologicznie ruchy, prowadzone przez duchowych guru.

Wiele lat upłynęło od śmierci Faustyny, zanim jej objawienia zyskały potwierdzenie Kościoła, a potem jakże szybko orędzie to rozprzestrzeniło się na cały świat. Jeśli bowiem jakaś myśl czy dzieło pochodzi od Boga, On sam się zatroszczy o jego rozwój.

W końcu to Jezus oświeca drogę Kościoła, a gdy potrzeba, wyciąga swą rękę, by go podtrzymać.

 


„Iluż powiewów nauki zaznaliśmy w ostatnich dziesięcioleciach, iluż ideologicznych prądów, ile sposobów myślenia... Łódeczka myśli wielu chrześcijan była nierzadko huśtana przez te fale – miotana z jednej skrajności w drugą: od marksizmu do liberalizm aż po libertynizm; od kolektywizmu do radykalnego indywidualizmu; od ateizmu do niejasnego mistycyzmu religijnego; od agnostycyzmu po synkretyzm i tak dalej. Każdego dnia rodzą się nowe sekty i urzeczywistnia się to, co święty Paweł nazywa «oszustwem ze strony ludzi i przebiegłością w sprowadzaniu na manowce fałszu» (por. Ef. 4, 14). Posiadanie jasnej wiary, zgodnej z credo Kościoła, zostaje często zaszufladkowane jako fundamentalizm. A tymczasem relatywizm, to znaczy zdanie się na «każdy powiew nauki», zdaje się być jedyną postawą godną współczesności. (…)

My natomiast mamy inną miarę wielkości: Syna Bożego, prawdziwego człowieka. To on jest wyznacznikiem prawdziwego humanizmu. Wiara «dorosła» nie idzie z prądem mód i nowinek; wiara dorosła i dojrzała jest głęboko zakorzeniona w przyjaźni z Chrystusem. Ta przyjaźń otwiera nas na każde dobro dając nam zarazem kryterium rozeznania prawdy i fałszu, odróżnienia ziarna od plew. (…) W Chrystusie spotykają cię prawda i miłość. W miarę zbliżania się do Chrystusa także w naszym życiu prawda i miłość stapiają się ze sobą. Miłość bez prawdy byłaby ślepa; prawda bez miłości byłaby niczym «cymbał brzmiący» (1Kor 13, 1)”.

(kard. J. Ratzinger, Homilia na Mszy rozpoczynającej konklawe, 18.04.2005)

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2011