Logo Przewdonik Katolicki

Krzyż w moim życiu

PK
Fot.

Obchodzone 14 września święto Podwyższenia Krzyża Świętego może stać się okazją do refleksji nad obecnością krzyża w naszym życiu.

 

 

Jeśli umrzesz zanim umrzesz

Krzyż przypomina mi zasadę życia chrześcijańskiego: „jeśli umrzesz zanim umrzesz, to nie umrzesz kiedy umrzesz”. Uświadamia, iż chrześcijanin winien umrzeć dla swoich ambicji, by żył i działał w Nim Chrystus (Ga 2, 20). Wskazuje, że znój codziennych zmagań to stacja, której nie można ominąć na drodze do szczęścia. Zachęca, by wytrwać w trudach i przeciwnościach, niesie pociechę i nadzieję. Wyzwala z samotności, uczy pokory i prostoty. Kontemplując krzyż, zwracam uwagę na jego estetykę. Moją uwagę przykuwają krzyże duże, drewniane, z proporcjonalnymi pasyjkami. Taki też krzyż wisi na mojej ścianie.

Bartłomiej Chyłko, student

To moje Westerplatte

No i o co tyle hałasu? Przecież to tylko znak. Nic więcej. Kolejny spór za którym stoją prowokacje polityczne i  manipulacja. „Przecież nikt nie zabrania wam bycia katolikiem, nikt nie każe wam umierać za wiarę. Człowieku wrzuć na luz! Każdy ma prawo do wyznania swojej religii, dlaczego ty wywyższasz swoją nad inne?  Bądź tolerancyjny” - słyszę.

Wtedy modlę się – „Panie, daj mi światło twego Ducha bym umiał swoim życiem ukazać sens miłości, sens śmierci i cierpienia. Sam nic nie potrafię, potrzeba mi Twojej łaski. Może wtedy zrozumieją, że to nie tylko znak, że to jest moje ŻYCIE". Słowa nic nie pomogą. Liczą się czyny. Chcę zacząć żyć tak, żeby widzieli MIŁOŚĆ wypływającą z krzyża. Moje czyny poświadczą za mnie. To jest moja walka. To jest moje Westerplatte.

Piotr Relich, student

„Opiekowałam się” krzyżem

Myśląc o krzyżu w moim życiu mam obraz z „Pasji”, gdzie Jezus biorąc krzyż na swoje ramiona najpierw czule go całuje. Tak pojmuję mój krzyż – krzyż który jest wyrazem cierpienia, może trudnej sytuacji w życiu rodzinnym,  zawodowym. Św. Leon XIII mówił takie słowa „Szczęśliwy jest ten cierpiący, którego Bóg uznał godnym, aby jego dola upodabniała się do losu Syna Bożego Ukrzyżowanego”. Te słowa towarzyszą mi od lat. Kiedy spotyka mnie jakiś cierpienie, uświadamiam sobie, że choć troszkę jestem godna cierpieć jak Chrystus.

Podczas XXX Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę każdy człon mógł gościć u siebie ten krzyż, który trzymał Jan Paweł II. Dla mnie była to szczególna łaska, gdyż przez jeden dzień „opiekowałam się” tym Krzyżem. Mogłam samotności kontemplować każdą Jego ranę, każdy centymetr Jego wizerunku. To było oczyszczające przeżycie. Jezus ze swoim Krzyżem chce być obecny w moim życiu. Nie tylko odświętnie, w kościele. 

Iza Wątor, ekonomistka

 

Dlaczego tak jest?

Temat krzyż zaczyna we mnie żyć swoim życiem. Uświadamiam sobie, że krzyż to nie jest tylko element wiary. To element życia wszystkich Europejczyków. Sytuacja, gdy mówi się tak dużo o krzyżu sprawia, że muszę się opowiedzieć. Na nowo się zastanawiam i weryfikuję, czym dla mnie jest krzyż, czym jest w kulturze i dlaczego w ogóle on jest. Dochodzę do wniosku, że krzyż jest szerokim tematem i zdecydowanie nie można go zamknąć w kościele. Dla mnie nie ma prywatnego krzyża, bo krzyż jest wszędzie – w Polsce, w Europie. Jest on dla mnie znakiem, że Jezus umarł i zmartwychwstał. Krzyż na którym umarł zmienił rzeczywistość świata i jego historia. On mnie zobowiązuje do zajęcia konkretnej postawy wobec świata. Człowiek, dla którego krzyż jest ważny musi sobie odpowiedzieć dlaczego tak jest. Krzyż mówi, co jest dobre, a co jest złe. Na nim umarł Nauczyciel, który wskazywał dobrą drogę.

Paweł Zegartowski - katecheta

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki