Szczególnie poruszające były dla mnie świadectwa osób, które zróżnych powodów...
Przychodzą tu zarówno osoby poszukujące pracy, jak i te, które ją mają, jednak utraciły sens jej wykonywania. Pracownicy, ale i pracodawcy. Ludzie głęboko wierzący i ci, którzy dopiero szukają „dojścia do Boga”.
„Szczególnie poruszające były dla mnie świadectwa osób, które z różnych powodów traciły pracę. Ich droga od ogromnego załamania i cierpienia, przez oczyszczenie i dostrzeżenie innych zakrytych dotąd obszarów w życiu, pomogła mi uwolnić się od strachu przed utratą własnej pracy i jeszcze bardziej zawierzyć Jezusowi. […]”.
„Można powiedzieć, że zanim przyszedłem na Spotkanie Świata Pracy, byłem załamany i przygnębiony. Pracuję od trzech lat w zawodzie, w którym nie wykorzystuję swojej wiedzy i umiejętności. [...] W trakcie spotkań Grupy Integracyjnej usłyszałem wyznania ludzi, którzy z reguły są lub byli w gorszej niż ja sytuacji, a mimo to się nie poddali. I zrozumiałem, że zdecydowaną większość tu obecnych trzyma na duchu głęboka wiara w Boga. [...]”
To tylko wybrane świadectwa osób, spośród kilku tysięcy, które przeszły przez Stowarzyszenie Integracji Świata Pracy „Labor”. Powstało ono pięć lat temu, zaś jego założycielką była Mira Jankowska, dziennikarka związana z katolickim Radiem „Józef”. Na pomysł ten wpadła po dwukrotnej utracie pracy. – Kiedy sama nie miałam pracy, zauważyłam ludzi, którzy są w strasznej depresji – opowiada. – Większość przeżywała to niezwykle dramatycznie. Zrozumiałam wtedy, że trzeba zrobić coś, co będzie motywowało ich do odkrywania swoich predyspozycji i tego kapitału, który został w nas złożony przez Pana Boga. Zauważyłam też, że ludzie są zdezintegrowani, ze środowiska świata pracy: pracujący, bezrobotni, przedsiębiorcy, pracodawcy, studenci, żyją „we własnym sosie”. Podobnie emeryci i renciści.
Założeniem więc stowarzyszenia „Labor” było, aby reprezentanci tych środowisk mogli spotykać się w jednym miejscu i wzajemnie wspierać. Wspólnie przekonywać się, że utrata pracy to nie tragedia, że choć dzisiaj się pracuje, to jutro można być bez zajęcia. Dziś zakłada się własną firmę, a jutro będzie się pracować u kogoś. Warto posłuchać, co ma do powiedzenia przedsiębiorca, którego pracownicy uważają najczęściej za nieprzyjaciela. Po spotkaniu okazywało się, że w istocie jest on porządnym człowiekiem zmagającym się z problemami, o których pracownik często nie ma pojęcia.
Uznanie zmian w życiu człowieka jako naturalnej kolei rzeczy było drugim podstawowym założeniem stowarzyszenia. Zaakceptowanie dla zmienności życia w oczywisty sposób prowadzi bowiem do refleksji nad samym sobą. Do stawiania sobie ważnych pytań: do czego jestem stworzony? Co mam robić w danym czasie? Jednocześnie te i podobne pytania stopniowo uświadamiały uczestnikom spotkań ich własne predyspozycje, o których sami nawet nie mieli pojęcia. – Zmiana w życiu jest czymś podstawowym, jest pewna jak śmierć – mówi Mira Jankowska. – I do tego też trzeba się przygotować. Nazwałam to na swój użytek „zarządzaniem zmianą życiową”. Bo te zmiany w pewnym sensie są błogosławione, tylko trzeba je chcieć i umieć wykorzystać. U nas rzadko się pamięta o tym, że w pracy można znaleźć elementy duchowe. A przecież wszystko, co robimy, ma element duchowy. Bo tak naprawdę bardzo często taka zmiana wywołuje... z martwych powstanie. Tu i teraz, w tym świecie, to jest jakby nowe życie. Ci, którzy starali odciąć się od cierpienia, nie wiedzą, że jego akceptacja to odkrycie w sobie kompletnie nowej jakości.
W integracji środowisk znakomicie pomogła audycja w diecezjalnym Radiu „Józef” – „Ora et labora”, prowadzona właśnie przez Mirę Jankowską. Dużym wsparciem było też „miejsce w kościele i na plebanii”, jakiego udzielił im ksiądz Jan Sikorski, wówczas jeszcze proboszcz warszawskiej parafii św. Józefa Oblubieńca. – Chodziło o to, by jakoś połączyć ludzi świata pracy, żeby nie było tak, że tylko jestem ja z moimi wielkimi problemami i nikt inny na tym świecie nie istnieje – wyjaśnia Mira Jankowska. – Chodziło generalnie o to, by zacząć myśleć szeroko, a nie tylko kategoriami własnej redlinki.
Spotkania od początku mają formułę modlitewno-formacyjną. Pierwsza część to godzinna animowana adoracja przed Najświętszym Sakramentem – takie spotkanie z Bogiem-Przyjacielem. Obejmuje czytanie fragmentu Pisma Świętego, komentowanie go, potem wypowiadane na głos prostego dziękczynienia lub osobistej prośby, świadectwo kogoś, kto rozpoznał w swoim życiu zawodowym działanie Boga. Ważnym punktem stała się też lektura z duchowości pracy – fragment pism kard. Stefana Wyszyńskiego, księży Jerzego Popiełuszki czy Józefa Tischnera. Zawsze z komentarzem na „tu i teraz”. Wszystko to przeplatane kanonami z Taizé lub pieśniami Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej, opartymi na Biblii. To wszystko poprzedzało Mszę Świętą. – Zależało nam, by otworzyć ludzi na przestrzeń duchową w codzienności, także tej zawodowej – opowiada Mira Jankowska. – Pamiętam dziewczynę, która pracowała w agencji reklamowej i zaczęła mieć problemy w sferze psychiki. Kiedy w kościele usłyszała modlitwę, to zaczęła płakać. Wypłakała się za wszystkie czasy. Zaczęła do nas przychodzić i stała się członkiem stowarzyszenia. Był też lekarz, który stracił bardzo prestiżowe stanowisko w firmie farmaceutycznej i się załamał, ale zyskał posadę lekarza i przyjaciół w małej podwarszawskiej miejscowości. Tam się osiedlił z rodziną i są teraz szczęśliwi.
Do stowarzyszenia przychodzą pracodawcy, pracujący i poszukujący pracy: mężczyźni i kobiety, emeryci i uczący się jeszcze. Poznają się, zaczynają nawiązywać kontakty. Kto chce, opowiada o tym, co przeżywa. Mówi o sukcesach lub o dramatach. Te opowieści pomagają innym przejrzeć się w nich jak w lustrze. Zmuszają do postawienia sobie zasadniczych pytań: Kim jestem? O co mi w życiu chodzi? Dlaczego życie tak mi się układa? Jaki potencjał we mnie drzemie? Co chciałbym robić w życiu? Co mnie blokuje? Jak zacząć to zmieniać? Jak dbam o najbliższych? Często ludzie podejmują decyzję o terapii, o wizycie u doradcy rodzinnego, także o zmianie pracy, bo odkrywają, że w obecnej tracą czas lub w ogóle nie powinni robić tego, co robią. Zakładają własne firmy. W środowisku ludzi ze stowarzyszenia i sympatyków mają mnóstwo znajomych i przyjaciół, zyskują wsparcie psychiczne, nawiązują kontakty, mają możliwość rozmowy i uzyskania porad.
W części zwanej informacyjno- -ogłoszeniową uczestnicy spotkania przekazują sobie oferty pracy albo informacje o szkoleniach czy warsztatach. Stopniowo uświadamiają sobie, że jest w nich dużo piękna, dobra i możliwości, że sytuacja nie jest taka straszna, jak im się początkowo zdawało; nie są skończonymi nieudacznikami; potrafią też pomóc komuś innemu; że mogą z kimś porozmawiać, kiedy jest im ciężko. I wreszcie: że jest ktoś, kto się za nich pomodli. – Te spotkania wytwarzają niesamowitą więź duchową. Bardzo ludzi integrują – mówi Mira Jankowska. – Czasem mnie pytają, ile osób z tego grona znalazło pracę. Odpowiadam: nie wiem, bo jest to trudno policzyć. Ale najważniejsze jest to, że ludzie poznając się, a nasze społeczeństwo było przecież w komunizmie zatomizowane, zaczynają mieć świadomość tego, kim są i czego chcą od życia; praca jest faktycznym przekształcaniem rzeczywistości i że warto to robić razem. To powoduje, że człowiek bierze odpowiedzialność za siebie i za środowisko, w którym żyje. Praca, którą „Labor” wykonuje, jest rozpisana na długie lata. Bo to praca organiczna i u podstaw. Wierzę – podkreśla Jankowska – że przykładamy rękę do budowania społeczeństwa naprawdę świadomych siebie chrześcijan i obywateli, a nie biernych i gotowych zaspokoić się byle jakim życiem ludzi ze skazą „homo post sovieticus”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













