Logo Przewdonik Katolicki

Pierwsza Komunia św. - dar, zadanie, odpowiedzialność

ks. Wojciech Przybylski
Fot.

Wszystko, co pierwsze, zapisuje się trwale. Ks. Twardowski w Niecodzienniku opowiada historię kobiety, która po latach duchowego zagubienia poprosiła o spowiedź. Padający śnieg przypomniał jej biel komunijnej sukienki. Rodzinna katecheza Pierwsza Komunia Święta ma związać dziecko z Bogiem na całe życie. To wyjątkowa i nie-powtarzalna...

 

 

Wszystko, co pierwsze, zapisuje się trwale. Ks. Twardowski w „Niecodzienniku” opowiada historię kobiety, która po latach duchowego zagubienia poprosiła o spowiedź. Padający śnieg przypomniał jej biel komunijnej sukienki.

 

 

Rodzinna katecheza

 

Pierwsza Komunia Święta ma związać dziecko z Bogiem na całe życie. To wyjątkowa i nie-powtarzalna szansa. Od zaangażowania rodziców współpracujących z Kościołem zależy duchowy rozwój dziecka. Przekazywanie wiary ma prowadzić do spotkania z Bogiem. Powinno kojarzyć się dziecku ze spokojem i radością. Zainteresowanie rodziców katechezą będzie sygnałem wagi przedmiotu. Nawiązanie do niej w domu stanowi okazję do rozmowy i swobodnej wypowiedzi dziecka na podjęte tam tematy. W katechezie chodzi bowiem nie tyle o wiedzę o Bogu, ile o żywy z Nim kontakt. Przez serdeczność i zachętę rodziców w dziecku budzi się przekonanie, że Bóg cieszy się, że Go poznaje. Jak mówić o Bogu, uczy nas sam Chrystus. Np. prawdę o Bożej Opatrzności Jezus przybliżył w obrazie „lilii polnych i ptaków powietrznych”. Sięgajmy więc po Ewangelię! W przekazie wiary poważny problem stanowi rozdźwięk między tym, co „na katechezie”, a tym, co „w domu”. Dziecko traktuje wiarę na serio. Jeżeli np. uczy się, jak wielkim darem jest mowa, w domu zaś słyszy słowa ostre, raniące, obraźliwe, wulgarne, kłamliwe, to rodzi się w nim bardzo poważny konflikt moralny. Złego przykładu nie wyrówna tu ani wiedza, ani stroje, ani prezenty. Przykład rodziców potwierdza lub zaprzecza temu, czego dziecko uczy się na katechezie. Rodzice kochający i ofiarni będą żywą ilustracją życia zgodnego z Ewangelią. Poświęcony dziecku czas jest niezbywalnym warunkiem skuteczności wychowawczego oddziaływania. Dlatego: „Mam czas dla dziecka, bo je kocham”.

 

 

Świadectwo wiary

 

Nie ma chrześcijanina bez modlitwy. Widok modlącego się Jezusa tak pociągał apostołów, że prosili Mistrza: „Naucz nas się modlić”. Zanim jednak odsłoni przed nimi tajemnicę modlitwy, ukaże Boga jako kochającego Ojca, który wie, czego nam potrzeba. Obraz Boga widzącego, słyszącego i troszczącego się o nas, potwierdzony dobrocią rodziców, na trwałe zapisze się w sercu dziecka. Św. Filip Neri pytany, jak się modlić, odpowiadał: „Módl się”. Nie ma jednej formuły. Gotowe teksty to tylko propozycje, które trzeba ożywiać duchem. Wzorem każdej modlitwy pozostaje Jezus. Ale i tu dziecko potrzebuje świadków modlitwy. Modlitwy rozumianej nie jako targ, ale ufne powierzenie życia Bogu. Ważne jest, aby umiejętnie powiązać modlitwę z codziennością. Pozwólmy dziecku, by samo wyraziło swoje uwielbienie i podziękowanie Bogu za nowy dzień, piękny świat, szkolną ocenę, smutek z powodu zawodu, jaki sprawiło bliskim; prośbę o pomoc w spełnianiu obowiązków, sprostanie trudnościom. Czuwajmy, by tradycyjny pacierz nie tracił klimatu żywego obcowania z Bogiem. Modlitwa, która nie uzdalnia do miłości, oderwana od życia byłaby niezrozumieniem jej istoty.

 

 

 

Kształtowanie eucharystycznej wrażliwości

 

Przygotowanie dziecka do owocnego uczestnictwa we Mszy św. dokonuje się w rodzinie. Przykład rodziców będzie tu niezastąpiony. Matka, która z pięciorgiem dzieci codziennie przejeżdża całe miasto, by uczestniczyć we Mszy św. mówi: „Wcale mnie to nie męczy, wręcz przeciwnie, doświadczam pokoju, radości, umocnienia. Tak Bóg podtrzymywał mnie do powrotu męża. Po powrocie i on dołączył do naszej codziennej praktyki. Tak więc od paru lat spotykamy się po pracy na Mszy św., która stała się dla rodziny najważniejszą czynnością dnia. Bóg dzięki swej obecności przemienia nasze życie, pozwalamy Mu się prowadzić. Bez Niego niczego nie chcemy czynić. On daje nam siłę przeżycia”.

 

Dziecku żyjącemu w klimacie szacunku, jednoznaczności i wierności słowu łatwiej jest otworzyć się na Słowo Boże. Przy wspólnej lekturze Biblii pytajmy - czego od nas pragnie Bóg. Wielką wagę ma tu świadectwo rodziców, którzy np. pomagając sąsiadom w potrzebie, mówią dziecku, iż czynią to, bo tak uczy Jezus. Podjęcie tematu niedzielnej Ewangelii utwierdzi dziecko w przekonaniu, że trzeba uważnie słuchać i zapamiętać życzenia Chrystusa. Uwielbienie Boga we Mszy św. zakłada serdeczną więź dziecka z bliskimi. Polega ona na wzajemnym świadczeniu sobie dobra. Wtedy dopiero dziecko zrozumie wspólnotę liturgiczną, w której nie jesteśmy „obok”, ale jesteśmy zatroskaną o siebie rodziną. Klucz do zrozumienia Eucharystii stanowi Ofiara Chrystusa złożona z miłości do nas. Dziecko uczy się na katechezie, że do ofiary Jezusa ma dołączyć swoją. Umiejętność rezygnacji z czegoś na rzecz rodzeństwa, podjęcie przez dziecko obowiązków przezwyciężających lenistwo, to prawdziwa szkoła ofiarności. Zjednoczenie i pokój z Bogiem i bliźnimi powinna uprzedzać jedność w rodzinie. Wtedy dopiero przekazywany podczas Mszy św. „znak pokoju” będzie znakiem wiarygodnym. Ojciec, który mówi dziecku: „podziękuj mamie”, uczy je postawy wdzięczności. Ułatwia to dziecku okazywanie jej samemu Bogu, Dawcy wszelkiego dobra. Częstotliwość przyjmowania przez dziecko Komunii św. pozostawmy samemu dziecku, umiejętnie kształtując jego eucharystyczną wrażliwość.

 

 

 

Spotkanie z Jezusem

 

9-letnia Ania, dziecko o porywczym, nieposkromionym temperamencie, z okazji Pierwszej Komunii św. przyrzeka: „Mój mały Jezu! Kocham Ciebie! Aby się Tobie podobać, postanawiam zawsze być posłuszną”. Natomiast w liściku do mamy pisała: „Wielce ukochana, dobra Mamo! Kocham Cię z całego serca! I będę zawsze posłuszna, aby sprawić radość ukochanemu Dzieciątku Jezus. Wydaje mi się, że Dzieciątko Jezus w moim sercu mówiło do mnie: Tak czyń to. Ściskam Cię z całego serca. Twoja Anna”.

 

Najważniejsze w przygotowaniu dziecka do Pierwszej Komunii św. jest to, by pomóc mu przeżyć autentyczne spotkanie z Jezusem eucharystycznym. Ma ono zgodnie z pragnieniem Jezusa trwać i rozwijać się (J 5, 1-11). Od tego zależy cały duchowy rozwój dziecka. To trzeba dziecku jasno uświadomić. W dalszym wewnętrznym kształtowaniu relacji z Jezusem mają dziecku pomóc pierwszopiątkowe spowiedzi i komunie. Jeżeli poświęcamy czas, rozmawiamy z dzieckiem, modlimy się z nim i za nie, okazujemy cierpliwość, możemy ufać, że włożony trud będzie procentować. Św. Faustyna w „Dzienniczku” zapisała: „Trudno by mi było przeżyć dzień, gdybym nie była u Komunii św. Bez Ciebie Jezu nie umiem żyć. Wszystko, co we mnie dobrego jest sprawiła to Komunia św.”.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki