Logo Przewdonik Katolicki

Jak to jest z powołaniami?

Ks. Krzysztof Różański
Fot.

Liczba kandydatów do kapłaństwa nie jest wypadkową zabiegów powołaniowych, które zostały podjęte i przeprowadzone w Kościele. Nie wszystko da się policzyć. Choć umiejętność liczenia jest jedną z pierwszych, jakie zdobywa mały człowiek, a matematyka towarzyszy nam od początku edukacji, to jednak nie wszystko jest policzalne. Ambicje naukowców, podejmujących próby matematycznego...

Liczba kandydatów do kapłaństwa nie jest wypadkową zabiegów powołaniowych, które zostały podjęte i przeprowadzone w Kościele.

Nie wszystko da się policzyć. Choć umiejętność liczenia jest jedną z pierwszych, jakie zdobywa mały człowiek, a matematyka towarzyszy nam od początku edukacji, to jednak nie wszystko jest policzalne.

Ambicje naukowców, podejmujących próby matematycznego ujęcia i wyjaśnienia niezbadanych wciąż zasad istnienia oraz funkcjonowania świata i człowieka, wciąż pozostają niezaspokojone.

Człowiek niepoliczalny
Matematyka wszystkiego nie wyjaśnia. Opierająca się na obserwacji (a posługująca się także liczeniem) socjologia również nie wyjaśnia wszystkiego. Sam jej twórca, August Comte (1798-1857), pisał wszak, że „poznać możemy naprawdę jedynie rozmaite związki wzajemne, które są właściwe zachodzeniu zjawisk; nigdy zaś nie potrafimy przeniknąć tajemnicy ich powstawania”. Choć teza Comte’a odnosi się jedynie do pewnych wymiarów ludzkiego życia i działania (ignorując istotne przecież życie z wiary), zgodzić się możemy jednak, że człowiek pozostaje w pewnym wymiarze tajemnicą dla samego siebie. Wyrastając ponad świat, nie pozwala się bowiem do końca sklasyfikować i zamknąć w kategoriach: obserwacja – wniosek – przewidywalne działanie.

Miara powołania
Podejmowane przy okazji rozpoczynającego się kolejnego roku akademickiego i formacyjnego w seminariach duchownych próby zliczenia rodzących się na gruncie polskiego Kościoła powołań do wyłącznej służby Bogu i wyciągane z tych prób wnioski o początkach poważnego kryzysu są przedwczesne i chyba jednak przesadzone. Choć łatwo wpadać w kasandryczne tony, wieszczące nadciągającą katastrofę, warto może spojrzeć na powołania z właściwej strony: WIARY. Czy o rzeczywistości, która dotyczy wiary – spotkania z Bogiem, dialogu, decyzji ofiarowania swego życia – można mówić wyłącznie z perspektywy danych statystycznych? Czy można mówić o powołaniach wyłącznie w ich społecznym wymiarze, pomijając głos Proroka, wołającego przed laty, że „człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa” (Jan Paweł II)?

U źródeł i początków każdego powołania stoi Chrystus Pan, przechadzający się po Kościele tak, jak przed laty wędrował po Galilei i wzywający osobiście, indywidualnie, po imieniu, tych jedynie, których sam chce (por. Mk 3, 13). Powołanie rodzi się na gruncie żywej wiary. Jan Paweł II pisał, że jest ono „niewymownym dialogiem między Bogiem a człowiekiem, między miłością Boga, który wzywa, a wolnością człowieka, który odpowiada” („Pastores dabo vobis”, 36). Ktokolwiek patrzyłby na powołanie jedynie z perspektywy dokonywanych przez młodych ludzi wyborów, a pomijałby najważniejszy ich aspekt, jakim jest wiara, musiałby dochodzić do błędnych wniosków. Dlatego właśnie w seminaryjnej formacji mówimy nie tyle o dokonywanym przez człowieka wyborze życiowej drogi, ile o rozeznawaniu powołania. Powołującym jest sam Bóg. Człowiek zaś odczytuje jego wolę i podejmuje (lub też nie) zlecone sobie posłannictwo. Woli Bożej poszukujemy nade wszystko, wsłuchując się w Jego Słowo, budzące i ożywiające wiarę. „Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10,17). Słowo stojące u początku powołania brzmi niezmiennie od wieków: „Pójdź za mną”.

Osobiste doświadczenia wybrania
Powołania wyrastają na fundamencie żywej i świeżej wiary. Kandydaci do kapłaństwa wywodzą się przede wszystkim ze wspólnot, w których doświadczyli osobiście mocy Bożej miłości, zbawiającej człowieka. Pod przejmującym świadectwem św. Jana „myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (J 4, 16), podpisać się może każdy, kto rozpoznaje głos wzywającego Boga. Doświadczenie miłości Bożej jest jak zakochanie. W „Zeszycie w kratkę” śp. ksiądz Jan Twardowski pisał, że „wszyscy księża zakochali się w Panu Jezusie”. Tę samą myśl podjął Benedykt XVI, gdy przemawiał w Kolonii do seminarzystów. Mówił wówczas, że „seminarzysta przeżywa piękno powołania w chwili, którą moglibyśmy nazwać «zakochaniem». Jego duszę przepełnia zdumienie, które każe mu powiedzieć w modlitwie: Panie, dlaczego właśnie ja? Miłość jednak nie zna pytania «dlaczego», jest bowiem bezinteresownym darem, na który trzeba odpowiedzieć darem z samego siebie”.

Pan winnicy i żniwa posługuje się sobie tylko samemu znanymi kryteriami doboru współpracowników. Biblijny opis wybrania Dawida na króla narodu wybranego przynosi istotną wskazówkę dla pragnących zgłębić tajemnicę powołania: „Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, (…) nie tak bowiem człowiek widzi jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce” (1 Sm 16, 7).

Boże spojrzenie dosięgające serca młodego człowieka niesie i rozpala miłość. Podobnie, jak na młodzieńca z Markowej Ewangelii, Jezus z miłością spogląda na tych, których powołuje (por. Mk 10, 21). Miłość płynie z serca do serca. Modlitwa Kościoła za kapłanów rozbrzmiewa szczególnie w uroczystość Najświętszego Serca Jezusowego, ustanowioną od pewnego czasu dniem modlitw o ich świętość. Wypowiadana wówczas antyfona „Jezu cichy i pokornego serca – uczyń serca nasze według Serca Swego” obejmuje też powołanych, których serca ma kształtować miłość Jezusa.

Odkrywanie, a nie agitacja
Jednym z istotnych wymiarów głoszenia Ewangelii przez Kościół jest duszpasterstwo powołań. Wszyscy wierzący ponoszą bowiem współodpowiedzialność za wspólnotę. Przejawem odpowiedzialności za Kościół jest troska o to, by nie zabrakło Panu robotników na żniwo (por. Mt 9, 37-38).

Duszpasterstwo powołaniowe nie ma jednak nic wspólnego z agitacją czy promocją stanu kapłańskiego. Dokument Papieskiego Dzieła Powołań z 1997 roku mówi, że „rozpoznanie powołania dokonuje się wokół niektórych precyzyjnych dróg wspólnotowych: liturgii i modlitwy, wspólnoty kościelnej i służby miłości, doświadczenia miłości Boga otrzymanej i ofiarowanej poprzez świadectwo. Dzięki nim we wspólnocie opisanej w Dziejach Apostolskich «wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie» (Dz 6, 7)”.

Troska o budzenie powołań nie może więc ze swej istoty być wyrażana na sposób propagandowy. Liczba kandydatów do kapłaństwa nie jest przecież wypadkową zabiegów powołaniowych, które zostały podjęte i przeprowadzone w Kościele w ostatnim czasie. Nie wolno zapominać, że powołującym jest Bóg, a nie człowiek. Prowadzone w Kościele akcje powołaniowe (np. tzw. niedziele powołań, rekolekcje i dni skupienia w seminariach i domach zakonnych) nie są budzeniem powołań, ale stanowią raczej pomoc w ich odkrywaniu.

Trudności powiedzenia „tak”
Bóg hojnie obdarza Kościół powołaniami. Wielu świętych podzielało to przekonanie. Czasem jednak powołanie pozostaje nieodkryte, jak nigdy nieznaleziony skarb, zakopany w roli. Kiedy młody człowiek wychowywany jest według wzorców konsumpcjonistycznego modelu życia, nie można się spodziewać, że usłyszy i podejmie Boże wezwanie do naśladowania. Wydaje się wówczas, że powołanie nie znajduje warunków do rozwoju i obumiera, jak ziarno posiane w nieodpowiedniej glebie (por. Łk 8, 5-7). Choć za łaską Bożą wszystko jest możliwe, to jednak słaba wiara nie pozwala na konieczne do realizowania Bożej woli zaparcie się siebie samego i naśladowanie Jezusa (por. Mt 16, 24). Ktoś dotknięty duchową głuchotą nie może usłyszeć głosu Jezusa, dopóki nie zostanie wewnętrznie uzdrowiony.

Jak to jest z powołaniami? O tym wie chyba najlepiej tylko dobry Bóg. Powołanie jest przecież darem i wielką tajemnicą, a jego historia – jak pisał w swej książce „Dar i tajemnica” Jan Paweł II – znana jest jedynie Bogu samemu.

Autor jest prefektem, czyli wychowawcą kleryków w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki