Jednym z uczestników bitwy był Bolesław Anc, 22-letni nauczyciel gimnazjalny z Włocławka...
Wieś Ciepliny leży w parafii Błenna, na pograniczu Kujaw i Wielkopolski. W czasie powstania styczniowego, 10 lutego 1863 r., przeszedł tu swój chrzest bojowy pierwszy oddział powstańczy uformowany na Kujawach. Z różnych względów pamięć o tym ważnym wydarzeniu i jego następstwach pozostaje ułomna.
Jednym z uczestników bitwy był Bolesław Anc, 22-letni nauczyciel gimnazjalny z Włocławka (B. i J. Anc, „Z lat nadziei i walki 1861-1864”, Brody 1907). Do obozowiska w lesie cieplińskim przybył 7 lutego i jako krótkowidz, bez doświadczenia wojskowego, został zwykłym kosynierem. „Nieład był wielki, a ludzi doświadczonych mało” – wspominał. Życie obozowe nabrało tempa, gdy 8 lutego komendę objął 26-letni Kazimierz Mielęcki, naczelnik wojskowy ówczesnego województwa mazowieckiego. Już 9 lutego powstańcy zdobyli magazyn rosyjski w niedalekim Przedczu. Na kilka wozów załadowano jeńców oraz łupy: głównie odzież i bieliznę. Skądinąd wiadomo, że opanowano również budynek magistratu i zniszczono portret cara oraz herb państwowy, symbole obcego panowania.
Według B. Anca uformowana partia powstańcza składała się z czterech kompanii piechoty, uzbrojonych jedynie w około 60 strzelb, kosy i same drzewce do kos. Podoficerom przypadło 11 zdobycznych karabinów. – „Wszystkich ludzi w oddziale było około 500, a z tego co najmniej 50 dzieci poniżej lat 15. Wielu było bosych, obdartych”. Piechotą dowodził mjr Witold Ulatowski, jazdą (około 30 koni) Wojciech Odrowąż Pieniążek. Funkcję kapelana pełnił niewymieniony z nazwiska zakonnik, bernardyn. Spowiadał, błogosławił, odprawiał nabożeństwa i umacniał morale powstańczego wojska. Po „zwycięstwie” przedeckim powiedział: „Należy, abyśmy podziękowali Panu Bogu za tę łaskę i abyśmy pozostali tak jak wczoraj pełnymi odwagi i wiernymi naszej świętej sprawie”.
Rankiem 10 lutego naczelnik Mielęcki oddalił pod eskortą część taborów i większość nieuzbrojonych ludzi. Tymczasem z Włocławka nadciągnął nieprzyjaciel w liczbie około 500 żołnierzy, pod dowództwem mjr. Nelidowa. Mimo ogromnej dysproporcji sił, powstańcy nie ustąpili. Do bitwy doszło między wsiami Cieplinki, Stypin i Łucynowo. Rozpoczęła ją wymiana ognia, po obu stronach padli pierwsi zabici. Później nastąpił atak kosynierów, wśród których był kapelan z krzyżem i kosą. Natarcie załamało się jednak w huraganowym ogniu piechoty rosyjskiej. Kilkunastu kosynierów legło, reszta pierzchła ogarnięta paniką. Sytuację uratowała szarża kawalerii, która związała część sił nieprzyjaciela. Dzięki temu Kazimierz Mielęcki zdołał wyrwać się z pola walki, a wyczerpani Rosjanie nie byli w stanie podjąć pościgu.(cdn.)
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









