Logo Przewdonik Katolicki

Ksiądz odpowiada

ks. Tomasz
Fot.

Listopad to dla wielu czas rozmyślania na temat przemijania (...). Nurtują mnie pytania dotyczące śmierci, a szczególnie takiej, która wchodzi w nasze życie w sposób gwałtowny i niespodziewany (...). Czy możliwe jest, aby dobry Bóg chciał cierpienia, bólu, a nawet śmierci człowieka? W jaki sposób się zachować, jak rozmawiać z ludźmi dotkniętymi tragedią utraty, w dramatycznych...

Listopad to dla wielu czas rozmyślania na temat przemijania (...). Nurtują mnie pytania dotyczące śmierci, a szczególnie takiej, która wchodzi w nasze życie w sposób gwałtowny i niespodziewany (...). Czy możliwe jest, aby dobry Bóg chciał cierpienia, bólu, a nawet śmierci człowieka? W jaki sposób się zachować, jak rozmawiać z ludźmi dotkniętymi tragedią utraty, w dramatycznych warunkach, kogoś bliskiego?
Jan


Odpowiedź na to pytanie wymaga konfrontacji z prawdą o naszym Bogu i o naszym myśleniu o Nim, a tego się czasami boimy.

Kiedy stajemy w obliczu cierpienia, trudno jest mówić cokolwiek. Jednak nie mówić w ogóle byłoby brakiem rozsądku, bo przecież i do naszego życia cierpienie i śmierć może wedrzeć się w sposób niespodziewany.

Zamysłem Boga nie było to, by człowiek cierpiał. Cierpienie, ból, śmierć – tak jak my je rozumiemy i przeżywamy – jest złem, a przecież żadne zło nie może pochodzić od Pana Boga. Nie ma łatwej odpowiedzi na pytanie o źródło i przyczynę zła. Możemy być pewni, że Bóg, który jest Miłością, nie jest na pewno jego sprawcą. Czy jesteśmy skazani na zło? Nie, ponieważ Pan nad wszystkim czuwa. Nic nie dzieje się poza Nim. Pan troszczy się o nas, jak o swoje ukochane dzieci. Choć nie jest sprawcą cierpienia rozumianego jako zło, może dopuszczać takie zło w naszym życiu. Dopuszczając je, daje nam również siły, aby zło nas nie zniszczyło. Innymi słowy, dobry Bóg, choć nie może – szanując wolność swoich stworzeń – zniszczyć, unicestwić zła – to potrafi nawet ze zła wyciągnąć dobro.

Oczywiście, trudno podejmować dywagacje na temat śmierci, cierpienia i zła wobec człowieka, który został takim złem dotknięty. W obliczu cierpienia wystarczy sama współczująca – nawet milcząca – obecność. Kiedy widzimy cierpienie, fizyczne bądź duchowe, malujące się na twarzy człowieka, trzeba po prostu z nim być. Płakać z tymi, którzy płaczą, a weselić się z tymi, którzy się weselą. Gdy emocje związane z cierpieniem opadają, wtedy pytania same cisną się do serca, jak również pragnienie odpowiedzi na nie. Kiedy osoba cierpiąca zaczyna nam zadawać pytania, wtedy nie możemy milczeć i pozostawić je bez odpowiedzi. Wtedy z delikatnością, ale i odważnie możemy spróbować wniknąć razem w tajemnicę cierpienia, ukazując przede wszystkim to, że Pan Bóg nie chciał nas nim obdarować, ukarać albo uświęcić, ale to, że On sam dodał nam sił, abyśmy wytrwali. Człowiek poddany cierpieniu, poddany jest jednej z największych pokus – pokusie zwątpienia w Bożą dobroć. Nasza obecność, nasze słowo, gotowość niesienia pomocy może być realnym mówieniem o Bogu i słowami samego Boga: „Ja nigdy cię nie zostawię – człowieku. Ty zawsze jesteś mi bliski i zawsze ukochany. Zawsze będę się o ciebie troszczył”. Nasze współcierpienie może być zapewnieniem samego Pana: „Kiedy ty cierpisz, Ja również cierpię razem z tobą”.

Milcząca, współczująca i troskliwa obecność drugiego człowieka jest najpiękniejszym świadectwem Bożej troski i Bożej dobroci. Trzeba tylko prosić Pana, abyśmy umieli i chcieli stać się Jego narzędziami.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki