Pamięta Pan dzień, godzinę...?
- Pamiętam tylko, że było to w lipcu 1941 roku. Pracowałem wówczas w Wojskowym Urzędzie Meldunkowym w Inowrocławiu. Tego dnia zjawiłem się w biurze...
Pamięta Pan dzień, godzinę...?
- Pamiętam tylko, że było to w lipcu 1941 roku. Pracowałem wówczas w Wojskowym Urzędzie Meldunkowym w Inowrocławiu. Tego dnia zjawiłem się w biurze nieco później niż zwykle. Gdy wchodziłem, zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszałem zdenerwowany głos mojego przyjaciela, ks. Paula Mattauscha, który prosił, bym jak najszybciej do niego przyszedł. Nie chciał powiedzieć, co się stało. Nalegał... Zamknąłem biuro i pobiegłem do niego. Był wtedy proboszczem parafii pw. św. Mikołaja. Na miejscu dowiedziałem się, że ks. kan. Edward van Blericq (Wikariusz Generalny Archidiecezji Gnieźnieńskiej - przyp. autorki), dostał nakaz opuszczenia Gniezna, i że katedrę przejmuje gestapo. Wiedziałem, czym to grozi. Ksiądz Mattausch też wiedział. Błagał, bym pojechał i zabrał stamtąd relikwie św. Wojciecha.
I pojechał Pan...
- Tak. Pociągiem, bo tego dnia nie miałem do dyspozycji samochodu służbowego. Wpadłem tylko na chwilę do biura, by w "Raporcie wyjazdów" odnotować, że jadę do Gniezna w celu przeprowadzenia kontroli uzupełnienia wojskowego. Byłem na służbie. Nie mogłem ot tak opuścić Inowrocławia. Gdy dotarłem na miejsce, od razu udałem się do ks. kan. van Blericqa. Czekał na mnie. Był bardzo zdenerwowany. Drżącymi dłońmi podał mi niewielką opieczętowaną skrzyneczkę z drewna, w której znajdowały się relikwie św. Wojciecha. "Ratuj je" - powtarzał. Nie bardzo wiedziałem, jak. W końcu włożyliśmy skrzyneczkę do drewnianego pudła, zawinęliśmy je w szary papier i całość obwiązaliśmy sznurkiem. Z takim pakunkiem ruszyłem na dworzec. Pociąg był strasznie zatłoczony. Może mi pani nie uwierzy, ale znalazłem pusty przedział - tak jakby na mnie czekał. W trakcie jazdy nikt nie próbował nawet do niego wejść. Pamiętam, że pomyślałem wówczas: "Oto święty Wojciech jedzie w żołniersko-niemieckim konwoju koleją".
Bał się Pan?
- Nie. Nie bałem się. Byłem podoficerem Wehrmachtu i gestapo niewiele mogło mi zrobić. Oczywiście, gdyby dowiedzieli się o tym moi przełożeni, poniósłbym konsekwencje. Wtedy jednak o tym nie myślałem. Czułem wielką radość, że mogę oddać przysługę Kościołowi i Polakom. Była to taka moja osobista demonstracja sprzeciwu wobec tego, co robili hitlerowcy...
To niezwykłe... Pan, niemiecki żołnierz, pomagał tym, z którymi miał walczyć. Dlaczego?
- Bo byłem i jestem katolikiem. Bo byłem i jestem człowiekiem. Proszę mi wierzyć, nigdy nie myślałem o tym, co zrobiłem, jako o czymś wyjątkowym czy niezwykłym... Czułem, że to mój obowiązek. Po prostu go wypełniłem.
Jesteśmy Panu za to bardzo wdzięczni... Proszę powiedzieć, co stało się później z relikwiami św. Wojciecha?
- Zaraz po przyjeździe do Inowrocławia oddałem je ks. Mattauschowi. Było już bardzo późno. Ukrył je w schowku za arrasem w swoim mieszkaniu. Potem opowiadał mi, że tuż po moim wyjściu wpadło gestapo i dokładnie przeszukało cały dom. Proszę sobie wyobrazić, że za arras nie zajrzeli. Bał się, że następnym razem to zrobią. Zabrał więc relikwie i najpierw schował je w wieży, a potem zamurował pod posadzką w zakrystii kościoła św. Michała. Tam przetrwały wojnę. Jestem szczęśliwy, że dziś znów mogę się przed nimi pokłonić.
.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













