Logo Przewdonik Katolicki

Niezapomniana chwila

Ewa Rozkrut
Fot.

W maju dzieci przystępują do Pierwszej Komunii Świętej. Tej chwili nie zapomina się do końca życia, jakże miałoby być inaczej, przecież sam Jezus przychodzi do nas. Oczywiście w zupełnie inny sposób przeżywamy swoją Komunię i naszego dziecka. Jednak zawsze towarzyszy temu sporo emocji. Zdarza się, że cała sytuacja nas przerasta i czujemy się zagubieni. W takich przypadkach zazwyczaj...

W maju dzieci przystępują do Pierwszej Komunii Świętej. Tej chwili nie zapomina się do końca życia, jakże miałoby być inaczej, przecież sam Jezus przychodzi do nas. Oczywiście w zupełnie inny sposób przeżywamy swoją Komunię i naszego dziecka. Jednak zawsze towarzyszy temu sporo emocji.


Zdarza się, że cała sytuacja nas przerasta i czujemy się zagubieni. W takich przypadkach zazwyczaj zajmujemy się tym, co potrafimy najlepiej - gdyż daje nam to po prostu poczucie bezpieczeństwa. Często kończy się to tak, iż angażujemy całą aktywność w organizowaniu przyjęcia, itp. Niejednokrotnie właśnie z tego powodu mówi się o rodzicach dzieci pierwszokomunijnych nie najlepiej. Jednak osobiście uważam, że jest to niesprawiedliwe.
Wiem, że rodzice potrzebują wskazówek, jak poradzić sobie z tym wyzwaniem. Zdobycie wiedzy doda pewności, a tym samym odsunie od spraw mniej istotnych. Wiem to z własnego doświadczenia, bowiem już kilkakrotnie przygotowywałam swoje dzieci na to wyjątkowe spotkanie z Jezusem.
Czas przygotowań córki czy syna do Pierwszej Komunii Świętej jest niełatwy, ponieważ dziecko musi nagle poradzić sobie z nauką w szkole, ale również z lękiem przed nieznanym. Jest to dla niego ogromny wysiłek fizyczny i umysłowy. Zapraszam zatem do przyjrzenia się naszemu drugoklasiście.
Dziecko w tym wieku przede wszystkim lubi się ruszać, trudno mu w spokoju spędzić pół godziny, a co dopiero wytrwać na niedzielnej Mszy świętej!
Gdy mały człowiek wkracza w wiek szkolny, powoli przestaje się mu podobać zaborcza miłość rodziców. Broni się przed odkrywaniem swoich myśli, samodzielnie chce podejmować decyzje. Pragnienie dostosowania się do zwyczajów kolegów jest nadzwyczaj silne. Objawia się np. w noszeniu takich samych ubrań czy otaczaniu się podobnymi przedmiotami. Dziecko zaczyna naśladować zachowania swoich kolegów, głównie te niepożądane. W rzeczywistości jednak zmiany te dowodzą, że dziecko bardzo dobrze utrwaliło sobie zasady dobrego wychowania, ponieważ doskonale wie, przeciw czemu ma się buntować. Gdy uzna, że wywalczyło sobie już pewną niezależność, powraca do normy. Skutecznym lekarstwem jest pozostawienie sporego marginesu swobody i dobry osobisty kontakt.

W cztery oczy


Nieocenione są spotkania w cztery oczy, albo wspólnie całą rodziną. W naszej rodzinie jest to zajęcie szczególnie lubiane. Nie rozliczamy dzieci z wykroczeń - dzielimy się przemyśleniami o życiu i otaczającym świecie oraz tym, co spotkało nas w ostatnim czasie. Jest to niezwykła okazja do poznania dzieci i siebie samych.
Cóż dalej? Dziecko już wcześniej zaczyna zauważać swoją niezależność, a tym samym domagać się poważnego traktowania.
Ci młodzi ludzie żyją już własnym życiem, podejmują decyzje i sami wybierają przyjaciół. Są przebojowi, pełni energii, odważnie zdobywają świat. Doceniają dorosłych z silnym charakterem, obdarzają ich szczególnym autorytetem. "Silny" to taki, który jest konsekwentny i zrównoważony, dotrzymujący słowa, wprowadzający ład. Jak się okazuje, aby poczuć się bezpiecznie, dziecko potrzebuje granic, jasnych reguł. To zresztą odnosi się do otaczającego świata. Niefunkcjonalnie urządzony pokój albo bałagan powodują w dziecku wewnętrzny chaos, a to pociąga za sobą niekontrolowane zachowania. Chyba każdy z nas przeżył podobne chwile…
Dobrym rozwiązaniem jest wspólne ustalenie planu dnia, czyli wyznaczenie odpowiedniego czasu na odrabianie lekcji, wychodzenie na dwór, odpoczynek, telewizję, komputer itp. Ustalenie granic wprowadzi ład do naszego życia rodzinnego. Warto o tym porozmawiać i zastanowić się wspólnie nad dozowaniem owych przyjemności.

Zasadnicza różnica


Niezwykle istotne jest, aby uczulać dziecko na różnicę między chlebem zwykłym a eucharystycznym.
Często słyszałam takie zdanie: "Podnieś chleb z ziemi, bo to jest Jezus". Tymczasem nie jest to Syn Boży, tylko kromka chleba. W głowie małego człowieka powstaje zamieszanie. Może on zagubić to, co najistotniejsze.
Oczywiście żywność trzeba szanować, lecz argumentować naprawdę należy inaczej.
Wspólna modlitwa w domu pomaga dziecku lepiej utrwalić modlitwy zadane do nauczenia się. Ich zaliczanie wzbudza sporo emocji; wydaje mi się, że niepotrzebnie. Dziewięciolatki są je w stanie opanować. Poznają przy tym podstawowe prawdy wiary - a nierzadko jest to jedyna taka okazja. Mają na to w szkole dwa lata. Nigdy nie wiadomo, jak ułoży się ich dalsze życie.
Sam dzień Pierwszej Komunii Świętej powinien przebiegać spokojnie i w dobrej atmosferze. Dlatego nie śpieszmy się. Pobłogosławmy je tuż przed wyjściem do kościoła. Ta chwila na zawsze pozostanie w jego pamięci, więc niech będzie uroczysta. Nie potrzeba wielkich słów. Na czole dziecka kreślimy znak krzyża i mówimy "błogosławię Cię w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Ucałujmy je - i w drogę.
Moment, w którym Jezus przybywa do serca naszego dziecka, przynosi nadzwyczajne wzruszenia. Jest to czas, kiedy i my możemy się z Nim zjednoczyć. Natomiast, jeśli ktoś nie może przystępować do stołu Pańskiego, to proponuję wzbudzić pragnienie zaproszenia Jezusa do serca. Mimo przeszkód odgradzających od ołtarza zawsze można się modlić. Niech radość naszych dzieci stanie się naszą radością. Po Komunii uwielbiajmy Boga, jest to odpowiedni moment.
A po zakończonej Eucharystii podziękujmy Mu za ten dzień. Jezus razem z dzieckiem przychodzi do całej rodziny i przynosi Swoje błogosławieństwo.
Cały "biały tydzień" dany jest po to, by uświetnić czas Pierwszej Komunii, nie bagatelizujmy tego czasu. Zachęcam wszystkich do towarzyszenia dziecku w tych czasie w kościele.

Co dalej?


Odkąd Jezus zagościł w duszy naszych dzieci, my, rodzice możemy odetchnąć. Sam Bóg zadba o nie. Jednak, podobnie jak dbamy o rozwój fizyczny i zdrowie, musimy pielęgnować ich dalszy wzrost duchowy.

Jak to zrobić, od czego zacząć?


Na pewno od wspólnej modlitwy. Nie zaprzestawajmy jej, odkąd nastąpi moment Komunii. Dziecko w ten sposób uczy się rozmawiać z Bogiem, a towarzyszenie rodziców daje mu poczucie bezpieczeństwa. Dziewięciolatki potrzebują naszego wsparcia, mimo że ich walka o własną autonomię może wskazywać na coś zupełnie innego.
Atmosfera miłości stanowi ważny aspekt życia w rodzinie. Pewność, że jest się kochanym bez względu na wszystko, jest wręcz konieczna dla prawidłowego rozwoju. Dziecko swoje uczucia z taty przenosi na Boga. Gdy w kościele słyszy o dobrym Ojcu albo o wspaniałej Matce, Maryi, to najpierw myśli o swoich rodzicach. Pamiętajmy o tym.
Wydawać się może, że pomagać podczas rachunku sumienia trzeba tylko przy pierwszej spowiedzi. Jest to błędne przekonanie. Nadal dziecko wymaga towarzyszenia, podpowiedzi, ciągłego doświadczania przebaczania. Łatwiej wtedy dostrzeże przebaczającego Ojca.
Kiedyś mój syn zapytał, skąd wiem, że muszę już iść do spowiedzi? Odpowiedziałam, że wtedy, gdy przestaję się uśmiechać. Potwierdził ten argument, bo właśnie najmłodsze istoty w domu najszybciej i najdotkliwiej odczuwają smutek mamy.
Najważniejsze jest, by powierzyć Bogu swoją rodzinę i poprosić Go o wspieranie naszych wysiłków wychowawczych. Tylko On tak naprawdę jest w stanie naprawić to, co zniszczyliśmy, i zbudować to, czego nam się nie udało.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki