Dla malucha śpiącego samotnie w pokoju dziecinnym najtrudniejszy jest moment wyjścia rodziców. Chciałby się przytulić, ale wie, że jest to już niemożliwe. Dlatego przytula się do "pocieszyciela", ssie, owija się nim itp. Dwie trzecie dzieci rozwija się bez przytulanki, reszcie udaje się znaleźć jakiś element w łóżeczku, dzięki któremu czują się bardziej bezpieczne. Wiele matek martwi się, czy fakt, że dziecko upodobało sobie jakąś szmatkę i zasypia z nią, nie jest przypadkiem złym znakiem. Niektórzy specjaliści uważają to zjawisko za nienaturalne, jednak nie tyle przytulanka jest nienaturalna, co rozpowszechniona praktyka pozostawiania niemowląt w samotności na noc.
Bezpiecznie i pewnie
Badania prowadzone przez psychologów rozwojowych pokazują, że zaledwie dwadzieścia jeden procent przytulanek pojawia się pod koniec pierwszego roku życia. Zdecydowana większość zaczyna towarzyszyć dzieciom dwu - i trzyletnim. Pojawienie się u dziecka przytulanki nie powinno nas niepokoić. Dziecko czuje się dzięki niej pewniej i bezpieczniej. Większość dzieci używa tych przedmiotów tylko wtedy, gdy idzie spać lub się czymś denerwuje. Przytulanki są też bardzo przydatne, gdy maluch musi przebywać w obcym otoczeniu. Najlepiej to widać na przykładzie szpitala. Maluchy, które nie mają ukochanej zabawki, trudniej przeżywają konieczność przebywania w szpitalu, niż te, którym towarzyszy coś bliskiego.
Zachować kompromis
Z ukochanymi zabawkami, kocykami itp. wiążą się dwa niewielkie problemy. Po pierwsze - problem higieny, po drugie - zniszczenia. W "pocieszycielu" ważny jest nie tylko jego wygląd, ale też charakterystyczny zapach. Wiele matek, które wyprały niezwykle brudnego misia w pięknie woniejącym proszku, przeżyło szok, gdy dziecko urządziło scenę wyjącej rozpaczy nad odnowioną zabawką. Jeżeli naprawdę musimy daną rzecz wyprać, nie róbmy tego zbyt intensywnie, by zachować kompromis między higieną a atrakcyjnym dla dziecka zapachem. Należy także uprzedzić domowników i opiekunów, aby nie wyrzucali podniszczonej zabawki. Trzylatek gotów jest stać pod śmietnikiem i wyć, póki nieszczęsny misio nie zostanie wyciągnięty (widziałam to na własnym podwórku). Także jeśli wyjedziemy na wakacje, zapomniawszy danej zabawki, trudno będzie dziecko uspokoić. Na wypadek zagubienia lub zniszczenia się przytulanki warto mieć zawczasu przygotowany drugi, identyczny przedmiot. Co prawda maluszek natychmiast rozpozna, że to falsyfikat, pogodzi się jednak z tym, bo będzie wolało mieć zabawkę zastępczą niż nic.
Sygnał ostrzegawczy
Przytulanka jest także doskonałym barometrem napięć i stresów dziecka. Jeżeli zaobserwujecie, że dziecko znacznie częściej niż do tej pory sięga po "pocieszyciela", jest to sygnał, że bardzo się czymś przejmuje. Jeżeli natomiast maluch domaga się, aby przytulanka była z nim bez przerwy, należy zastanowić się nad jego stanem emocjonalnym. Jest to niestety wyraźny sygnał, że poczucie bezpieczeństwa malucha zostało poważnie zachwiane. Na pewno trzeba wtedy poświęcić dziecku więcej czasu i zadbać, aby czuło się z rodzicami pewnie i bezpiecznie.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











