Zamknięte drzwi bazyliki

Niewpuszczenie przez izraelską policję łacińskiego patriarchy Jerozolimy na nabożeństwo Niedzieli Palmowej w Bazylice Grobu Pańskiego odbiło się głośnym echem w całym katolickim świecie. Prawa Kościoła rzymskiego do tego sanktuarium respektowali (przeważnie) nawet Saraceni i Turcy.
Czyta się kilka minut
Wnętrze Bazyliki Grobu Pańskiego, 23 maja 2014 r. fot. Karol Porwich/East News
Wnętrze Bazyliki Grobu Pańskiego, 23 maja 2014 r. fot. Karol Porwich/East News

Bazylika została zamknięta zaraz po izraelsko-amerykańskim ataku na Iran 28 lutego. Władze izraelskie motywują ten krok chęcią zachowania bezpieczeństwa wiernych, bowiem na kościół mogą spaść resztki strącanych irańskich dronów. Patriarchat Jerozolimy, wraz z franciszkańską Kustodią Ziemi Świętej od wieków opiekującą się tu miejscami kultu, zastosował się do tego zakazu. W bazylice nie odprawiano odtąd niedzielnych mszy, nie było też procesji na ulicach jerozolimskiego Starego Miasta. Jednak odmowa wejścia do świątyni w ważne katolickie święto, dana samemu patriarsze, jest krokiem tyleż nieuzasadnionym, co skandalicznym. Ta niesprawiedliwość jest tym bardziej rażąca, gdy się zważy, że przecież synagogi w Jerozolimie nadal, po 28 lutego, działają bez przeszkód.

Krzyż wyciągnięty z kamieniołomu

Bazylika Grobu Pańskiego zwana jest też Bazyliką Zmartwychwstania, gdyż miejsce ewangelicznego cudu oraz miejsce ukrzyżowania Jezusa, jak również znalezienia Jego krzyża, znajdują się pod dachem jednej i tej samej świątyni. Kościół, w jego prawie dwutysiącletniej historii, dzielił losy całego chrześcijaństwa i jest niejako tych dziejów odzwierciedleniem. Włącznie z faktem wewnętrznego podziału Chrystusowej wspólnoty na różne wyznania. I jako taka, Bazylika Grobu stanowi chyba najbardziej osobliwy i najtrudniejszy do opisania kościół na świecie.

W czasach Jezusa wzgórze Golgoty oddzielała od murów miejskich fosa i wykuta w skale cysterna na wodę, z czasem zamieniona w kamieniołom. Kilkanaście kroków dalej znajdowała się jaskinia, w której złożono ciało Ukrzyżowanego. Niepotrzebny już krzyż oprawcy wrzucili do kamieniołomu. Po upadku w 135 roku żydowskiego powstania Bar Kochby Rzymianie kamieniołom zasypali i obok, na skale Golgoty, zbudowali sanktuaria Jowisza i Wenery. Gdy zaś chrześcijaństwo w cesarstwie rzymskim zalegalizowano, matka cesarza Konstantyna, Helena, około 330 roku nakazała zburzyć pogańskie świątynie i postawić na ich miejscu bazylikę poświęconą męczeństwu i zmartwychwstaniu Zbawiciela. W rumowiskach dawnego kamieniołomu odnalazła też trzy krzyże, z których jeden zidentyfikowano jako krzyż Chrystusa.

Tak powstał wspaniały kościół wczesnego chrześcijaństwa. Na osi wschód–zachód, licząc od zachodu, znajdował się najpierw dziedziniec zewnętrzny, potem właściwa bazylika, zwana Martyrium, z zejściem do podziemi, gdzie znaleziono krzyż. Dalej mieścił się dziedziniec wewnętrzny, ze sterczącymi w rogu resztkami skały Golgoty, rozbieranymi w ciągu wieków przez pobożnych pielgrzymów. Ostatnim elementem tego łańcucha została kryta kopułą rotunda, na środku której stanęła niewielka kaplica z wejściem do jaskini Grobu.

Wymuszony ekumenizm

Arabowie, którzy zdobyli Jerozolimę w 638 roku, uszanowali to sanktuarium. Czterowiekowy okres tolerancji przerwał jednak w 1009 roku kalif Hakim, który nakazał zburzenie świątyni. Na szczęście jego syn nie był już tak fanatyczny i w 40 lat później pozwolił chrześcijanom to miejsce kultu odbudować. Nowa bazylika wyglądała już jednak zupełnie inaczej. Zniknęły oba dziedzińce, razem z Martyrium, zaś kościół, którego centrum, jak dawniej, stanowi rotunda Grobu, rozszerzony został od południa, czyli od miejsca, z którego do dziś wchodzi się do bazyliki. Krzyżowcy dodali tam dzwonnicę, nadto w 1149 roku królowa Melisanda przykryła wszystkie najważniejsze miejsca kultu: Kalwarię, Kaplicę Znalezienia Krzyża oraz Grób – po raz pierwszy w historii – jednym dachem. Tak powstała bryła kościoła, jaką możemy oglądać obecnie.

Tu jednak zaczyna się zupełnie inny, lecz chyba podobnie interesujący rozdział historii bazyliki. Uznawały ją bowiem i uznają za swoją właściwie wszystkie większe odłamy chrześcijaństwa. Niestety nigdy w tym względzie nie doszły do porozumienia.

Aż do XV wieku gospodarzami świątyni byli franciszkanie z Kustodii, jednak po 1516 roku, kiedy to Palestynę zagarnęli osmańscy Turcy, sułtanowie uznali za właścicieli kościoła prawosławnych Greków. Po jakimś czasie katolikom udało się odzyskać część bazyliki, lecz wszystkie zmiany toczyły się w klimacie wzajemnej rywalizacji oraz niepokoju. Gdy w Wielkim Tygodniu 1753 roku doszło tam do tumultu i bijatyk między katolikami a prawosławnymi, zniecierpliwiony sułtan znowu oddał Grekom całą świątynię.

W 1808 roku w kościele wybuchł pożar. Prawosławni, jako wyłączni gospodarze bazyliki, odbudowali ją po swojemu, niszcząc wszelkie pamiątki po katolikach, włącznie z grobami Gotfryda de Bouillon i innych królów Jerozolimy epoki wojen krzyżowych.

Nadszedł wszakże XIX wiek, epoka cywilizacyjnej przewagi państw Zachodu. Francja i Austria, wspomagane argumentem swoich śródziemnomorskich kanonierek, wymogły na słabnącej Turcji częściowe przywrócenie praw katolików. Rosja przypilnowała, aby przywilejów danych prawosławnym zanadto przy tym nie uszczuplono. Upomniała się też o prawa Kościoła ormiańskiego, gdyż uważała się za opiekunkę Ormian na całym świecie. Tak ustalono osobliwe status quo, obowiązujące do dzisiaj. Zgodnie z tym ustaleniem każde z trzech wyznań ma w świątyni ściśle wydzielone miejsca, gdzie tylko ono może się modlić. Nabożeństwa w miejscach wspólnych, jak np. w grocie Zmartwychwstania, reguluje skrupulatnie przestrzegany grafik godzin.

Porządku pilnują tam strażnicy odziani w tureckie stroje. W XIX wieku byli to rzeczywiście Turcy, teraz są to przebrani za Turków Arabowie. Nie zmieniły się natomiast od wieków dwie muzułmańskie rodziny, które mają wyłączne prawo do otwierania i zamykania bazyliki. Sułtan pierwotnie chciał oddać klucze do kościoła chrześcijanom, ale oni, nie mogąc się pogodzić, uznali, że lepiej się stanie, gdy będzie je trzymać „strona trzecia”. Muzułmanom bowiem obojętne są wewnętrzne spory chrześcijan.

Ewangelicy, niemający swojego kąta w bazylice, dali się przekonać generałowi Gordonowi (to ten z W pustyni i w puszczy), że prawdziwy grób Jezusa leży w ogrodzie za Bramą Damasceńską. Tam do wybuchu wojny irańskiej zbierali się na modlitwach wierni z krajów protestanckich.

Modlitwa z drabiną

Gdy w 2000 roku zwiedzałem bazylikę z grupą dziennikarzy i wyszedłem z groty Zmartwychwstania obleganej od strony wejścia przez tłumy wiernych, skierowałem się samotnie na tyły kaplicy, gdzie u innego wejścia siedział mnich koptyjski. Widząc mnie, ucieszył się i przywitał… po polsku. „Chodź do środka, tutaj jest grób Pana Jezusa. Grecy wszystko pofałszowali i teraz mówią, że grób jest z drugiej strony”.

Skąd wzięli się Koptowie w samym centrum kultu bazyliki? Kiedyś, jako Egipcjanie, cieszyli się poparciem egipskich sułtanów, jacy panowali nad Palestyną. Później jednak odległy i ubogi Kościół koptyjski, niemający poparcia wielkich mocarstw Europy, stracił te przywileje. Ich ostatnią pamiątką jest właśnie ta maleńka kapliczka na tyłach groty, w której złożono ciało Jezusa.

Był jednak czas, gdy Koptowie, po swojemu, walczyli o miejsce w kościele. Gdy nie wpuszczano ich do środka, przystawili drabinę do ściany tuż przy wejściu i modlili się na gzymsie romańskiego okna. Drabina, choć nieużywana, stoi tam do dzisiaj. W poczuciu fantazji przelicytowali wszelako nawet Koptów duchowni Kościoła etiopskiego: postarali się o dłuższe drabiny i modlili się na dachu.

Te czasy już przeminęły. Ale sztywny podział między wyznaniowe sektory pozostał. Dziś już nie ma Arabów ani Turków, są za to Żydzi, gospodarze izraelskiego państwa. To z nimi trzeba będzie na nowo ustalać status Bazyliki Grobu Pańskiego. Ale do tego potrzeba zakończenia wojny. I przydałoby się chociaż trochę zgody między samymi chrześcijanami.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2026