Parafia: nowe otwarcie

Budowanie parafii jako wspólnoty misyjnej to współodpowiedzialność duchownych i świeckich. Synodalność ma służyć temu procesowi, dzięki niej widzimy, że potrzeba nowej katechezy w parafiach – z ks. prof. Tomaszem Wielebskim rozmawia Szymon Bojdo
Czyta się kilka minut

Podczas wakacji w parafiach często można usłyszeć, że w pilnych sprawach trzeba się zgłaszać po wieczornej mszy, ponieważ kancelaria jest nieczynna. Tyle że „pilną sprawą” okazuje się najczęściej pogrzeb. Jak sprawić, żeby pilny kontakt z parafią nie kojarzył się wyłącznie z sytuacją śmierci?

– Wakacje rzeczywiście mają swoją specyfikę: księża wyjeżdżają, pojawiają się zastępstwa, zmienia się rytm funkcjonowania parafii. Ale jeśli spojrzymy szerzej, niezależnie od wakacji, trzeba sobie postawić pytanie, czym właściwie jest parafia. W moim przekonaniu powinna być wspólnotą żywą, dostępną i zdolną do reagowania na potrzeby swoich członków. I nie oznacza to, że wszystko ma spoczywać na ramionach księży. To jest zresztą jeden z podstawowych wymiarów odklerykalizowania życia Kościoła. Trzeba spojrzeć na parafię w kontekście teologicznej wizji Kościoła jako komunii i ludu Bożego. Współodpowiedzialność za parafię jest współodpowiedzialnością duchownych i świeckich, którzy współpracują zgodnie ze swoimi charyzmatami, kompetencjami i miejscem w Kościele.

W praktyce mogłoby to oznaczać, że w parafii w ciągu dnia są również osoby świeckie, które potrafią przyjąć zainteresowanego, wysłuchać go, wskazać drogę, pomóc w konkretnej sprawie. Nie wszystko musi prowadzić do księdza. Jeśli chcemy budować wspólnotę, musimy przestać myśleć o parafii jako miejscu, którego funkcjonowanie zależy wyłącznie od proboszcza i wikariuszy.

Czyli problemem jest także to, że wielu ludzi nie czuje więzi ze swoją parafią. Nawet w małych miejscowościach zdarza się, że ktoś jeździ do kościoła w sąsiedniej parafii, bo tam czuje się otoczony lepszą opieką duszpasterską.

– To rzeczywiście jest problem relacji, ale sprawa jest bardziej złożona. Potrzebujemy zarówno większej świadomości teologicznej duchownych i świeckich, jak i dojrzałości osobowościowej. Nie da się budować synodalnej wspólnoty bez ludzi, którzy potrafią słuchać, przyjmować różne opinie, również krytyczne, i nie reagować na nie wyłącznie emocjonalnie.

To jest bardzo ważne. Jeżeli ktoś przedstawia opinię odmienną od naszej, powinniśmy umieć zapytać: ile jest w niej prawdy? Co możemy z niej przyjąć? Synodalność nie polega przecież na tym, że wszyscy mają takie samo zdanie. Przeciwnie, zakłada umiejętność wspólnego rozeznawania związanego z otwieraniem się na Ducha Świętego i drugiego człowieka.

Druga rzecz to świadomość, że parafia nie jest ani proboszcza, ani świeckich. Jest częścią diecezji. Duchowni i świeccy mają razem prowadzić ludzi do zbawienia. Nie chodzi przy tym wyłącznie o stworzenie coraz bogatszej „oferty duszpasterskiej”. Chodzi o to, abyśmy sami stawali się wspólnotą odpowiedzialną za parafię.

To jest proces. Nie zbudujemy tego w ciągu kilku tygodni czy miesięcy. Potrzebna jest formacja – zarówno teologiczna, jak i pozateologiczna. Musimy uczyć się słuchać Boga, ale także siebie nawzajem. Dopiero wtedy można mówić o rzeczywistym współtworzeniu wspólnoty. 

Słowo „synodalność” u części księży i świeckich wywołuje niemal alergiczną reakcję. Czy można budować więź z parafią bez odwoływania się do tego pojęcia?

– Nie chciałbym dogmatyzować samego słowa „synodalność”. Ważniejsze jest to, co ono oznacza i czemu ma służyć. A jego celem jest przede wszystkim odpowiedź na pytanie, w jaki sposób cały Kościół, duchowni i świeccy, może skuteczniej realizować swoją misję ewangelizacyjną. Synodalność nie jest wymysłem jednego papieża ani chwilową modą. Jest zakorzeniona w życiu Kościoła. Współczesny proces synodalny jest kontynuowany także przez papieża Leona, który porządkuje pewne kwestie i przypomina o jego właściwym celu. Dlatego nie możemy udawać, że życie naszej parafii jest oderwane od życia Kościoła powszechnego.

Nie chodzi o to, żeby każda parafia kopiowała jakieś rozwiązania. Chodzi o to, żeby odczytywała własną sytuację w świetle misji Kościoła i lokalnych znaków czasu. Dokument końcowy Synodu o synodalności z 2024 roku wskazuje tu na proces rozeznania eklezjalnego. Najpierw trzeba sięgnąć do przesłanek teologicznych i zobaczyć, czym Kościół ma być w zamyśle Chrystusa. Dopiero później pytamy, jak ta wizja ma być realizowana w konkretnym miejscu.

W tym kontekście ważną rolę mają rady duszpasterskie i ekonomiczne. Synodalność nie jest demokratyzacją Kościoła. Trzeba rozróżnić przygotowanie decyzji od jej podjęcia. W procesie rozeznawania i konsultacji należy zapraszać możliwie szerokie grono osób, natomiast decyzję dotyczącą kierunku działania podejmuje osoba posiadająca odpowiednią odpowiedzialność i władzę, np. biskup czy proboszcz. Później wspólnie tę decyzję realizujemy, a następnie mamy ją ewaluować, zastanawiając się, co można poprawić w przyszłości.

Czy takie działanie nie oznacza, że odpowiedzialność zostaje rozmyta?

– Wręcz przeciwnie. Jeśli wszyscy odpowiadają za wszystko, to w praktyce nikt nie odpowiada za nic. Dlatego po rozeznaniu i podjęciu decyzji musi przyjść etap realizacji, a następnie ewaluacji. To również jest element kultury odpowiedzialności. Potrzebujemy przejrzystości zarówno w działalności duszpasterskiej, jak i w kwestiach ekonomicznych. Sprawozdawczość nie powinna być traktowana jako narzędzie kontroli czy oskarżenia. Ma służyć wspólnocie: pokazujemy, co się udało, co się nie udało i co trzeba zmienić.

Ale żeby w ogóle można było coś oceniać, wcześniej trzeba mieć wizję i program duszpasterski z jasno określonymi celami. Nie wystarczy powiedzieć: „zrobimy coś, a Duch Święty już się tym zajmie”. Oczywiście, Duch Święty jest źródłem wzrostu Kościoła, ale On również chce się nami posługiwać. Naszym zadaniem jest więc odpowiedzialnie rozeznawać, planować, działać i później sprawdzać, jakie przyniosło to owoce. 

Czy w takim razie synodalność nie prowadzi do „zmiękczenia” Ewangelii? Takie obawy pojawiają się zwłaszcza wśród osób o bardziej konserwatywnej wrażliwości.

– Synodalność nie jest żadnym zmiękczaniem Ewangelii. Wystarczy przypomnieć Sobór Jerozolimski: rozeznanie sytuacji, rozmowa i wreszcie podjęcie decyzji. To jest bardzo mocno zakorzenione w doświadczeniu Kościoła.

Równocześnie trzeba pamiętać o tym, co jest centrum życia parafii. Dokumenty Magisterium niezmiennie wskazują na słowo Boże i sakramenty. Parafia ma być budowana wokół Eucharystii i Słowa. Do tego dochodzi posługa charytatywna – szeroko rozumiana troska o ubogich i potrzebujących, która od początku należy do życia Kościoła. Można więc mówić o komplementarności podstawowych funkcji Kościoła: głoszeniu Słowa, celebracji liturgii i służbie potrzebującym. Jeśli któraś z tych rzeczy zostanie pominięta, to wspólnota nie będzie realizować tego, czego chce od niej Chrystus. Dlatego synodalność nie oznacza odejścia od tradycji. Przeciwnie, jest próbą powrotu do źródeł i szukania drogi, którą wyznacza Chrystus. Problem zaczyna się wtedy, kiedy Kościół zaczyna koncentrować się na działaniach peryferyjnych i zapomina o podstawowej racji swojego istnienia. Parafia nie może stać się organizacją społeczną czy lokalnym stowarzyszeniem. Jej głównym celem pozostaje ewangelizacja i prowadzenie ludzi do zbawienia. 

Jednym z największych wyzwań jest młodzież. Często mówi się, że bierzmowanie staje się dla młodych sakramentem pożegnania z Kościołem. Czy nie powinniśmy jednak bardziej zwrócić uwagi także na ich rodziców i w ogóle osoby dorosłe?

– Dlatego tak ważna jest katecheza parafialna. Kończą się prace nad nowymi wytycznymi dotyczącymi jej kształtu w Polsce. Trzeba przy tym wyraźnie zaznaczyć, że katecheza parafialna nie ma zastępować lekcji religii w szkole. To są dwa różne elementy, które mają się komplementarnie uzupełniać. Odnowiona katecheza parafialna ma się wpisać w szerszą odnowę parafii. Przewidziano w niej różne formy: katechezę ewangelizacyjną, chrzcielną, przygotowanie do pierwszej spowiedzi i Komunii, katechezę związaną z bierzmowaniem oraz katechezę dorosłych.

To ostatnie jest szczególnie istotne. Nie możemy budować przyszłości Kościoła wyłącznie poprzez pracę z dziećmi i młodzieżą, jeżeli pomijamy ich rodziców. Człowiek dorosły potrzebuje pogłębienia wiary, wiedzy teologicznej i przestrzeni do zadawania pytań. To właśnie dorośli są często tymi, którzy – poprzez własne życie – przekazują wiarę kolejnym pokoleniom. Ważne jest również nowe spojrzenie na sakramenty. Nie powinny być traktowane jako punkt dojścia: „przygotowaliśmy dziecko, przyjęło sakrament i zadanie zostało wykonane”. Przygotowanie do sakramentu i jego przyjęcie powinny być zarówno punktem dojścia, jak i punktem wyjścia do dalszego życia we wspólnocie. Człowiek powinien po przyjęciu sakramentu lepiej rozumieć swoją odpowiedzialność za Kościół i parafię. I powinien znaleźć w niej przestrzeń do zaangażowania. Oczywiście adekwatnie do swoich możliwości i charyzmatów. 

Wkrótce na Forum Duszpasterskim w Poznaniu będziemy rozmawiać o programie duszpasterskim „Parafia wspólnotą misyjną”. Czy da się stworzyć jeden program dla wszystkich parafii w Polsce? Mamy przecież tysiące wspólnot, różne diecezje i bardzo różne problemy.

– Nie da się stworzyć programu, który w identyczny sposób odpowiadałby na potrzeby każdej parafii. I chyba nawet nie powinno się tego robić. Ogólnopolski program duszpasterski ma charakter kierunkowy, będąc inspiracją dla programów diecezjalnych. Te z kolei powinny być punktem odniesienia dla programów parafialnych. Potrzeby poszczególnych regionów są przecież różne. Inne będą akcenty w archidiecezji poznańskiej czy zielonogórsko-gorzowskiej, inne w archidiecezji warszawskiej czy w innych częściach kraju. Właśnie dlatego tak ważne jest uwzględnianie lokalnych znaków czasu. I ponownie pojawia się tu rola rad zarówno diecezjalnych, jak i parafialnych. Program nie powinien być instrukcją obsługi, którą każda parafia realizuje punkt po punkcie. Ma wyznaczać kierunek, a konkretne rozwiązania powinny wynikać z rozeznania sytuacji danej wspólnoty. 

Gdy więc ktoś w swoim kościele usłyszy: „Parafia wspólnotą misyjną", powinien pomyśleć: „To coś także dla mnie”?

– Właśnie o to chodzi. Powinno to być nowe otwarcie związane z uświadomieniem sobie, że nie tylko proboszcz czy inni księża są odpowiedzialni za parafię. Ja również jestem za nią odpowiedzialny. I dopiero potem trzeba zadać pytanie: co możemy zrobić razem? Jest jeszcze jeden niezwykle ważny element – relacyjność. Myślę, że jedną z przyczyn, dla których część osób omija swoją parafię, a niektórzy w ogóle porzucają praktyki religijne, jest to, że nigdy nie doświadczyli tam wspólnoty, komunii i prawdziwej relacji. Możemy organizować kolejne wydarzenia, przygotowywać programy i inicjatywy, ale jeżeli człowiek przychodzący do parafii nie spotka drugiego człowieka, który go zauważy, przyjmie i będzie chciał z nim być, trudno będzie zbudować więź. Współodpowiedzialność rodzi się z relacji. Z kolei relacje, które tworzą prawdziwą wspólnotę, mogą przyciągać następnych ludzi. Dlatego kultura spotkania nie jest dodatkiem do duszpasterstwa. Jest jednym z jego podstawowych wymiarów. Warto też w tym kontekście przywołać Leona XIV, który przemawiając we wrześniu 2025 roku do uczestników zgromadzenia diecezji rzymskiej, wskazał na cechy, jakim powinno się wyróżniać dzisiejsze duszpasterstwo: solidarne, empatyczne, dyskretne i nieoceniające. 

KS. TOMASZ WIELEBSKI

Prezbiter diecezji warszawsko-praskiej, dr hab. teologii pastoralnej, prof. UKSW, kierownik Katedry Prakseologii Pastoralnej i Organizacji Duszpasterstwa w Zakładzie Teologii Praktycznej. Przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Pastoralistów, prelegent XVIII Ogólnopolskiego Forum Duszpasterskiego w Poznaniu

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł