Nieruchliwa Polska

Na pierwszy rzut oka kondycja Polek i Polaków jest całkiem przyzwoita, jednak na tle innych państw Unii Europejskiej wypadamy słabo. Tymczasem promowanie aktywności fizycznej to jedna z tych polityk publicznych, których nie należy odpuszczać.
Czyta się kilka minut
Najpopularniejszym zajęciem sportowym w Polsce jest jazda na rowerze – korzysta z niej 26 proc. mieszkańców kraju, częściej mężczyźni, Warszawa, Bulwary Wiślane, 25 lipca 2026 r. | Fot. Zofia i Marek Bazak/East News
Najpopularniejszym zajęciem sportowym w Polsce jest jazda na rowerze – korzysta z niej 26 proc. mieszkańców kraju, częściej mężczyźni, Warszawa, Bulwary Wiślane, 25 lipca 2026 r. | Fot. Zofia i Marek Bazak/East News

Wbrew popularnemu powiedzeniu, według którego każdy Polak zna się na piłce nożnej, polityce i medycynie, uprawianie sportu jest nad Wisłą zajęciem mniejszości. Większość mieszkańców Polski ma do czynienia ze sportem głównie w roli kibica. Wysiłek fizyczny powszechnie kojarzy się raczej z czymś przykrym, co trzeba odhaczyć, żeby mieć z głowy na jakiś czas. Czerpanie satysfakcji z faktu bycia zmęczonym nie jest szczególnie popularne. Takie podejście do ruchu było zrozumiałe w XX wieku i w latach dwutysięcznych, gdy na rynku dominowały prace fizyczne, więc po ośmiu godzinach harówki na hali fabrycznej mało komu przychodziło do głowy wyjść wieczorem pokopać piłkę. W trudnych latach 90. i na początku XXI wieku ludzie byli zmęczeni samym życiem i codziennością, więc dobrowolne tracenie sił na bieganie po zadymionych ulicach musiało wyglądać na ekstrawagancję. Niestety ówczesne przyzwyczajenia zakorzeniły się w Polsce na tyle, że dominują także w czasach, do których już nie przystają.

Sanki do kosza

Na pierwszy rzut oka kondycja Polek i Polaków jest całkiem przyzwoita. Według GUS w 2025 roku 64 proc. badanych osób deklarowało bardzo dobrą lub dobrą formę fizyczną. W 2021 roku było to 66 proc., więc ostatnie lata przyniosły delikatny regres. Równocześnie zaledwie 9 proc. pytanych określiło swoją kondycję jako złą lub bardzo złą. W tym przypadku mówimy o wzroście o jeden punkt procentowy w porównaniu do 2021 roku. Oczywiście ta subiektywna ocena własnej formy w dużej mierze zależała od wieku. Wśród osób powyżej 60 roku życia prawie co czwarta deklarowała złą lub bardzo złą kondycję. Nie ma za to specjalnych różnic między mieszkańcami miast i wsi.

Te deklaratywne oceny własnej formy mogą być nieco podkoloryzowane, gdyż do regularnego uprawiania sportu lub rekreacji ruchowej przyznaje się zaledwie 23 proc. respondentów GUS. To grupa trzy razy mniejsza od deklarujących wysoką formę fizyczną. Kolejne 21 proc. sporadycznie uprawia sport rekreacyjny, co oznacza, że w poprzednim roku uczyniło się to przynajmniej raz. Aż 56 proc. pytanych w ciągu 12 miesięcy ani razu nie podjęło zajęć ruchowych w czasie wolnym. Co oczywiście nie znaczy, że ponad połowa społeczeństwa w ogóle się nie rusza – pytanie nie obejmowało codziennego przemieszczania się, pracy i zajęć fizycznych w szkołach i na uczelniach. Drugorzędne znaczenie wysiłku rekreacyjnego dowodzą również badania budżetów polskich rodzin. Statystyczne gospodarstwo domowe wydaje na usługi i sprzęt sportowy 156 złotych miesięcznie, czyli równowartość jednego karnetu na siłownię.

Zdecydowanie najpopularniejszym zajęciem sportowym w Polsce jest jazda na rowerze. Regularnie lub sporadycznie z roweru korzysta 26 proc. mieszkańców kraju – Polacy nieco częściej od Polek. Niewielką przewagę mężczyzn można dostrzec także w drugim pływaniu, które przynajmniej raz w ciągu poprzedniego roku praktykowało 15 proc. społeczeństwa. Poza tymi dwoma dyscyplinami dwucyfrowy wynik zanotowano już tylko w aerobiku i fitnessie wśród kobiet oraz piłce nożnej wśród mężczyzn (po około 12 proc.). Pozostałe rodzaje sportu uprawia po kilka procent pytanych. Kobiety znacznie częściej od mężczyzn jeżdżą na rolkach, biegają i tańczą, a mężczyźni spędzają więcej czasu na siłowni. Zaskakuje fatalny wynik koszykówki, którą uprawia odsetek bliski błędu statystycznego. Granie „w kosza” przegrało nawet z… jazdą na sankach.

Na końcu peletonu

Na tle innych państw Unii Europejskiej wypadamy bardzo słabo. Najnowsze dane Eurostatu dotyczą 2019 roku, ale pokrywają się one z danymi GUS za 2025, więc nic się od tamtego czasu nie zmieniło. Według Eurostatu regularnie (tj. przynajmniej raz w tygodniu) rekreacyjny wysiłek fizyczny uprawia 26 proc. mieszkańców Polski. To trzeci najniższy wynik w Unii Europejskiej – przed Bułgarią i Rumunią, w których dane dotyczące regularnego ruchu fizycznego są już zupełnie fatalne (odpowiednio 14 i 6 proc.). Średnio w UE 44 proc. obywateli systematycznie uprawia sport. W Danii i Szwecji aż trzy czwarte mieszkańców przynajmniej raz w tygodniu dba o kondycję, natomiast w Niemczech i Austrii dwie trzecie. Ponad połowa społeczeństwa wykonuje rekreacyjną aktywność fizyczną także między innymi w Słowenii, Holandii, Irlandii i Hiszpanii.

Co istotne, Polska wypada znacznie gorzej od średniej unijnej w każdej grupie wiekowej, więc niechęć do rekreacji ruchowej jest przenoszona na kolejne pokolenia. Na szczęście w młodszych grupach wiekowych ta różnica spada. Wśród osób powyżej 65 roku życia sport uprawia regularnie trzy razy mniej od średniej UE. W grupie wiekowej 45-64 wskaźnik aktywności fizycznej w Polsce jest dwukrotnie niższy od średniej unijnej. Polacy poniżej 45 roku życia systematycznie uprawiają sport o jedną trzecią rzadziej niż mieszkańcy UE jako całość.

Także pod względem wydatków na sport Polacy odstają od innych narodów Europy. Przeciętne gospodarstwo domowe wydaje na ten cel równowartość 95 euro miesięcznie (licząc według parytetu siły nabywczej). Czesi i Estończycy wydają dwa i pół razy więcej. Niemcy sześć razy, a Finowie prawie siedem razy więcej. Według danych OECD 40 proc. dorosłych Polaków wykazuje niedostateczną aktywność fizyczną, czyli notuje mniej niż 150 minut umiarkowanego wysiłku tygodniowo. To czwarty najwyższy wynik spośród europejskich państw OECD (za Portugalią, Włochami i Rumunią). Średnio w OECD 30 proc. dorosłych wykazuje niewystarczającą aktywność ruchową, a w Niemczech, Finlandii, Holandii, Danii i Szwecji mniej niż 15 proc.

Po ścieżce do celu

Na papierze wydatki państwa na wsparcie sportu są w Polsce nieco wyższe od średniej UE. Według Eurostatu w 2023 roku z budżetu państwa Polska przeznaczyła na ten cel 3,5 mln euro, czyli 1 proc. wydatków sektora finansów publicznych. Średnia UE to 0,8 proc. Polska wspiera jednak w pierwszej kolejności sport zawodowy lub półzawodowy, a dbanie o powszechną aktywność fizyczną jest na drugim planie. Tymczasem mamy dowody na to, że niedrogie i proste rozwiązania przynoszą trwałe efekty. Ważne, żeby skłaniały one do zmiany nawyków. Przykładowo, pojawienie się w krótkim czasie 20 tys. kilometrów ścieżek rowerowych w Polsce rozpowszechniło dojazd do pracy na dwóch kółkach. Deklaruje to 28 proc. Polaków, czyli więcej od średniej UE wynoszącej 24 proc. Niepopularne nad Wisłą zwężanie jezdni w miastach promuje poruszanie się pieszo oraz transport modalny.

W Finlandii nawyki dotyczące ruchu zakorzenia się od wieku szkolnego. W szkołach nie tylko organizuje się regularne wydarzenia sportowe, ale każdy uczeń może liczyć na osobisty mentoring, dostosowany do swojego potencjału fizycznego. Stany Zjednoczone słyną natomiast z niezwykle rozwiniętej sieci rozgrywek amatorskich. Najbardziej rozpoznawalne są te szkolne i uczelniane – od szkoły średniej niemal każda placówka ma jakąś drużynę sportową rywalizującą w rozgrywkach hrabstwa lub stanu. Uniwersytecka liga NCAA jest jedną z najsilniejszych rozgrywek koszykarskich na świecie. Wielka Brytania stosuje podejście behawioralne, czyli drobne działania niepostrzeżenie popychające obywateli do różnych aktywności. Jedna z ostatnich inicjatyw opartych na grywalizacji namawiała Brytyjczyków do codziennego 30-minutowego spaceru, a odpowiednia aplikacja umożliwiała śledzenie swoich wyników i porównywanie się ze współobywatelami.

„Koszty braku aktywności szacuje się na 7 mld złotych rocznie. Gdyby co druga osoba, która nie jest aktywna fizycznie, zaczęła regularnie uprawiać sport, przełożyłoby się to na co najmniej 11 tys. zawałów mniej” – czytamy w analizie Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Promowanie aktywności fizycznej to dosłownie sprawa życia i śmierci. Co więcej, to jedna z tych nielicznych polityk publicznych, w których ważne są nie pieniądze, lecz pomysłowość, więc grzechem byłoby to odpuścić.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2026