Młodzi nie chcą papieża-celebryty. Chcą autorytetu, któremu mogą zaufać

Młodzi nie pytają, czy Leon XIV jest progresywny czy konserwatywny. Chcą wiedzieć, czy można mu zaufać i czy jego słowa są autentyczne.
Czyta się kilka minut
Spotkania młodzieży franciszkańskiej w Asyżu, 6 sierpnia 2026 r. W wydarzeniu wzięło udział ponad 2,5 tys. młodych ludzi | Fot. Abaca Press/East News
Spotkania młodzieży franciszkańskiej w Asyżu, 6 sierpnia 2026 r. W wydarzeniu wzięło udział ponad 2,5 tys. młodych ludzi | Fot. Abaca Press/East News

Pierwsze pytanie padło zaraz po spotkaniu autorskim, podczas którego rozmawialiśmy o mojej książce Droga Leona. Nie dotyczyło konklawe, watykańskich procedur ani różnic między nowym papieżem a jego poprzednikiem. „Jaki naprawdę jest papież?” – zapytał jeden ze studentów, który akurat jechał na spotkanie młodych do Rzymu. Zupełnie tak, jakby spodziewał się spotkać Leona XIV osobiście i chciał być na to przygotowany. Nie był to jednak odosobniony przypadek. Od chwili wyboru Leona XIV miałem okazję spotykać się z licealistami, studentami, młodymi przedsiębiorcami, uczestnikami życia religijnego i ludźmi, którzy z Kościołem utrzymują relację sporadyczną. Za każdym razem widziałem podobne zainteresowanie: raczej spokojne, ostrożne, czasem nieufne, ale na pewno autentyczne.

To ważne, bo przez wiele lat nauczyliśmy się opisywać relację młodego pokolenia z Kościołem niemal wyłącznie językiem kryzysu. Coraz gorsze statystyki praktyk religijnych, malejąca liczba powołań, spory światopoglądowe i kolejne raporty dotyczące sekularyzacji stały się dominującą opowieścią o współczesnym chrześcijaństwie, zwłaszcza wśród młodych. I oczywiście, wszystkie te zjawiska są realne, a żadne z nich nie zostało unieważnione przez wybór nowego papieża, internetowe trendy czy liczbę chrztów na Zachodzie Europy. A jednak odnoszę wrażenie, że obok tej dobrze znanej, kryzysowej narracji, rodzi się druga, znacznie subtelniejsza, której nie sposób dostrzec, jeśli patrzy się wyłącznie na wykresy.

Szkiełko i oko

Socjologia oczywiście potrafi zmierzyć uczestnictwo w niedzielnej Eucharystii czy deklaracje wiary – te dane są ogólnodostępne. Znacznie trudniej jednak uchwycić moment, w którym człowiek ponownie zaczyna zadawać pytania zasadnicze. Tymczasem właśnie one wydają mi się najcenniejszym wskaźnikiem przemian zachodzących wśród najmłodszych pokoleń.

Badania Pew Research Center od lat pokazują, że Europa pozostaje kontynentem postępującej sekularyzacji. W wielu krajach Zachodu dziesiątki procent dorosłych deklarują odejście od religii, w której zostali wychowani. W Hiszpanii dotyczy to około jednej trzeciej społeczeństwa, we Francji jednej czwartej, we Włoszech ponad jednej piątej. Polska pozostaje pod tym względem wyjątkiem, bo jedynie kilka procent badanych deklaruje formalne odejście od katolicyzmu, ale również u nas systematycznie maleje liczba osób regularnie uczestniczących w życiu Kościoła. O kryzysie wśród młodych słychać od lat. Jednocześnie te same badania prowadzą do wniosku, który w medialnych komentarzach pojawia się znacznie rzadziej: sekularyzacja nie oznacza zaniku duchowości, ale zmianę sposobu jej przeżywania. Młodzi ludzie znacznie częściej dystansują się wobec instytucji niż wobec pytań o sens życia, dobro, cierpienie, miłość czy śmierć. Zmieniają język, ale nie przestają szukać odpowiedzi.

Potwierdzają to również badania prowadzone przez hiszpański instytut GAD3. Jeszcze przed pielgrzymką Leona XIV do Hiszpanii ponad 70 proc. młodych uczestników deklarowało, że papieska wizyta może umocnić ich poczucie przynależności do Kościoła, a zdecydowana większość chciała usłyszeć od papieża przede wszystkim refleksję dotyczącą przyszłości młodego pokolenia. Po zakończeniu pielgrzymki niemal wszyscy uczestnicy ocenili ją pozytywnie, a poziom znajomości osoby i nauczania Leona XIV wyraźnie wzrósł. Ciekawsze okazało się coś jeszcze: dramatycznie zmniejszyła się liczba osób deklarujących, że o nowym papieżu wiedzą niewiele lub nic.

Moda na Leona?

Wszystko to nie jest jeszcze dowodem religijnego przebudzenia, ale zainteresowania. W świecie przesyconym informacjami już samo to staje się wartością. Przez lata przyzwyczailiśmy się myśleć, że młodzi ludzie oczekują od liderów przede wszystkim spektakularności, kiedy doświadczenie ostatnich miesięcy pontyfikatu amerykańskiego papieża prowadzi do wniosku odwrotnego. W rozmowach i badaniach nie pojawiają się oczekiwania kolejnej medialnej rewolucji, nie słyszę też pytań o to, czy papież będzie bardziej progresywny albo bardziej konserwatywny. Znacznie częściej młodzi chcą wiedzieć, czy można mu zaufać, czy będzie konsekwentny, czy naprawdę wierzy w to, co mówi?

To niezwykle charakterystyczna zmiana. Pokolenie wychowane w mediach społecznościowych dorastało w świecie permanentnej autoprezentacji, gdzie każdy mógł stworzyć własny wizerunek i każdy mógł zostać influencerem. To pokolenie nauczyło się też odróżniać autentyczność od dobrze przygotowanej kreacji. Być może właśnie dlatego współczesny autorytet nie rodzi się z siły urzędu czy medialnej popularności, tylko z wiarygodności i spójności. Leon XIV zdaje się intuicyjnie odpowiadać na tę potrzebę, nie budując swojej obecności poprzez nieustanne zaskakiwanie czy próbę konkurowania z logiką internetu, która premiuje skrajne emocje i natychmiastową reakcję. Clue papieskiej relacji z młodymi to sposób komunikowania, przypominający raczej cierpliwe prowadzenie rozmowy niż uczestnictwo w medialnym wyścigu, co jest zaskakująco świeże w epoce hałasu.

Nie oznacza to oczywiście, że jeden pontyfikat odwróci procesy społeczne postępujące przez dziesięciolecia. Historia Kościoła nie rozwijała się według logiki szybkich zwycięstw, sama Ewangelia rozprzestrzeniała się przecież dzięki ludziom, którzy potrafili cierpliwie towarzyszyć innym, a nie dzięki jakimś spektakularnym kampaniom medialnym. Zmienia się jednak coś znacznie bardziej fundamentalnego. W międzynarodowym badaniu, przygotowanym przez GAD3 we współpracy z Papieskim Uniwersytetem Świętego Krzyża, niemal połowa przedstawicieli pokolenia Z przyznała, że duchowość odgrywa obecnie większą rolę w ich życiu niż jeszcze pięć lat wcześniej. Nie jest to duchowość odziedziczona ani narzucona przez środowisko, tylko wybór podejmowany w świecie, który coraz rzadziej podpowiada gotowe odpowiedzi. To religijność bardziej osobista, mniej związana z kulturowym obowiązkiem, a bardziej z próbą odnalezienia sensu pośród niepewności.

Paradoks sekularyzacji

Można odnieść wrażenie, że współczesny Zachód osiągnął paradoksalny punkt historii. Nigdy wcześniej młodzi ludzie nie dysponowali tak ogromnym dostępem do wiedzy, a równocześnie tak często nie potrafili odpowiedzieć na pytanie, po co im to, a nawet po co właściwie żyją. Nigdy wcześniej komunikacja nie była tak łatwa, a samotność tak powszechna; możliwości wyboru tak szerokie, a jednocześnie tak wielu młodych nie doświadczało zagubienia. I w tym miejscu opowieści pojawia się Leon XIV – nie jako polityk, który proponuje nowy program społeczny, czy menedżer mający zreformować instytucję, tylko jako pasterz przypominający młodym, że człowiek pozostaje istotą poszukującą sensu, nawet jeśli współczesna cywilizacja próbuje przekonać go, że wystarczy skuteczność, wygoda i nieograniczony wybór.

Za rok oczy całego katolickiego świata zwrócą się ku Seulowi, gdzie odbędą się Światowe Dni Młodzieży. Takie spotkania to zawsze wyzwanie dla każdego papieża: młodzi są w końcu publicznością najbardziej wymagająca. Będzie to też pierwsze tak wielkie spotkanie młodych z Leonem XIV, nieporównywalne z żadnym z dotychczasowych, choć licznych, spotkań papieża z młodzieżą. Wielu będzie liczyło uczestników, porównywało frekwencję z poprzednimi edycjami i zastanawiało się, czy nowy papież potrafi zgromadzić równie wielkie tłumy jak jego poprzednicy. To naturalne, ale powierzchowne. Myślę, że znacznie ważniejsze okaże się to, ilu młodych przyjedzie nie po emocje, lecz po odpowiedzi, traktując spotkanie z papieżem nie jako wydarzenie medialne, ale jako początek własnej drogi. Historia Światowych Dni Młodzieży pokazuje przecież, że ich najważniejsze owoce niemal nigdy nie były widoczne na scenie ani w telewizyjnych transmisjach, tylko rodziły się w cichych decyzjach podejmowanych po powrocie do domu: w odkrytym powołaniu, pojednaniu z Bogiem czy odbudowanej relacji z drugim człowiekiem.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 33/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Autorytet i ojciec, a nie celebryta