Między różnorodnością a wspólnotą

W Argentynie, Urugwaju i Peru mieszka łącznie około 84,3 miliona ludzi. Trzy państwa, różne historie, odmienne doświadczenia społeczne i kulturowe, a wiele wspólnych pytań o przyszłość, godność, bezpieczeństwo i nadzieję.
Czyta się kilka minut
Pochodząca z Wenezueli 32-letnia Janny Gonzalez przebywa wraz z mężem i dziećmi w jednym ze schronisk prowadzonych przez Zgromadzenie Córek św. Anny w Tumbes w Peru. Rząd peruwiański wprowadził wymóg posiadania paszportu w związku ze wzrostem liczby migrantów uciekających przed załamaniem gospodarczym w Wenezueli. Wielu Wenezuelczyków ma trudności z jego uzyskaniem i dysponuje jedynie krajowymi dowodami tożsamości | fot. Manuel Medir/Getty Images
Pochodząca z Wenezueli 32-letnia Janny Gonzalez przebywa wraz z mężem i dziećmi w jednym ze schronisk prowadzonych przez Zgromadzenie Córek św. Anny w Tumbes w Peru. Rząd peruwiański wprowadził wymóg posiadania paszportu w związku ze wzrostem liczby migrantów uciekających przed załamaniem gospodarczym w Wenezueli. Wielu Wenezuelczyków ma trudności z jego uzyskaniem i dysponuje jedynie krajowymi dowodami tożsamości | fot. Manuel Medir/Getty Images

Amerykę Południową często postrzegamy jako pewną całość, niemal jeden wielki organizm, w którym granice między poszczególnymi państwami zacierają się w naszej świadomości. Tylko czasami przypominamy sobie o ich odrębności, gdy mowa o papieżu pochodzącym z Argentyny czy o amerykańskiej interwencji w Wenezueli. Na co dzień jednak łatwo ulegamy pokusie sprowadzania całego kontynentu do jednego, uproszczonego wyobrażenia. Tymczasem wystarczy przyjrzeć się bliżej poszczególnym państwom, by dostrzec, jak bardzo różnią się od siebie. Różnorodność ta przejawia się nie tylko w krajobrazach, kulturze czy wyglądzie mieszkańców, lecz także w sposobach życia, społecznych realiach i codziennych wyzwaniach. Za pozornie wspólną etykietą Ameryki Południowej kryje się bowiem mozaika odrębnych światów, z których każdy ma własną historię, specyfikę i problemy. W dniach 6–17 listopada papież Leon XIV odwiedzi Urugwaj, Peru i Argentynę. Te trzy kraje pozwalają spojrzeć na Amerykę Południową z wielu różnych perspektyw. 

Najmniej znany

Odległość w linii prostej między Warszawą a Montevideo wynosi 12233 km. Nie istnieje bezpośrednie połączenie komunikacyjne, a sama podróż zajmuje od 25 do 28 godzin. Biorąc jednak pod uwagę statystyki dotyczące destynacji najczęściej wybieranych przez Polaków, można stwierdzić, że Urugwaj nie należy do popularnych kierunków podróży – i barierą raczej nie jest tu odległość. Jeśli wybieramy się w tamte rejony świata, dużo chętniej odwiedzamy sąsiadujące z Urugwajem Argentynę czy Brazylię. Być może właśnie dlatego to drugie najmniejsze południowoamerykańskie państwo pozostaje w polskiej świadomości swoistą terra incognita. Tymczasem Urugwaj, wciąż mało znany większości z nas, kryje w sobie niezwykłą różnorodność, która czyni go krajem wyjątkowym zarówno pod względem szeroko pojętych zasobów, jak i wyzwań. Państwo to uchodzi za jedno z najbezpieczniejszych w Ameryce Południowej, a ze względu na stabilność polityczną i społeczną ma w regionie opinię państwa dobrego do życia. Według danych opublikowanych przez Narodowy Instytut Statystyki Urugwaju (INE), w pierwszej połowie 2026 roku ubóstwo dotyczyło 14,8 proc. ludności i 11,6 proc. gospodarstw domowych, a skrajne ubóstwo odpowiednio 1,2 proc. i 1,0 proc. To spadek w porównaniu z analogicznym okresem 2025 roku, gdy wskaźniki te wynosiły 17,7 proc. i 13,9 proc. w przypadku ubóstwa oraz 1,8 proc. i 1,4 proc. w przypadku skrajnego ubóstwa. Mimo niskiego poziomu ubóstwa na tle innych państw Ameryki Południowej Urugwaj zmaga się z wysokimi kosztami życia w stosunku do zarobków. Ceny podstawowych dóbr i usług są zbliżone do tych obserwowanych w zamożnych krajach Europy Zachodniej, podczas gdy wynagrodzenia pozostają na poziomie zbliżonym do polskiego.

Oddzieleni 

Wiara i religia nie mają w Urugwaju znaczenia, szczególnie w przestrzeni publicznej. Według statystyk od 37 proc. do blisko 47 proc. Urugwajczyków identyfikuje się jako osoby bezwyznaniowe, ateiści lub agnostycy. Kraj ten należy do najbardziej zsekularyzowanych państw Ameryki Południowej, a historia laicyzacji sięga XIX wieku. W 1861 roku państwo przejęło kontrolę nad cmentarzami po tym, jak Kościół odmówił pochówku zmarłemu masonowi, w 1877 roku zreformowano edukację, drastycznie ograniczając nauczanie religii w szkołach, a w 1885 roku związki zawarte w Kościele przestały mieć moc prawną. Proces laicyzacji Urugwaju postępował stopniowo na początku XX wieku. W 1906 roku usunięto krucyfiksy z publicznych szpitali i przytułków, a rok później uchwalono prawo rozwodowe. W 1909 roku zniesiono nauczanie religii w szkołach państwowych, natomiast w 1911 roku zerwano formalne stosunki dyplomatyczne z Watykanem. Oficjalne odseparowanie instytucji religijnych od władz państwowych zapisano w konstytucji już w 1917 roku. Jedną z przyczyn osłabionej pozycji Kościoła katolickiego w Urugwaju był stosunkowo późny rozwój jego struktur instytucjonalnych w okresie kolonialnym. Sieć parafii rozwijała się powoli, a lokalny Kościół pozostawał zależny od diecezji w Buenos Aires. W rezultacie, gdy kształtowały się instytucje niepodległego państwa, Kościół nie dysponował tak silnym zapleczem organizacyjnym jak w wielu innych krajach Ameryki Łacińskiej. Jadąc dziś do Urugwaju w okresie świąt, które w większości zakątków świata noszą podobne nazwy, można ulec niemałej konfuzji. Oficjalnie Wielki Tydzień jest tam nazywany Tygodniem Turystyki (Semana de la Turismo), Boże Narodzenie to Dzień Rodziny (Dia de la Familia), Święto Trzech Króli nazywane jest Dniem Dzieci (Día de los Niños) a Niepokalane Poczęcie NMP (8 grudnia) przemianowano na Dzień Plaży. Niewielkie znaczenie religii w życiu publicznym znajduje odzwierciedlenie również w urugwajskim porządku prawnym. 

Liberalizm społeczny 

W 2012 roku zalegalizowano tam aborcję do 12. tygodnia ciąży, a w 2013 roku dopuszczono uprawę, sprzedaż i konsumpcję marihuany. Od 2026 roku, za sprawą ustawy uchwalonej w 2025 roku, możliwe jest również poddanie się eutanazji; w pierwszych sześciu miesiącach funkcjonowania urugwajskiej ustawy o eutanazji przeprowadzono około 12 procedur. Ponadto Urugwaj zalegalizował małżeństwa osób tej samej płci. Wizyta Leona XIV w Urugwaju i jego spotkanie z prezydentem Yamandú Orsim są niemal pewne. Zgodnie z wytycznymi Stolicy Apostolskiej papież nie wystąpi jednak w tamtejszym parlamencie. Watykan podkreśla, że podróże apostolskie mają na celu budowanie jedności, a nie angażowanie się w politykę.

Szerszy kontekst

Błędem poznawczym w myśleniu o innych narodach jest komparacja ze swoim krajem jako punktem odniesienia. Podobnie rzecz ma się z myśleniem o praktykowaniu wiary. U niejednego Polaka doświadczenie wspólnoty Kościoła katolickiego w Peru może wywołać konsternację. W formach kultów różnych świętych i przebiegu nabożeństw nierzadko można dostrzec przywiązanie do tradycji prekolumbijskich wierzeń andyjskich i inkaskich. Do dziś w niektórych kręgach, zwłaszcza tradycji katolickiej, pobrzmiewa sprzeciw wobec zaakceptowanej przez papieża Franciszka podczas synodu o Amazonii figurki Pachamamy, która m.in. w Peru stanowi do dziś swoisty łącznik między dawnymi wierzeniami a chrześcijaństwem. Poznając bliżej zwyczaje Peruwiańczyków, zwłaszcza tych o rdzennych korzeniach, dostrzeże się głębokie przywiązanie do tradycji, która ma swój folklorystyczny wymiar w praktykach religijnych. Pozbawienie możliwości takiego przeżywania wiary jest krzywdzące i wydaje się być zamachem na ich tożsamość. Raport opublikowany na początku 2026 roku przez Pew Research Center wskazuje, że 67 proc. dorosłych mieszkańców Peru identyfikuje się z katolicyzmem. Natomiast badania krajowe prowadzone przez Instytut Studiów Peruwiańskich (IEP) odnotowują niższy odsetek deklaracji przynależności do Kościoła katolickiego, wynoszący 60,2 proc. Uwzględniając szacowaną populację Peru na poziomie 34,2–35,3 mln mieszkańców, liczbę katolików w kraju można orientacyjnie określić na 21–23 mln osób. W latach 2013–2014 katolicy stanowili około 76 proc. dorosłej populacji kraju. Zmiana ta wiąże się między innymi ze wzrostem liczby osób bez przynależności religijnej oraz przechodzeniem części Peruwiańczyków do innych wspólnot chrześcijańskich. 

Supremacja relacji 

W Peru działalność rozwija wiele sekt. Nierzadko osoby identyfikujące się jako katolicy jednocześnie stają się ich członkami. Przyczyn takiego stanu rzeczy zapewne jest wiele. Każdy, kto miał okazję żyć w Ameryce Południowej i nawiązać przyjaźnie z Latynosami – a pisząca te słowa ma takie doświadczenie – wie, jak istotną rolę odgrywają w ich życiu relacje międzyludzkie. To właśnie na tej potrzebie bliskości i przynależności mogą bazować różnego rodzaju ruchy pseudoreligijne, ale stanowi ona również jeden z filarów tamtejszego Kościoła. Peruwiańczykom nierzadko zarzuca się powierzchowną religijność, jednak można odnieść wrażenie, że więzi budowane w ramach wspólnot kościelnych bywają znacznie silniejsze niż te, które obserwujemy w społeczeństwach zachodnich. W tym ujęciu wiara nie ogranicza się do praktyk religijnych, lecz staje się także przestrzenią budowania bliskości, wzajemnego wsparcia i poczucia wspólnoty. 

Peru stanowi ważny kierunek działalności misyjnej Kościoła katolickiego. Według danych hiszpańskiego Kościoła katolickiego w 2024 roku pracowało tam 582 hiszpańskich misjonarzy. Z kolei według danych Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, na dzień 1 października 2025 roku w Peru posługiwało 47 polskich misjonarzy i misjonarek. Ustalenie łącznej liczby zagranicznych misjonarzy katolickich działających w tym kraju jest jednak trudne ze względu na brak jednolitego rejestru uwzględniającego wszystkie narodowości. Choć Kościół katolicki w Peru wciąż wspierają misjonarze z całego świata, obecnie z danych Watykanu wynika, że w kraju posługuje około 3300 księży, z czego ponad 2100 to duchowni diecezjalni, a ponad 1100 zakonnicy (m.in. franciszkanie i jezuici). Ponadto pracę duszpasterską i społeczną prowadzi od 4800 do 5000 sióstr zakonnych, zarówno czynnych, pracujących w szkołach i szpitalach, jak i klauzurowych. Społeczeństwo peruwiańskie mierzy się od dekad z wieloma wyzwaniami: trudna historia, której echa słychać po dziś, ubóstwo, a nawet w pewnych rejonach głód, przestępczość zorganizowana, fale przemocy to tylko niektóre z ciemnych stron tego pięknego kulturowo i krajobrazowo kraju.

Teorie spiskowe 

Spekulacje, dlaczego papież Franciszek nie odwiedził przez dwanaście lat pontyfikatu swojej ojczyzny, mnożą się nawet półtora roku po jego śmierci. Według części komentatorów papież Franciszek starał się unikać uwikłania w wewnętrzne spory polityczne, które przez lata jego pontyfikatu dzieliły argentyńskie społeczeństwo. Niektórzy dopatrywali się prawdy w wielokrotnie dementowanych pomówieniach, jakoby Franciszek miał kontakty z ówczesną juntą wojskową w latach, gdy kierował jezuitami, a co zarzucano mu w niektórych kręgach argentyńskich katolików. Jeszcze inni uważali, że tak dogłębnie nie zgadzał się z aktualną polityką państwa, że swoją nieobecnością chciał jej dać znak sprzeciwu. Argentyna pozostaje krajem, w którym katolicyzm jest największym wyznaniem, jednak jego udział w społeczeństwie maleje. Jednocześnie rośnie liczba osób bez przynależności religijnej oraz znaczenie innych nurtów chrześcijaństwa. Według badań CEIL-CONICET odsetek katolików w Argentynie zmniejszył się z 76,5 proc. w 2008 roku do 62,9 proc. w 2019 roku. Z kolei badanie Pew Research Center z 2024 roku wykazało, że katolicy stanowili 58 proc. dorosłych mieszkańców kraju. W tym samym czasie wzrósł udział osób bez przynależności religijnej – z 11,3 proc. w 2008 roku do 24 proc. w 2024 roku. Zmiany dotyczą również innych wyznań. Rośnie popularność chrześcijaństwa ewangelikalnego, którego wyznawcy stanowili 9 proc. społeczeństwa w 2008 roku i 16 proc. w 2024 roku. 

Terapia szokowa 

Argentyna, nazywana najbardziej europejskim z państw Ameryki Południowej, jest krajem kontrastów. Na północy panuje klimat tropikalny, a na południu rozciąga się wietrzna i lodowcowa Patagonia, stolica jest mocno naznaczona wpływami zachodnimi, podczas gdy prowincja i wsie zdominowane są przez kulturę gaucho; wydała na świat gwiazdy piłkarskiego świata Diego Maradonę i Leo Messiego, ale to tu po wojnie skryli się zbiegli z Europy naziści; ubogie domy z kartonu sąsiadują z luksusowymi willami otoczonymi kolczastymi płotami. W ciągu ostatnich dwóch stuleci Argentyna dziewięciokrotnie ogłaszała bankructwo. Dziś krajem rządzi Javier Milei, jeden z najbardziej kontrowersyjnych prezydentów we współczesnej historii świata, który realizuje bezprecedensowy w skali kraju program reform gospodarczych, oparty na radykalnym wolnorynkowym podejściu i ideach libertariańskich. Drastyczne cięcia budżetowe doprowadziły do obniżenia deficytu budżetowego i hiperinflacji, jednak dotknęły najuboższych, klasę średnią, emerytów i pracowników sektora publicznego. W wyniku ograniczenia wsparcia państwowego dla darmowych jadłodajni oraz wzrostu ubóstwa miejskiego do poziomu ponad 32 proc. w kraju narasta problem masowego zadłużenia. Najbiedniejsze gospodarstwa domowe zmuszone są zaciągać mikropożyczki na zakup podstawowych produktów. Co więcej, w warunkach utrzymującej się inflacji zamrożono waloryzację emerytur, co w pierwszym roku rządów poskutkowało spadkiem realnej wartości świadczeń o ponad 20 proc.

W Argentynie, Urugwaju i Peru mieszka łącznie około 84,3 miliona ludzi. Warto jednak pamiętać, że nawet jeśli rozmawiamy o ludziach z tych odległych nam pod względem narodowości i kultury krajów, to tacy sami ludzie jak my – ze swoimi dramatami, wyzwaniami i historiami. Choć papież udaje się tam jako przedstawiciel Kościoła, nie pozostawia wątpliwości, że obecność i przesłanie nadziei, które ze sobą niesie, nie jest zarezerwowane wyłącznie dla osób jednoznacznie utożsamiających się z Kościołem katolickim. W obliczu zawirowań gospodarczych, ubóstwa i systemu prawnego, który nie zawsze staje po stronie najsłabszych, nadzieja oraz bliskość drugiego człowieka stają się dobrami szczególnie deficytowymi. W różnych krajach Ameryki Południowej, w których wielkie społeczne nierówności od lat współistnieją z silnym przywiązaniem do wspólnoty i więzi międzyludzkich, nie są to tylko abstrakcyjne hasła, lecz często powody zachowania godności, poczucia sprawczości i wiary, że własny los nie jest z góry przesądzony.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2026