Wicemarszałkiem Sejmu został Marcin Horała, polityk związany z Mateuszem Morawieckim i jego Rozwojem Plus. Kandydat zgłoszony przez PiS, Marcin Ociepa, przepadł w głosowaniu. O tym, kto ostatecznie został wicemarszałkiem Sejmu zdecydowali posłowie większości, czyli koalicji tworzącej rząd. Ten niby drobny fakt warto przeanalizować, bo ukazuje wiele absurdów, a przede wszystkim niekonsekwencję naszych polityków.
Po wyborach trzy lata temu PiS zgłosił na stanowisko wicemarszałka kandydaturę Elżbiety Witek, która jednak tak się dała we znaki posłom ówczesnej opozycji, gdy była marszałkiem, że zagłosowali przeciw. Jarosław Kaczyński wówczas ogłosił, że PiS będzie się przy tej kandydaturze upierał, ponieważ rządzący nie mogą decydować o tym, kogo PiS chce wysłać do prezydium Sejmu, a ich postępowanie jest dowodem na to, że obecna prawicowa opozycja jest prześladowana. Ale gdy doszło do rozłamu, Kaczyński stwierdził, że upieranie się przy Witek nie ma sensu, lepiej znaleźć kogoś innego, bo inaczej, jak powstanie partia Morawieckiego, ona powalczy o to stanowisko. Dlatego, chcąc pokazać bardziej koncyliacyjną twarz PiS, zaproponował Ociepę. Morawiecki i jego ludzie krytykowali PiS, że po wybraniu Przemysława Czarnka na kandydata na premiera, partia przesunęła się w kierunku radykalizmu. Kaczyński zaprzeczał, ale po odejściu Morawieckiego postawił na chyba najbardziej umiarkowanego człowieka w swym otoczeniu, który w dodatku stał na czele stowarzyszenia Odnowa, które głosi potrzebę głębokiej zmiany w polskiej polityce. Mamy tu więc podwójną dawkę absurdu. Po pierwsze władze PiS zdecydowały o dyscyplinarnym wyrzuceniu Morawieckiego i jego ludzi, ponieważ uznano, że działalność w stowarzyszeniach jest nie do pogodzenia z lojalnością wobec PiS. Ale na stanowisku wicemarszałka zaproponowano człowieka, który nawet nie jest w partii PiS, ale właśnie kieruje pracami stowarzyszenia. No a w dodatku Kaczyński zapewniał, że PiS będzie trwał przy kandydaturze Witek, ale gdy poczuł zmianę koniunktury, zmienił kandydata, jakby nigdy nic. Ale Rozwój Plus też się przy tym zakiwał. Na początku Morawiecki deklarował, że Ociepę poprze. Ale gdy konflikt z PiS zaczął narastać, pojawiła się ambicja, by zrobić Kaczyńskiemu na złość i w prezydium Sejmu umieścić swojego człowieka. Więc wbrew wcześniejszym deklaracjom, Rozwój zgłosił swojego kandydata. Zaś Koalicja Obywatelska uznała, że to doskonała okazja, by prawicę jeszcze bardziej skłócić i postanowiła poprzeć Horałę, a nie Ociepę.
Gdy Horała wygrał, PiS ogłosił, że Morawiecki spiskował z Donaldem Tuskiem. Kłopot w tym, że gdyby wygrał Ociepa, to też musiałoby się to stać głosami obecnej koalicji, bo zarówno PiS jak i Rozwój Plus mają za mało posłów, by uzyskać większość. Gdyby więc dzięki głosom rządzących wicemarszałkiem został Ociepa, PiS ogłosiłby, że to stanowisko się po prostu PiS należało. Ale że rządzący poparli Horałę, PiS stwierdził, że to dowód, że Morawiecki jest jeszcze większym zdrajcą.
Sęk w tym, że wielu wyborców prawicy, nawet życzliwych Morawieckiemu, może uznać, że tak jest naprawdę, że Morawiecki, by zrobić na złość Kaczyńskiemu, gotów nawet zawierać taktyczne sojusze z rządzącą koalicją. Więc Rozwój Plus raczej na tym straci, niż zyska. Bo, owszem, będzie sprawniej pracował w Sejmie, dzięki wicemarszałkowi, ale w oczach prawicowych wyborców może stracić.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.








