Gdy tylko w piątek 28 sierpnia rząd przyjął i ogłosił projekt budżetu państwa na rok 2027, natychmiast w niektórych mediach (np. w serwisie Bankier.pl) pojawiły się informacje dotyczące… Funduszu Kościelnego. „Więcej pieniędzy dla Kościołów. Fundusz Kościelny z kolejnym rekordem” – zatytułowano wyliczenia. Wynikało z nich, że skoro w przyszłym roku wydatki państwa na Fundusz Kościelny wyniosą 283 mln 560 tys. zł, to znaczy, że na ten cel w projekcie budżetu przeznaczono o 11 mln więcej niż rok wcześniej.
Daje do myślenia błyskawiczne zainteresowanie relatywnie niewielką sumą zapisaną w budżetowych wydatkach i nagłaśnianie jej wzrostu. Podobne tytuły medialne, z użyciem słowa „rekordowe”, pojawiają się systematycznie od lat w publikacjach poświęconych Funduszowi Kościelnemu. Można powiedzieć, że nabrał on znaczenia symbolicznego w publicznej debacie na temat pieniędzy przekazywanych przez polskie państwo na rzecz Kościoła katolickiego w naszej ojczyźnie.
Głównie na składki
Historia Funduszu trwa już ponad trzy czwarte stulecia. Jak przypomina na swej stronie internetowej Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które się nim zajmuje, został powołany ustawą z 20 marca 1950 roku o przejęciu przez państwo tzw. dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego. Miał być formą rekompensaty dla Kościołów w naszym kraju za przejęte przez państwo nieruchomości ziemskie. „Fundusz ten, stosownie do zasady równouprawnienia kościołów i innych związków wyznaniowych wyrażonej w art. 25 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., działa na rzecz kościołów i innych związków wyznaniowych, posiadających uregulowany status prawny w Rzeczypospolitej Polskiej” – podkreśla ministerstwo.
„Obecnie korzysta z niego 189 Kościołów i innych związków wyznaniowych o uregulowanym statusie prawnym w Polsce” – napisał Łukasz Kasper w analizie funkcjonowania Funduszu zamieszczonej w marcu zeszłego roku w serwisie Katolickiej Agencji Informacyjnej. Nie są to tylko wspólnoty chrześcijańskie. Z tego samego opracowania można się dowiedzieć, że środki Funduszu przeznaczane są głównie na finansowanie składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych. Za kogo płacone są składki na ubezpieczenie zdrowotne? Za „alumnów wyższych seminariów duchownych i teologicznych, postulantów, nowicjuszy i juniorystów oraz ich odpowiedników” – wymienił autor cytowanej analizy. Nie są płacone za duchownych będących podatnikami podatku dochodowego od osób fizycznych lub zryczałtowanego podatku dochodowego od przychodów osób duchownych.
Maksimum 200 tysięcy
„Fundusz, zgodnie z ustawą z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych, finansuje też składki na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i wypadkowe duchownych (niepodlegających tym ubezpieczeniom z innych tytułów) w wysokości 80 proc., a za członków zakonów kontemplacyjnych klauzurowych i misjonarzy w okresach pracy na terenach misyjnych w 100 proc.” – podał Łukasz Kasper, dodając, że są to oczywiście składki o minimalnej, przewidzianej przez prawo wysokości.
Oprócz ubezpieczeń środki z Funduszu Kościelnego przeznaczane są także na wsparcie działalności charytatywno-opiekuńczej wspólnot wyznaniowych oraz na konserwację i remonty obiektów sakralnych i kościelnych o wartości zabytkowej. MSWiA informuje, że „kościelne osoby prawne” mogą się ubiegać o dotacje na obydwa wymienione cele. Podaje też, że w 2026 roku maksymalna kwota udzielonej dotacji będzie wynosić 200 tys. złotych. Zastrzega jednak, że „W uzasadnionych przypadkach, uwzględniających ważny interes społeczny, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji może udzielić wyższej dotacji niż 200 tys. zł”.
Łatwo się domyślić, że zarówno sumy na składki, jak i na inne cele objęte działaniami Funduszu, w większości trafiają do Kościoła katolickiego w naszym kraju, ponieważ jest on najliczniejszą istniejącą wspólnotą wyznaniową w Polsce.
Wraca od piętnastu lat
„Pomysł likwidacji lub przekształcenia Funduszu wraca co kilka lat jak bumerang” – napisał Wiktor Ferfecki 9 września w „Rzeczpospolitej”. A kiedy pojawił się po raz pierwszy? Lada moment minie 15 lat od chwili, gdy został po raz pierwszy publicznie zgłoszony. 18 listopada 2011 roku ówczesny premier Donald Tusk w zawarł go w swoim exposé. Zapowiadając „przegląd i decyzje dotyczące grup dzisiaj emerytalnie uprzywilejowanych”, wskazał mundurówki, górników, prokuratorów i sędziów oraz księży.
Premier Tusk powiedział, że potrzebna jest także dyskusja nad emerytalnym zabezpieczeniem duchownych, w części finansowanej przez państwo za pomocą Funduszu Kościelnego. Stwierdził, że majątek odebrany w czasach PRL-u wrócił do Kościołów, dlatego „ustały przesłanki dla tego dzisiejszego rozwiązania i duchowni powinni uczestniczyć w powszechnym systemie ubezpieczeń społecznych”. Nie mówił jednak wprost o likwidacji Funduszu.
Problem w tym, że na przykład Kościół katolicki nie podziela tezy o całkowitym zwrocie majątku zabranego mu po II wojnie światowej. W marcu 2025 rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Leszek Gęsiak w rozmowie z PAP powiedział, że około 60 tys. ha nieruchomości kościelnych pozostaje nadal we władaniu państwa. „Zgodnie z ustawą dochody z nich uzyskiwane są więc podstawą jego finansowania. Nie ustały zatem racje istnienia Funduszu Kościelnego. Myśląc o jego ewentualnym zniesieniu, trzeba więc zaproponować rozwiązanie uczciwie go zastępujące” – zaznaczył.
Załatwić w pół roku
Bez owijania w bawełnę o zamiarze zlikwidowania Funduszu Kościelnego mówiła ogłoszona przez Koalicję Obywatelską 9 września 2023 roku lista „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów”. W części zatytułowanej „Świeckie państwo” znalazły się też obietnice wykreślenia ze świadectw szkolnych oceny z religii, umieszczania religii w szkołach na pierwszej lub ostatniej oraz zakaz finansowania z pieniędzy publicznych działalności gospodarczej diecezji, parafii, zakonów i innych elementów gospodarczych Kościołów i związków wyznaniowych, z wyłączeniem działalności służącej celom humanitarnym, charytatywno-opiekuńczym, naukowym i oświatowo-wychowawczym.
Co ciekawe, zaraz po przejęciu władzy realizację obietnicy zlikwidowania Funduszu Kościelnego powierzono międzyresortowemu zespołowi kierowanemu przez wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza z PSL-u. Miał sprawę załatwić w pół roku. Od razu pojawił się problem, czym Fundusz zastąpić. „Zamiast państwowego Funduszu Kościelnego z milionami złotych dla księży będzie dobrowolny odpis podatkowy” – zaproponował w styczniu 2024 roku wicepremier.
Powtórzył to ponad rok później, w lutym 2025, podczas konferencji naukowej „Relacje państwo-Kościół. Podstawowe zasady państwa prawa”. Na tej samej konferencji prymas Polski abp Wojciech Polak powiedział, że konieczne jest zrozumienie, iż nie może być mowy o likwidacji Funduszu Kościelnego, ale o jego przekształceniu w nowy system. Przypomniał, że strona kościelna sygnalizowała to już podczas rozmów w latach 2012–2013.
Nie wyjdzie z tego rządu
Trudno oprzeć się wrażeniu, że postulat likwidacji Funduszu Kościelnego ma przede wszystkim charakter ideologiczny i polityczny. Według medialnych informacji Lewica ma gotowy własny projekt rozwiązań prawnych, zmierzających do likwidacji Funduszu. Zdaniem niektórych komentatorów ma on szanse na przyjęcie, jeśli zaakceptuje go PSL. Wygląda na to, że instytucja, która powstała z przyczyn ideologicznych i politycznych 76 lat temu, wciąż jest przede wszystkim postrzegana właśnie w takiej perspektywie. A ustawa z roku 1950, która ją powołała do istnienia, wciąż obowiązuje.
Dlatego, najprawdopodobniej, jak napisała „Rzeczpospolita”, „Projekt o likwidacji nie wyjdzie z tego rządu”. Dwa lata temu pewien polityk powiedział w telewizji, że z projektem ustawy o likwidacji Funduszu Kościelnego „jest jak z yeti: wszyscy o niej mówią, a nikt jej nie widział”. Problem w tym, że ideologiczne zamieszanie wokół tej sprawy przysłania coraz bardziej widoczny problem finansowania działalności wspólnot wyznaniowych (nie tylko Kościoła katolickiego) w Polsce.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











