Logo Przewdonik Katolicki

Z Serca do Serca

Ks. Łukasz Kleczka SDS

Serce Jezusa przemawia do naszych serc. Zachęca do rezygnacji z jałowych wysiłków myślenia o samych sobie i do uczestnictwa w zadaniach wypływających z miłości – pisał kard. Joseph Ratzinger.

Jest tradycją wielu naszych parafii, że dzieci przystępujące do Pierwszej Komunii Świętej rozpoczynają praktykę dziewięciu pierwszych piątków miesiąca. Ma ona swój początek w objawieniach Pana Jezusa św. siostrze Małgorzacie Marii Alacoque, która z ust Zbawiciela usłyszała obietnicę: „W nadmiarze Mojego miłosierdzia wszystkim, którzy będą przystępować do Komunii św. przez dziewięć pierwszych piątków miesiąca, udzielę łaski ostatecznej skruchy, tak że nie umrą w Mojej niełasce i bez sakramentów św. i Moje serce w tej ostatniej godzinie będzie dla nich najpewniejszą ucieczką”. Być może dla niektórych jest to tylko pewna forma uczenia dzieci regularności w przystępowaniu do sakramentów świętych albo jakaś dawna dewocja, która zakrawa o magiczne traktowanie działania łaski Bożej. Może być jednak zupełnie inaczej. Tradycja pierwszych piątków, której praktykowanie rozpocząłem przed laty, stała się początkiem czegoś, co nazwałbym moją osobistą przygodą z Najświętszym Sercem Pana Jezusa. Otwarła duchową drogę z Serca do Serca, która przebiega przez moje własne, ludzkie serce.
Potrzeba było wielu lat, żebym zrozumiał co to znaczy, że wynagradzamy Najświętszemu Sercu Jezusa oraz że poszczególne wezwania Litanii do Najświętszego Serca, śpiewanej jeszcze gdzieniegdzie w kościołach w czerwcu, mają swoje źródło w Piśmie Świętym.
 
Podwójny kierunek życia i misji Jezusa
Odkrycie, że Jezus ma serce, jest odkryciem kopernikańskim dla kogoś, kto uznając bóstwo Jezusa i oddając Mu należną cześć, zapomina, że jest On też prawdziwym człowiekiem. Jego Serce jest przede wszystkim takim samym mięśniem, które w każdym człowieku stanowi jeden z najważniejszych organów, pompę przetaczającą krew i dającą życie. Ten organ, choć jest silny sam w sobie, jest zarazem niezwykle wrażliwy i każdy atak serca lub chwilowe jego zatrzymanie, może doprowadzić do śmierci. Serce jest synonimem środka, wyrazem całego wnętrza człowieka. W Piśmie Świętym utożsamiane jest z rozumem, poznaniem, wolą, sumieniem, miejscem, w którym rodzą się uczucia. „Najczęściej «serce» używane jest w znaczeniu przenośnym: ma wówczas sens teologiczny. Wyraża centrum życia duchowego i najgłębsze wnętrze człowieka. Autorzy biblijni podkreślają ścisły związek między faktami duchowymi a reakcjami serca. Serce jest siedliskiem uczuć, myśli i woli” (ks. J. Kudasiewicz). W sercu ukryty jest cały człowiek (por. 1P 3, 4).
Jezus Chrystus ma serce! W Liście do Hebrajczyków znajdujemy słowa, które mówią o tym, co działo się w chwili, kiedy Jezus przyjął ciało w łonie Maryi Dziewicy: „Przeto przychodząc na świat, mówi: 'Ofiary ani daru nie chciałeś, ale Mi utworzyłeś ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – aby spełnić wolę Twoją, Boże'” (Hbr 10, 5–7). W Ciele Chrystusa jest obecne serce, które wyznacza podwójny kierunek życia i misji Syna Bożego.
Pierwszym kierunkiem jest Ojciec. Jezus trwa zjednoczony z Ojcem w modlitwie i adoracji. Dzieje się to na poziomie serca. Modlitwa Jezusa jest modlitwą Serca, które powtarza w rytm swych uderzeń: „Abba!” – „Ojcze” – „Tatusiu”. To serce, ciche i pokorne, wysławia Ojca i z łagodną stanowczością mówi ludziom: „Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie (…), a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11, 29). A w chwili ekstremalnego lęku, tuż przed męką i śmiercią zwierza się: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22, 42). Jezus, który pokazuje nam Ojca, zaprasza do osobistej relacji z Nim, uczy nas modlić się: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!” (Mt 9, 6–13). Idziemy w kierunku Ojca, gdy naprawdę się modlimy i gdy poznajemy Go, słuchając Jezusa, w lekturze Ewangelii.
Drugim kierunkiem jest misja. „Oto idę, aby spełnić wolę twoją Boże” (Hbr 10, 7). Misja Jezusa płynie z Jego zjednoczenia z Ojcem. Jej celem jest odkupić, zbawić świat i człowieka, każdego człowieka. Wyrwać go spod panowania grzechu, przywrócić ze stanu duchowej śmierci do życia. Być żywą Ewangelią = Dobrą Nowiną, która ogłasza nadejście królestwa Bożego – królestwa miłości i pokoju. Jezus jasno określa kierunek misji: jest nim cały świat. Dosłownie, nie w przenośni. Cały świat i każdy człowiek. „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Idźcie wszędzie tam, gdzie żyje człowiek, nie pomijając nikogo. Iść i jak Mistrz, kochać aż do szaleństwa krzyża i dawać świadectwo królowania Boga, nawet za cenę męczeństwa.
 
Modlitwa serca
Obydwa kierunki wypływają z tego samego źródła, z centrum, którym jest Serce Jezusa. I obydwa prowadzą do tego samego celu, którym jest kochające Serce Ojca. Oto duchowa droga: z Serca do Serca, które prowadzi przez serce konkretnego człowieka. Jest nim „umiłowany uczeń”, o którym mówi czwarta Ewangelia, który w czasie Wieczerzy kładzie swoją głowę na piersi Jezusa. Ten śmiały gest pokazuje, jak ów uczeń, którym może być przecież każdy z nas, bo Ewangelista Jan świadomie nie podaje jego imienia (a jak się domniemywa chodzi właśnie o Jana), w Sercu Jezusa słucha bicia Miłości, która chce zbawić świat. Nie potępić, ale zbawić. Słucha i odpoczywa na Sercu Pana. Jest to czytelny gest adoracji, szczególnej i intymnej bliskości z Panem. To właśnie tam słyszy to, co napisze później w swym pięknym wyznaniu, jakim jest Pierwszy List św. Jana: „Bóg jest Miłością!”. On tej Miłości dotykał w Sercu Jezusa. Duchowość Kościoła wschodniego, w której serce stanowi fundament życia chrześcijańskiego, uczy, że człowiek może dostroić i „wyregulować” bicie swojego serca z Sercem Jezusa. Ludzkie serce jest często rozstrojone i rozkołatane wieloma sprawami i sytuacjami, których w życiu pełno. Modlitwa, która nazywa się modlitwą serca albo modlitwą Jezusową, polega na tym, by w ciszy, w rytm wdechu i wydechu powtarzać imię Jezus, modlić się słowami biblijnego Bartymeusza: „Panie Jezu Chryste, ulituj się nade mną”, albo też powtarzać słowa z Apokalipsy: „Marana tha!” („Przyjdź Panie Jezu”).
Umiłowany uczeń stając się mistykiem, jest równocześnie uczniem i apostołem Jezusa. Słucha Jezusa, spisuje i przekazuje Jego słowa w Ewangelii. Bliskość z Sercem Boga-Człowieka, Jezusa Chrystusa jest jego siłą i wyznacza kierunek misji. Przede wszystkim jest on świadkiem, który stojąc pod krzyżem widzi, jak żołnierz zadaje cios włócznią i otwiera serce Jezusa. To on, świadek, jest pierwszym, który z tego Serca zbiera płynącą krew i wodę, symbol sakramentów Kościoła, miłości miłosiernej Boga. „Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli” (J 19, 35). J. Ratzinger tak odczytuje te fakty: „W przebitym Sercu Ukrzyżowanego otwarte jest serce samego Boga. Spójrzmy zatem, kim jest Bóg i jaki jest. Niebo nie jest już zamknięte – Bóg wyszedł z ukrycia”.
 
Adoracja i misja
Dziecko, które zwyczajnie odkrywa, że Jezus, Pan Jezus, Bóg-Człowiek ma serce i z czasem poznaje, co to jest za Serce, wyrasta na człowieka, który z praktyki pierwszych piątków miesiąca, śpiewania Litanii do Najświętszego Serca Jezusa, wpatrywania się w zawieszony na ścianie pokoju obraz Serca Jezusa, zaczyna żyć i żyje duchowością tego Serca. Niezwykle prostą, która z Serca prowadzi do Serca przez jego własne serce. Modlitwa i czyn. Adoracja i misja. Prosząc, by Jezus uczynił jego serce według Serca swego, pozwala na stopniową przemianę własnego serca. Jej owocem jest dobroć, łagodność, cierpliwość, opanowanie, miłość i miłosierdzie i jeszcze wiele innych dobrych przymiotów. Taki człowiek staje się także mocniejszy siłą Serca swojego Pana. Raniony, wybacza i nie koncentruje się na cierpieniu, którego niejednokrotnie doświadcza. I doświadczać musi. Bo to jest cena prawdziwej Miłości.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki