Logo Przewdonik Katolicki

Głos na wagę życia. Sumienie w Sejmie

Ks. dr Maciej Olczyk
Fot.

Nauczanie ostatniego soboru wyraźnie podkreśliło istotną rolę prawego sumienia w budowaniu ładu wspólnotowego życia: im bardziej […] bierze górę prawe sumienie, tym więcej osoby i grupy ludzkie unikają ślepej samowoli (GS 16).

Nauczanie ostatniego soboru wyraźnie podkreśliło istotną rolę prawego sumienia w budowaniu ładu wspólnotowego życia: im bardziej […] bierze górę prawe sumienie, tym więcej osoby i grupy ludzkie unikają ślepej samowoli” (GS 16).

 

Sumienia prawe i pewne nie tylko kształtują indywidualne wybory jednostek w ich prywatnym życiu, lecz także przez „sumienne” zaangażowanie osób w różne formy życia publicznego formują etos przestrzeni społecznej. Szczególną formą takiego zaangażowania jest misja parlamentarzystów stanowiących prawo.

 

Sumienie parlamentarzystów?

Analizując posłannictwo katolickich parlamentarzystów, często pytamy, czy w procesie stanowienia prawa cywilnego powinni się oni kierować sumieniem? Czy powinni kierować się wartościami, które podzielają jako wierzący w Chrystusa? Czy może powinni poddawać się swoistemu rozdwojeniu jaźni i operować sumieniem jedynie w przestrzeni prywatnej, a podczas działań legislacyjnych przyjmować inne kryteria? Jeśli tak, to kto ma te kryteria wyznaczyć: grupy lobbystów, splot interesów, polityczna poprawność? I dlaczego te ostatnie miałyby być lepszymi kryteriami niż te, które rodzą się w sumieniu inspirowanym głosem Boga?

 

Ustawy a sumienie

Wobec mnożących się niepokojów i niejasności w interpretacji roli sumienia katolickiego parlamentarzysty, Kongregacja Nauki Wiary wydała w 2002 r. dokument uściślający normy obowiązujące katolików zaangażowanych w działalność polityczną (Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym, Watykan 2002. Dalej jako NDŻP). Kościół, uznając demokrację za najlepszą formę uczestnictwa obywateli w życiu politycznym, ma jednocześnie świadomość, że działalność ta winna opierać się na prawidłowej wizji osoby i bronić podstawowych praw służących jej integralnemu rozwojowi. Prawa te, jak prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, poszanowanie godności osoby, troska o rodzinę opartą na fundamencie heteroseksualnego małżeństwa, prawo do wolności, prawdy, własności i inne, wywodzone przez rozum ludzki z prawdy o osobie, są wzmocnione oraz potwierdzone przez chrześcijańską wiarę i jako takie winny być bezwzględnie respektowane. Wspomniany dokument stwierdza jednoznacznie: „Właściwie ukształtowane sumienie chrześcijańskie nie pozwala nikomu przyczyniać się przez oddanie głosu do realizacji programu politycznego lub konkretnej ustawy, które podważają podstawowe zasady wiary i moralności przez propozycje alternatywne wobec tych zasad lub z nimi sprzeczne” (NDŻP 3). Chrześcijanin winien być sobą w każdej sytuacji. Przynależność do wspólnoty wiary oznacza między innymi podzielanie poglądów tej wspólnoty i nie wolno „zawieszać” ich w sytuacjach, gdy „w grę wchodzi sama istota ładu moralnego, od którego zależy integralne dobro ludzkiej osoby” (NDŻP 3). Jest moralnym obowiązkiem parlamentarzysty katolickiego, aby pytał, czy sąd jego sumienia jest zgodny z głosem Bożym, zawsze stającym w obronie każdej istoty ludzkiej. Przypominając tu ogólną zasadę dotyczącą wszystkich wierzących w kwestii prawego sumienia, podkreślmy raz jeszcze: nie wystarczy jedynie to, by polityk katolicki deklarował działanie w zgodzie z własnym sumieniem (z wyakcentowaniem słowa „własnym”). Jego sumienie, jeśli chce się on nadal identyfikować ze wspólnotą wierzących w Chrystusa, winno coraz pełniej stawać się owym sanktuarium (por. GS 16), w którym słyszy on głos Boży i zgodnie z nim formułuje osobisty osąd moralny.

 

Na straży dobra

Należy podkreślić, że tak wyrażone stanowisko Kościoła katolickiego nie oznacza roszczeń, aby w konfesyjny sposób wpływać na kształt prawa cywilnego i „naginać” je, by nabierało ono kolorytu prawa wyznaniowego (por. NDŻP 5). Takie bowiem zarzuty można często usłyszeć. W argumentacji moralnej na rzecz słuszności jakiegoś rozwiązania prawnego, Kościół nie forsuje norm religijnych, lecz szuka dobra osoby ludzkiej. Na straży tego dobra stoją pewne reguły etyczne, możliwe do rozpoznania światłem naturalnego rozumu, które to reguły wiara jedynie potwierdza i wzmacnia ich moc normatywną. Kościół broni wartości, które zanim zostały nazwane „wartościami chrześcijańskimi”, były i pozostają tak naprawdę „osobowotwórczymi” wartościami ogólnoludzkimi.

Parlamentarzyści, jeśli chcą autentycznie i sumiennie służyć wyborcom, nie powinni promować zapisów stojących w jawnej sprzeczności z rozumem i godnością człowieka. To odpowiedzialne zadanie prawodawców winno stale rozbrzmiewać moralnym imperatywem w ich sumieniach, uformowanych w świetle takich kryteriów dobra, które autentycznie służą integralnemu rozwojowi osoby i ludzkich wspólnot.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki