Wciąż pozostajemy pod niezwykłym urokiem betlejemskiej nocy szczęśliwego rozwiązania. Radujemy się z faktu, że oto wszedł między nas Mistrz – Wiekuisty. Jeszcze trwamy w pokornym pokłonie zadziwienia na progu betlejemskiej stajni, jak roztropni Mędrcy ze Wschodu. Dzierżąc w ręku mirrę, kadzidło i złoto naszych codziennych, zwyczajnych trosk, smutków i radości... Bóg jest blisko nas - jest Bogiem z nami, dzięki swojej miłości. Kto kocha, ten chce być blisko kochanej osoby, ta logika znajduje swój szczyt w tajemnicy Wcielenia, w osobie Jezusa Chrystusa.
Wędrujemy dzisiaj za Jezusem ścieżkami z Galilei nad rzekę Jordan. Podążamy już nie za małym Jezusem, lecz za dorosłym człowiekiem, który przyjmuje chrzest z rąk Jana Chrzciciela i powoli rozpoczyna swoją publiczną działalność. Chrzest Pański nieodłącznie przywołuje wspomnienie naszego własnego chrztu. Mojego Jordanu - parafialnej chrzcielnicy i mojego Jana Chrzciciela – osoby szafarza tego sakramentu. Dzięki trosce naszych bliskich nasze ludzkie narodziny zyskały nadprzyrodzony wymiar poprzez sakrament chrztu, mocą którego każdy z nas został powołany do realizacji otrzymanej łaski w konkretnym czasie. Czy żyję świadomością, że i ja jestem umiłowanym synem, umiłowaną córką Boga, w których On ma upodobanie? Czy pragnę być blisko Tego, który mnie umiłował?
Paulina Barłóg
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









