Już pierwsze wydania dziennika Polska, który jedną marką spiął dawne tytuły...
Już kilka lat temu wielu ludzi patrzyło z niepokojem na przejmowanie przez jeden (notabene zagraniczny) koncern prasowy lokalnych tytułów. Każdy, kto choćby trochę się nad tym zjawiskiem zastanawiał, czuł, że ten kierunek zmian nie jest dobry i wiele pożytku nam nie przyniesie.
Już pierwsze wydania dziennika „Polska”, który jedną marką spiął dawne tytuły regionalne (i np. w Wielkopolsce funkcjonuje jako „Polska Głos Wielkopolski”) pokazały, że obawy były uzasadnione. Zamiast rzetelnej informacji skupiono się już w samych początkach na prezentacjach typowych dla prasy brukowej… - bo przecież to się zdecydowanie lepiej sprzedaje.
Na przykład w Poznaniu staliśmy się w ostatnich miesiącach odbiorcami szeregu artykułów, w których autor zajął się tropieniem księży, którym mógłby przypiąć kartkę z napisem „agent SB”. Nie wnikam w pożytki finansowe, które stały się za sprawą tych artykułów udziałem wydawcy i dziennikarza. Robienie pieniędzy na ludzkiej krzywdzie budzi po prostu moją odrazę. I nie tylko moją.
Warto zauważyć jednak, że sposób pisania, a właściwie sugerowania współpracy na podstawie bezwartościowych dokumentów, na których nie znajdujemy żadnych podpisów oskarżanych kapłanów, wzbudził reakcję nie tylko kurii, ale również wielu osób świeckich. W gruncie rzeczy bowiem sposób, w jaki przedstawia się to, co pozostało w teczkach zgromadzonych w IPN-ie, najzwyczajniej w świecie obraża czytelników; jest traktowaniem ich jak ludzi niedouczonych, którzy nie potrafią wyciągać wniosków z tego, co czytają. Na szczęście potrafią. Także na temat kompetencji i intencji dziennikarza.
Grupa poznańskich intelektualistów, pośród których znalazło się wielu profesorów, zwróciła się w liście otwartym (przekazanym także do wiadomości redakcji „Przewodnika”) do redaktora naczelnego dziennika „Polska Głos Wielkopolski” z następującymi stwierdzeniami: „Treść artykułów formułowana jest w sposób godzący w autorytet i dobre imię tych osób [kapłanów - dopisek red.], choć przywołane w artykułach fakty nie uzasadniają absolutnie tak daleko posuniętych insynuacji. Uważamy taką praktykę za niedopuszczalną i sprowadzającą kierowany przez Pana dziennik do rangi brukowca szukającego taniej popularności przez niegodne rzetelnego dziennikarstwa manipulowanie faktami […] Czytelnicy „Głosu” nie są na tyle naiwni, by nie ocenić właściwie tekstów, które mają też wpływ na popularność czasopisma. W większości katolickie społeczeństwo potrafi zakwalifikować nastawienie krytycznego i indoktrynującego celownika redakcji dziennika na Kościół katolicki - takie czasopismo nie zyska na popularności i wiarygodności”.
Dobrze, że pojawiają się takie głosy i że manipulacje są w prostych i jednoznacznych słowach demaskowane.
Niepokoi mnie natomiast jedno, dlaczego nikt nie zwraca uwagi, że nad tym wszystkim widnieje imię „Polska”? Dlaczego wątpliwej jakości publikacje opatruje tytułem „Polska”? Czy powinniśmy się na to zgadzać? A może pozostaje nam jedynie wołać: proszę nie obrażać naszej Ojczyzny!?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













