Wakacje od zawsze kojarzą mi się z wędrowaniem. Wpierw jest to myśl o wędrowaniu na Jasną Górę i do Santiago de Compostela w pieszej pielgrzymce....
Zaledwie trzy lat temu przesyłałem do „Przewodnika Katolickiego” relacje z pielgrzymki do Santiago de Compostela. Gdy dziś mam napisać, jak dobrze spędzić wakacje, wracam myślami do tamtego czasu i mówię prosto: w drodze!
Wakacje od zawsze kojarzą mi się z wędrowaniem. Wpierw jest to myśl o wędrowaniu na Jasną Górę i do Santiago de Compostela – w pieszej pielgrzymce. Potem przypomina mi się wędrowanie po górach, zwłaszcza po naszych Tatrach. Dalej podróże pociągami po Niemczech, Hiszpanii i Portugalii, wreszcie dwutygodniowa wyprawa jeepem po Stanach Zjednoczonych i samochodowa wycieczka przez Włochy.
Urzekające w tych wszystkich wędrówkach były dla mnie spotkania z ludźmi. Pod tym względem największe bogactwo niesie ze sobą oczywiście pielgrzymka, ale także w czasie każdej innej wyprawy największą fascynację budzili we mnie ludzie, którzy opowiadali o swoim życiu i pokazywali, jak wygląda ich codzienność.
To właśnie dlatego ciekawe może być kilkadziesiąt kilometrów przejechanych autostopem z życzliwym kierowcą; rozmowa z panem Nowakiem, który uczy indiańskie dzieci w misji katolickiej w Zuni Pueblo na pograniczu Nowego Meksyku i Arizony; kilka słów zamienionych z kobietą, która okazuje się być kuzynką błogosławionych Pastuszków z Fatimy, czy wreszcie kilkanaście minut rozmowy z ministrantami przed Mszą św., w małym kościółku w Polsce, w Niemczech lub we Włoszech.
Zapraszam na wakacyjne wędrowanie. Bez względu na to, jak bardzo fascynujące albo jak bardzo nieciekawe będą miejsca, które odwiedzamy, wszędzie możemy spotkać ludzi, od których czegoś się nauczymy.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









