Logo Przewdonik Katolicki

Nienawiść w Sieci

Daniel Warzocha
Fot.

Choć Polska pod względem wiary odbija się jasną plamą na tle liberalnej Europy, to jednak nie brak wśród nas ludzi, dla których tradycyjne wartości są nie tylko obce, ale wręcz godne pogardy. Polem do szerokiego głoszenia specyficznych poglądów coraz częściej staje się dla takich osób Internet. Duchowo okaleczeni ludzie. Można ich spotkać w pewnych środowiskach. Chełpią się...

Choć Polska pod względem wiary odbija się jasną plamą na tle liberalnej Europy, to jednak nie brak wśród nas ludzi, dla których tradycyjne wartości są nie tylko obce, ale wręcz godne pogardy. Polem do szerokiego głoszenia specyficznych poglądów coraz częściej staje się dla takich osób Internet.

Duchowo okaleczeni ludzie. Można ich spotkać w pewnych środowiskach. Chełpią się swoją niewiarą, jakby była ona czymś pozytywnym. Nie potrafią być nawet konsekwentni w swych poglądach: choć uważają religię za złudzenie, to zarazem poświęcają wszystkie swe siły, by ją zwalczać. Czy jednak ktoś naprawdę rozsądny traciłby czas na zwalczanie czegoś, co jest tylko złudzeniem?

Dumni z ateizmu
Poprzez zohydzanie i wyśmiewanie tego, co najświętsze, pragną zarazić swym jadem jak najszersze kręgi społeczeństwa. Dzisiaj niebezpieczeństwo z ich strony stało się jeszcze wyrazistsze: rozwój technologii informacyjnej, rozbudowa sieci internetowej, którą współtworzyć może każdy, dały wrogom wiary potężną broń do ręki, a jest nią możliwość szerokiego rozsiewania propagandy w krótkim czasie. Wśród agitatorów bezbożnictwa są ludzie różnej proweniencji: od zbuntowanych nastolatków, anarchistów i lewaków, poprzez byłych funkcjonariuszy reżimu komunistycznego, PZPR i SB, po zagubionych moralnie byłych księży i oderwanych od rzeczywistości, pogrążonych we własnych dywagacjach „intelektualistów”.

Kult „rozumu”
Wielu zagorzałych wrogów wiary mieni się „racjonalistami”. Swoisty racjonalizm reprezentuje portal racjonalista.pl, firmowany przez „Ośrodek Racjonalistyczno-Sceptyczny im. de Voltaire’a”. Już z samej nazwy wyziera niedouczenie twórców owego ośrodka, którzy najwidoczniej nie wiedzą, że Voltaire to pseudonim, a posługujący się nim François-Marie Arouet nigdy nie używał szlacheckiego „de”. Strona ta ma być „serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata, serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę” – oczywiście wszystkie te wady uosabia w ich oczach Kościół i ludzie wierzący.

Walka z religią prowadzona jest z pozycji pseudofilozoficznych, autorzy przemawiają nadętym, niby naukowym językiem, by dojść do konkluzji, że „religia to opium”, mające tylko łagodzić cierpienia ludzi i usypiać ich myślenie. Kościół oskarżany jest o zwalczanie wolności słowa, sumienia i wyznania. Powtarzane są niedorzeczności o malejącej religijności Polaków, zwłaszcza ludzi młodych, przez co w najbliższych dziesięcioleciach nasze świątynie mają rzekomo opustoszeć. Antykościelni „intelektualiści” nie byliby sobą, gdyby nie poszukali dla swych tez także „argumentów” historycznych. Do znudzenia powtarzane są tematy wypraw krzyżowych, inkwizycji, „polowań na czarownice”, przy czym opisując te wydarzenia, autorzy posługują się przebrzmiałymi stereotypami, mającymi uzasadnić tezy o „zbrodniczości” katolicyzmu.

Karnawał zniewag
Do ulubionego repertuaru wrogów Kościoła należy znieważanie duchownych i świeckich zaangażowanych w życie Kościoła. Szczególną nienawiść ściągają na siebie media katolickie z Radiem Maryja na czele. Obelżywe strony zarzucają katolickim duchownym alkoholizm, pazerność na dobra materialne, obsesje seksualne, w tym skłonności do homoseksualizmu, a nawet pedofilii. Co ciekawe, jednocześnie na tych samych stronach spotykamy wiele sympatii dla homoseksualistów, którzy są ponoć w „polskim ciemnogrodzie” prześladowani. Wyszydzany w ohydny sposób jest sakrament pojednania. Sformułowania typu „spowiedź niszczy osobowość dziecka i powinna być prawnie zakazana” należą do najłagodniejszych. W odniesieniu do sytuacji z lat 1944-1945 spotykamy w Sieci taki bulwersujący komentarz: „Ogłupienie wywołane religią jest silniejsze nie tylko od honoru i od podstawowego poczucia przyzwoitości, ale także od chęci życia. Dlaczego katolicyzm nie był prześladowany? Dlatego, bo katoliccy czarownicy współpracowali z komunistami. To im się opłacało. Czarownicy pomagali mordować polskich patriotów i dzięki temu ich bogobiznes nie był zagrożony”. Najwidoczniej jednak autor tej nienawistnej strony obawiał się być może, że zostanie zlikwidowana, więc założył ją na serwerze amerykańskim.

Bezkarność, a nie wolność słowa
Nienawiść do Kościoła i wiary spotkać można także na różnego rodzaju forach dyskusyjnych. Administratorzy tych stron albo chowają głowę w piasek i nie zwracają uwagi na zamieszczane treści, albo je tolerują w imię „wolności słowa”, sprzyjając de facto bezbożnikom. Na części forów zresztą żadna wiadomość nie pojawi się w Sieci bez zatwierdzenia przez moderatora. Niektóre z owych forów nie mają na celu żadnej dyskusji, lecz nieprzebierającą w słowach walkę z Kościołem, jak np. forum o znamiennej nazwie „Kościół, religia – bez katocenzury”. Oto kilka przykładowych tytułów wątków na tym forum: „Katolicki buc”, „Pogardzam wierzącymi” (cytat z tego wątku: „Chodzi o wszystkie religie, a zwłaszcza katolicyzm i islam. Mam ochotę uderzyć katoli z PiS-u, zabić muzułmanów pasożytujących i grożących Europie. Śmieszą mnie żydowskie zabobony, koszerność. Bawi buddyzm, hinduizm. Nie mogę po prostu znieść ich zaślepienia, głupoty, czołobitności. Nie mogę ich szanować. Podoba mi się jedynie pogaństwo, bo wplata zjawiska przyrodnicze, astronomiczne i fizyczne do swych wierzeń, ma jakieś odniesienie do natury, ziemi i człowieczeństwa”), „Katolom odbija”, „Jak inteligentny człowiek może być katolikiem?”, „Czy jesteśmy państwem wyznaniowym?” itd.

Mamona ponad wszystko
Nietrudno zauważyć, że wiele bluźnierczych stron prowadzonych jest przez osoby, które pragną zarobić żerując na najniższych instynktach. Ich twórcy zakładają wydawnictwa publikujące obraźliwe dla nas broszury i sprzedają je dla zysku. Nieistotne jest przy tym, że zawartość tych książeczek została wyssana z palca – autorzy kierują się zasadą „opluwajmy, ile się da, zawsze trochę plwocin zostanie”. Przedstawiciele takiej „publicystyki” piszą i sprzedają m.in. publikacje znieważające pamięć Jana Pawła II i Matki Teresy z Kalkuty. Jak widać, nie istnieją dla nich absolutnie żadne świętości. Nawet wspólne wydawałoby się wszystkim ludziom poczucie szacunku dla zmarłych jest dla nich pojęciem nieznanym.

Bulwersujące i bardzo smutne jest, że antykościelne, antyreligijne, po prostu antyludzkie strony są w naszym kraju tworzone całkowicie legalnie. Szokujące, obraźliwe treści bez obawy poniesienia konsekwencji zamieszczane są na polskich serwerach. Trudno podejrzewać właścicieli i administratorów tych serwerów o niewiedzę co do charakteru publikowanych przecież w języku polskim materiałów.

Podobnie jak pornografia i przemoc w mediach, internetowe strony nienawiści są odbiciem ciemnej strony ludzkiej natury, skażonej grzechem. Choć szacunek dla wolności wypowiedzi może wymagać do pewnego stopnia tolerancji nawet dla głosów nienawiści, wewnętrzne reguły branży internetowej oraz – gdy to konieczne – interwencja władz publicznych powinny ustanowić i egzekwować rozsądne granice tego, co wolno powiedzieć.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki