Uczniowie radomskiego Liceum im. Romualda Traugutta na jednym z forów internetowych podszyli się pod nazwiska nauczycieli. Z rzekomych „nauczycielskich pogawędek” jednoznacznie wynikało, że to pijacy dopuszczający się orgii seksualnych. Nie lepsze były też rzekomo rodziny nauczycieli. Licealiści sądzili, że są anonimowi. Jednak ich wulgarność zbulwersowała nie tylko nauczycieli, ale i uczniów.
Radom to ponaddwustutysięczne miasto. Jeszcze przed kilku laty siedziba województwa, dziś jeden z większych mazowieckich powiatów, gdzie bezrobocie sięga powyżej średniej krajowej. Po skończeniu szkoły średniej młodzież ma niewielkie szanse na pracę. Absolwenci starają się więc zdawać na studia, na ogół do kilku szkół wyższych mających siedzibę w Radomiu. Ich rodzin nie stać na dojazdy dzieci do Warszawy czy akademiki w stolicy.
Szukają po omacku
Liceum im. Romualda Traugutta mieści się w centrum miasta. Istnieje ponad pół wieku. Należy do „średnio notowanych” na licealnej giełdzie w Radomiu. Wysoki poziom reprezentuje jednak nauczanie języków obcych i przedmiotów przyrodniczych. Świadczą o tym świadectwa maturalne i 24. miejsce na ponad tysiąc szkół w województwie, w notowaniach na najlepsze matury z biologii. Wielu więc uczniów studiuje na tym kierunku, jak również chemię, medycynę czy weterynarię. Dziś w liceum uczy się blisko 800 uczniów. Pytani o autorytety i moralne wzorce, mają kłopoty z odpowiedzią. Jeszcze przed kilku laty dla większości autorytetem był rówieśnik, który miał największe kłopoty z policją, bądź członek jednej z grup przestępczych.
– Ale problem z autorytetem mają nie tylko uczniowie. Również nauczyciele nie wiedzą, na jakich oprzeć się wzorcach – przyznaje jeden z radomskich pedagogów z wieloletnim stażem. – Dziś nasi nauczyciele sami próbują rozszyfrować to, co się dzieje ze społeczeństwem. Poszukują dróg dojścia do młodzieży. Robią to jednak właściwie po omacku, mimo że kadra w tym liceum jest młoda i nie ma tam konfliktu pokoleń.
Złe wzorce
Marek Sternalski, zastępca dyrektora radomskiej delegatury Kuratorium Oświaty w Warszawie, uważa, że w dużym stopniu za zachowanie młodzieży z Liceum im. Traugutta odpowiedzialne są media i brutalizacja życia publicznego. – No, bo jak może być inaczej? – pyta zastępca dyrektora. – Kiedy jeden z polityków mówi o kimś, że „łże jak bura suka”, to chyba coś jest nie tak. Nie sądzę, żeby była to wypowiedź, którą należy upubliczniać. Natomiast pozytywne zachowania pokazywane są bardzo rzadko i umykają uwadze. Jest u nas Katolickie Centrum Młodzieży ARKA prowadzone przez księdza. Ale czy o tym się pisze? Rzadko. Są kluby Ośmiu Wspaniałych, działające fantastycznie w szkołach. I kto o tym wie? Więc skąd ci młodzi mają czerpać wzorce, jeśli nawet z domu ich nie wynieśli?
– Dzisiaj nauczyciel już nie jest autorytetem – stwierdza dyrektor liceum Mieczysław Łazuk. – Zresztą wszystkie autorytety potaniały. Ja jednak uważam, że moim zadaniem jako nauczyciela jest nie tylko nauczanie, ale również wychowywanie. Choć ciężko jest dziś podać młodzieży wzór do naśladowania. Bycie porządnym człowiekiem lub patriotyzm nie jest w cenie. Młodzi twierdzą, że to może kiedyś było dobre, ale dzisiaj się „nie sprawdza”. Dzisiaj tylko pieniądze się liczą. Uważam, że mamy wielu znakomitych rodaków, których sylwetki należy popularyzować. I to nie tylko tak odległych, jak patron naszej szkoły Romuald Traugutt. Kiedy próbowałem propagować sylwetkę Nowaka-Jeziorańskiego, okazało się, że nie jest to postać, która potrafi przyciągnąć młodzież do siebie. Byłem tym zaszokowany. Zapytałem: „Kto w takim razie jest dla was autorytetem?”. Odpowiedziało mi milczenie.
Spojrzeć w twarz nauczycielom
Sprawa wulgarnych zachowań uczniów liceum nie od razu wyszła na forum publiczne, choć dla wielu mieszkańców miasta nie była tajemnicą. Dostęp bowiem do inkryminowanej strony miało 670 tysięcy osób. Weszło na stronę blisko dwustu uczniów Liceum im. Traugutta. Samo wydarzenie miało miejsce w lutym, ujawnione jednak zostało prawie miesiąc później. W szkole czekano z nadzieją, że uczniowie sami przyznają się „do swoich nikczemności”. Znaleźli się też w gronie nauczycieli przeciwnicy ujawniania „sprawy”. Wprawdzie przyznawali, że jest to problem, jednak „trzeba go dla dobra szkoły zamieść pod dywan”. Byli i tacy, którzy uważali, że, „jeśli nie czytali tego, to jak mogą się czuć dotknięci?”.
Innego zdania był jednak jeden z uczniów liceum. Uznał, że internetowa prowokacja obraża nie tylko nauczycieli, ale i jego honor, jako ucznia tej szkoły. I postanowił odsłonić ją na forum publicznym. Tym bardziej że w mieście zaczęły pojawiać się już plotki, że coś musi być z prawdy w tych wulgarnościach, skoro nauczyciele nie zabierają na ten temat głosu. Do wyjaśnienia całej sprawy, ku niezadowoleniu wielu radomskich pedagogów, przyczynił się dyrektor Liceum im. Traugutta Mieczysław Łazuk. Uważał bowiem, że metoda chowania głowy w piasek jest mało pedagogiczna.
– Z czasem mogło się okazać, że jeśli nie będziemy podejmowali tego typu wyzwań, to kolejnym etapem może być tylko jedno: może okazać się, że siedzimy za katedrą z wiadrem na głowie – podkreśla dyrektor. – Poza tym uważałem za krańcową obłudę opinię tych nauczycieli, którzy uważali, że jeśli nie czytali tych teksów w Internecie, to nie mogą ich one obrażać.
Wśród uczniów, którzy w sposób szczególnie wulgarny obrażali na internetowym forum swoich pedagogów, znalazły się dwie dziewczyny z drugiej klasy liceum oraz pięciu uczniów z klasy maturalnej – dobrze zbudowanych, sięgających po specyfiki na rozrost mięśni i posiadających już dowody osobiste. Kiedy cała sprawa wyszła na jaw, „dorośli” najpierw nie przyznawali się do winy. Później zapewniali, że to „chwilowa głupota”. Wreszcie – tłumaczyli się za nich rodzice. Choć nie wszyscy. Jeden z nich uznał, że jego „dziecko nie mogło tak postąpić”. – Najbardziej honorowo zachowały się dziewczyny – stwierdza dyrektor Łazuk. – Przyszły do mnie i powiedziały, że nawet gdyby zostały w tej szkole, to nie mogłyby spojrzeć w twarz tym nauczycielom, których obraziły. Nie miałyby tyle siły psychicznej, by być z tymi, których skrzywdziły.
Stanąć przed wyzwaniem
Kiedy sprawa została nagłośniona w miejscowych mediach, podano nazwiska uczniów. Ci publicznie przeprosili w mediach za swoje zachowanie zarówno nauczycieli, jak i ich rodziny. Ich postępkiem zajęła się też rada pedagogiczna szkoły oraz szkolny samorząd. Samorząd głosował za pozostawieniem pięciu maturzystów w szkole, motywując to tym, że kara byłaby niewspółmierna do czynu. Trwająca kilka godzin ostra dyskusja na pierwszym posiedzeniu rady doprowadziła do tego, że ponad 60 procent nauczycieli wnioskowało za usunięciem uczniów ze szkoły. Ostateczna jednak decyzja, zgodnie z ustawą, należała do dyrektora liceum. Zdecydował, że pięciu maturzystów otrzyma naganę, ale może pozostać w szkole. Podobna była druga decyzja rady z końca marca.
– Gdybyśmy ich ukarali wyrzuceniem ze szkoły, to w Radomiu nie byłoby placówki, która by ich przyjęła na miesiąc przed maturą. Może w okolicach Radomia, tego nie wiem – wyjaśnia dyrektor Mieczysław Łazuk. – Wydawało mi się, że jeżeli im przebaczymy, to poddamy próbie nie tylko ich, ale i siebie. Bo nie tylko oni będą musieli być z nami, ale i my z nimi. Będzie to próba naszego obiektywizmu. Naszej sprawiedliwości. Przyjdzie nam stanąć przed wyzwaniem.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













