Co pokazał Cimoszewicz?

Zachowują się jak psy. Gdy nie mogą kogoś ugryźć, przynajmniej obsiusiają - tak według marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza postępują członkowie Sejmowej Komisji Nadzwyczajnej ds. PKN Orlen. Uczciwie trzeba przyznać, że pan marszałek na określenie tego, co robią pieski, użył grubszego słowa, pozostańmy jednak przy obsiusianiu. Co tak wzburzyło marszałka? Ano fakt, że komisja...
Czyta się kilka minut

Zachowują się jak psy. Gdy nie mogą kogoś ugryźć, przynajmniej obsiusiają - tak według marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza postępują członkowie Sejmowej Komisji Nadzwyczajnej ds. PKN Orlen. Uczciwie trzeba przyznać, że pan marszałek na określenie tego, co robią pieski, użył grubszego słowa, pozostańmy jednak przy obsiusianiu. Co tak wzburzyło marszałka? Ano fakt, że komisja postanowiła go przesłuchać. Jego - najpopularniejszego w tej chwili (31 proc. poparcia wg ostatniego badania CBOS) kandydata na stanowisko prezydenta RP. Wcześniej komisja przesłuchiwała dwóch innych ubiegających się o fotel prezydencki posłów, czyli Marka Borowskiego oraz Lecha Kaczyńskiego. Ten ostatni nawet napomknął o politycznych, jego zdaniem, powodach wezwania, ale na przesłuchaniu się zjawił. Dopiero marszałek wpadł na pomysł, aby na wstępie zażądać odwołania 7 z 8 członków komisji, jako niekompetentnych politykierów. Kompetentny według Cimoszewicza jest tylko poseł-restaurator, który w odchodzącym Sejmie dał się zapamiętać głównie dzięki imponującej posturze oraz przynależności do Samoobrony.

Ponieważ przewodniczący komisji na żądanie marszałka nie przystał, Cimoszewicz wyszedł, życząc posłom miłego weekendu i oznajmiając, że wraca do puszczy. "Zawołał "nie pozwalam" i uciekł na Pragę". Swoją drogą, poseł Siciński, zrywając Sejm, też pewnie tłumaczył, jak Cimoszewicz, że postępuje zgodnie z prawem i interesem Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Przesadzam? Być może. Sama nie jestem wielbicielką speckomisji i różnych działań jej poszczególnych członków. Tyle że kiedy wcześniej marszałkowi skarżono się na "komisyjne" poczynania, Cimoszewicz tłumaczył, że on, biedak, nic zrobić nie może. No to teraz zrobił. Co będzie dalej - nie wiadomo, część prawników twierdzi, że Cimoszewicz prawa nie złamał, inni utrzymują, iż będzie jednak musiał przed komisją zeznawać.

Sytuacja przypomina nieco sceny sprzed kilku miesięcy, kiedy to urzędujący prezydent proponował, że może przed posłami zatańczyć i zaśpiewać, ale nie odpowiadać, i nie odpowiadał. Wtedy jednak chodziło o głowę państwa oraz powagę najwyższego urzędu RP. Teraz sprawa dotyczy co najwyżej kandydata do tegoż urzędu. Co prawda, akurat tego, który decydując się na kandydowanie, zapowiedział, iż styl jego kampanii będzie zasadniczo różny od zachowania konkurentów. Czyli, jak dowodził sam Cimoszewicz, będzie spokojny, kulturalny i wyważony. Te pragnienia rozumiem, nie rozumiem tylko, jak się ma do nich awantura w komisji i "sikające", przepraszam za wyrażenie, pieski.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 29/2005