Joseph Ratzinger nie wypiera się czasu wojny. Opowiadał...
Na początku wydawało mi się dziwne to, że Papież ani słowem nie wspomniał o wojnie. Przestałem się dziwić, gdy zobaczyłem, że w swych rocznicowych wydaniach media przypominają wypowiedzi Jana Pawła II. Okazało się, że w tej bardzo delikatnej kwestii Benedykt XVI wykazał się wielkim taktem i oddał głos swemu poprzednikowi.
Joseph Ratzinger nie wypiera się czasu wojny. Opowiadał o niej w swych autobiograficznych wspomnieniach, wywiadach, konferencjach. Do swych wojennych doświadczeń powrócił również w ubiegły czwartek podczas spotkania z korpusem dyplomatycznym.
Za pontyfikatu Jana Pawła II przyzwyczailiśmy się do tego, że na sprawy społeczne Papież patrzy z polskiej perspektywy. On sam mówił o tym otwarcie, często powoływał się na polskie doświadczenie. Tak było np. w 1980 r., gdy w UNESCO bronił znaczenia kultury, pokazując , czym dla Polaków była kultura w czasach narodowej niewoli. Tak było również i w tym roku, podczas jego ostatniego przemówienia do korpusu dyplomatycznego, gdy swą szczególną wrażliwość na kwestie wolności tłumaczył właśnie tym, że jest Polakiem.
"Ja natomiast - powiedział w ubiegły czwartek Benedytk XVI - pochodzę z kraju, w którym pokój i braterstwo leżą na sercu wszystkim jego mieszkańcom, a zwłaszcza tym, którzy tak jak ja doświadczyli wojny, podziału między braćmi należącymi do tego samego narodu, niszczących i nieludzkich ideologii, które mamiąc ludzi wspaniałymi wizjami, narzucały im brzemię opresji".
Niemieckie doświadczenie wojny różni się od tego, które mają Polacy. Ale właśnie dlatego jest ono dzisiaj szczególnie aktualne. Dzięki niemu Papież Benedykt XVI może nas przestrzegać przed ideologiami, które odwołując się do naszych prawdziwych pragnień i marzeń, za sprawą mniejszych czy większych kompromisów, czynią nas sprawcami, a w konsekwencji również ofiarami.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









