Logo Przewdonik Katolicki

Jak mu pomóc

ks. Jan
Fot.

(...) Nasz syn ma 16 lat. Od dawna był ministrantem i czynnie uczestniczył w życiu parafii. Utrzymywał bliskie i przyjacielskie relacje z dużym gronem rówieśników, którzy również udzielali się w życiu Kościoła. Od pewnego czasu się zmienił. Jest to dla nas bardzo niepokojące. Stopniowo zerwał kontakty z rówieśnikami. Nie uczestniczy już w żadnych spotkaniach dla młodzieży....

(...) Nasz syn ma 16 lat. Od dawna był ministrantem i czynnie uczestniczył w życiu parafii. Utrzymywał bliskie i przyjacielskie relacje z dużym gronem rówieśników, którzy również udzielali się w życiu Kościoła. Od pewnego czasu się zmienił. Jest to dla nas bardzo niepokojące. Stopniowo zerwał kontakty z rówieśnikami. Nie uczestniczy już w żadnych spotkaniach dla młodzieży. Nie ma też kolegów w szkole i stał się bardzo zamknięty w sobie. W niedzielnych Mszach uczestniczy tylko na naszą prośbę. Ostatnio zaczął niezbyt miło wypowiadać się na temat spotkań religijnych i osób, które w nich uczestniczą. Określa je jako osoby bez kręgosłupów, mięczaki, nudziarze - używa też gorszych epitetów. A wiara to bezsens - mówi. Ostatnio w naszej parafii często zmieniali się księża i trochę w tej sytuacji dopatrujemy się przyczyny. Może "nowi" nie potrafią zainteresować młodzieży? Nie wiemy, co robić. Czekać? Zareagować? A jeśli tak - to w jaki sposób?
Joanna i Ryszard


Jest mi niezmiernie miło, że okazaliście mi tyle zaufania. Aczkolwiek odpowiedź na Wasz list
będzie dla mnie ogromnie trudna. Bo szczerze mówiąc, to nie wiem, co Wam można podpowiedzieć. Problem wydaje się być ogromny. Gdy przeczytałem po raz pierwszy Wasz list - przeszedł mnie zimny dreszcz. Sytuacja Waszego syna jest bowiem niezwykle groźna.
Przypuszczam, że w jego życiu musiało stać się coś bardzo złego. Coś, co nim niezwykle mocno wstrząsnęło i odmieniło. Coś, o czym nie wiecie. To nie są zwykłe problemy okresu dojrzewania. Gdyby uciekał na dyskoteki, próbował alkoholu, uciekał ze szkoły itd., byłoby to łatwiejsze do zrozumienia. Ta samotność, odizolowanie się od wszystkich i niezwykła gorycz jego uwag na temat środowiska kościelnego to złe znaki.
Rozważmy dwie możliwości. Pierwsza z nich to jakieś złe doświadczenie związane z ludźmi Kościoła. Może któryś ksiądz zawiódł jego zaufanie? Może syn zauważył jego błędy, wynikające z ludzkiej strony kapłana i duszpasterza? Mogło to go mocno zrazić, bo oto runęły jego ideały. Może zawiódł się na rówieśnikach, środowisku związanym z Kościołem? - Zranili go i dlatego nie chce ich znać.
Drugim wyjaśnieniem może być wpływ jakiejś sekty. Taki lekceważący i wyniosły sposób mówienia o ludziach związanych z Kościołem jest charakterystyczny dla tych środowisk. Może więc to być to. A co to jest, nie potrafię powiedzieć z całkowitą pewnością. Naprawdę nie wiem też, które z motywów takiego zachowania syna są gorsze.
Jest zatem pierwsze zadanie dla Was. Uważam, że w takich sytuacjach nie wolno czekać. Sam fakt, że Wasz syn afiszuje się z niechęcią wobec Kościoła (tak można wnioskować z Waszego listu), może być swego rodzaju zwracaniem na siebie uwagi, a więc wołaniem o pomoc. Starajcie się z nim więcej rozmawiać. Okazujcie mu dużo miłości i akceptacji. Nie dyskutujcie z nim, nie starajcie się argumentować, po prostu słuchajcie go. Chodzi o to, żeby otworzył się przed Wami, by poczuł się bezpieczny, akceptowany. Wtedy być może podzieli się z Wami tym, co mu dokucza.
Trzeba też delikatnie porozmawiać z ludźmi, z którymi się spotykał. Z nauczycielami, wychowawcą, księżmi. Zwłaszcza z jego byłymi kolegami. To kolejna możliwość znalezienia przyczyny jego stanu.
Oczywiście najważniejsza jest w tym wszystkim Wasza modlitwa i wsparcie modlitewne bliskich Wam osób. Módlcie się, Pan Bóg obdarzył Was pokojem serca, cierpliwością, miłością, zdolnością akceptowania syna. Módlcie się za niego, ciągle powierzajcie go Bożej opiece. Taka reakcja i działanie na pewno nie zrobią mu krzywdy, nie pogłębią jego zamknięcia, a, być może, pozwolą odzyskać Wam wszystkim utraconą więź.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki