Rubens i dramat ocalenia świata

Muzeum jest lepszym miejscem dla takiego obrazu niż kościół, bo bez pogłębionej katechezy i chwili refleksji takie wyobrażenie może zniekształcić obraz Boga i katolickiej nauki o wstawiennictwie świętych.
Czyta się kilka minut
Wstawiennictwo Maryi i św. Franciszka powstrzymujących pioruny Boże), Peter Paul Rubens (ok. 1614) | fot. Wikidata/Królewskie Muzea Sztuk Pięknych w Brukseli
Wstawiennictwo Maryi i św. Franciszka powstrzymujących pioruny Boże), Peter Paul Rubens (ok. 1614) | fot. Wikidata/Królewskie Muzea Sztuk Pięknych w Brukseli

Rozgniewany, potężny Chrystus unosi rękę uzbrojoną w pioruny, jakby chciał zniszczyć grzeszną ludzkość. Maryja próbuje Go powstrzymać, odsłaniając pierś, którą Go karmiła. U dołu św. Franciszek osłania oplecioną wężem kulę ziemską. Na tę namalowaną przez Rubensa niezwykłą opowieść o Bożym gniewie, wstawiennictwie świętych i nadziei na ocalenie świata trafiłem w Królewskich Muzeach Sztuk Pięknych w Brukseli. Na pierwszy rzut oka byłem przekonany, że to jakaś scena mitologiczna z antycznym pogańskim bóstwem, detale jednak nie pozwoliły dłużej trzymać się tych skojarzeń. Obraz zatytułowano Wstawiennictwo Maryi i św. Franciszka powstrzymujących pioruny Boże. W katalogu Królewskich Muzeów figuruje jako dzieło Petera Paula Rubensa i jego warsztatu. Ma ponad cztery metry wysokości i niemal trzy metry szerokości. Pierwotnie płótno było zwieńczone łukiem, co przypomina o jego kościelnym przeznaczeniu.

Pierś Maryi

Oprócz Chrystusa z gromami zaskakuje gest Maryi, która odsłania pierś. Współczesny widz może uznać to za osobliwe, a nawet prowokacyjne, ale w religijnej wyobraźni XVII wieku ten gest miał jednak sens, który prowadzi w samo centrum przedstawionej historii. Motyw znany jest też z naszych tradycyjnych pieśni: „Ty, coś karmiła świata Zbawienie, Ty nam jak matka daj pożywienie” – śpiewamy w Zdrowaś Maryja Bogurodzico. Maryja nie występuje tu jedynie jako królowa niebios, nie jest też bierną świadkinią wydarzeń. Próbuje powstrzymać katastrofę, odwołując się do macierzyństwa. Jej odsłonięta pierś przypomina o ciele, z którego Jezus się narodził, i o tym, że jako niemowlę był przez nią karmiony. To gest cielesny, bezpośredni, pozbawiony niebiańskiego dystansu.

W ikonografii chrześcijańskiej pierś Maryi ma długą historię. W popularnych przedstawieniach znanych jako Maria lactans Matka Boża karmi Dzieciątko. W późnośredniowiecznej i wczesnonowożytnej pobożności jej mleko mogło symbolizować nie tylko macierzyńską troskę, ale również pokarm duchowy i bliskość Boga, który przyjął ludzkie ciało. W obrazie Rubensa ten motyw zostaje wykorzystany w dramatycznej scenie wstawiennictwa: Maryja przypomina Synowi więź, której nie da się sprowadzić do abstrakcyjnego prawa i wyroku. Nie chodzi więc oczywiście o erotyczny szczegół ani o przypadkowy element kompozycji. Artysta pokazuje argument, który ma moc zatrzymać gniew, relację matki i dziecka. Maryja nie neguje grzechu ludzkości, ale prosi, by nie był on ostatnim słowem w historii.

W tej scenie łatwo dostrzec napięcie, które przez wieki powracało w chrześcijańskiej pobożności – między sprawiedliwością a miłosierdziem. Chrystus jawi się jako sędzia gotowy ukarać świat, Maryja natomiast jako orędowniczka, która błaga o jego ocalenie. Nie oznacza to jednak, że Rubens przedstawia Matkę Bożą jako przeciwniczkę Boga. W katolickiej teologii wstawiennictwo Maryi nie jest walką z Bożym zamysłem, tylko uczestnictwem w działaniu łaski. To, co na płótnie może wygląda jak konflikt, ostatecznie wskazuje na miłosierdzie.

Wizja świętego Dominika

Inspiracją Rubensa jest zapewne opowieść o wizji św. Dominika, który miał zobaczyć Chrystusa zamierzającego ukarać grzeszny świat. W niektórych wersjach opowieści Jezus trzyma trzy włócznie, w innych trzy pioruny. Każdy z nich symbolizuje jedną z wad, które prowadzą ludzkość do zguby: pychę, pożądliwość i chciwość. Maryja wstawia się za ludźmi i prosi Syna, by dał im jeszcze jedną szansę. Wskazuje przy tym na dwie postaci, które mogą pomóc światu się nawrócić: Dominika i Franciszka z Asyżu. Historia była przekazywana w średniowiecznych żywotach świętych i w sztuce. Dominikanie podkreślali znaczenie kaznodziejstwa, nauczania i nawrócenia, a franciszkanie przywoływali ideał ewangelicznego ubóstwa i odnowy życia chrześcijańskiego. W tej opowieści obie drogi stają się odpowiedzią na kryzys moralny świata.

Rubens namalował też tę wizję, monumentalny obraz możemy podziwiać w Musée des Beaux-Arts w Lyonie. Od wersji brukselskiej różni się obecnością św. Dominika i innych świętych oraz żywszą kolorystyką, a Maryja nie ukazuje tam swojej piersi. Wersja lyońska była przeznaczona na główny ołtarz kościoła dominikanów św. Pawła w Antwerpii. W 1794 roku została zarekwirowana i przewieziona do Francji. Historia brukselskiego płótna jest inna, choć również wiąże się z przemieszczeniami dzieł sztuki w okresie rewolucji francuskiej i wojen napoleońskich.

Franciszek osłania świat

W dolnej części brukselskiego obrazu klęczy św. Franciszek. Nie jest przedstawiony jako triumfator, który pokonał zło, nie próbuje odpędzać diabolicznego węża. Jego gest jest prostszy i bardziej bezbronny: próbuje ochronić Ziemię własnym ciałem, przytula ją rękami oznaczonymi stygmatami. Glob oplata wąż, tradycyjny symbol zła, przywołujący biblijną opowieść o grzechu pierworodnym. Świat potrzebuje ocalenia, jest uwikłany w grzech. A jednak Franciszek go nie odrzuca. Nie mówi, że ludzkość zasłużyła na zagładę, tylko osłania ją. Dla mnie właśnie w tym geście tkwi jeden z najbardziej przejmujących wymiarów obrazu. Świętość nie polega tu na odcięciu się od świata, który nie spełnia moralnych oczekiwań, a na wzięciu za niego odpowiedzialności. Franciszek nie staje ponad ludźmi i nie wydaje na nich wyroku, nie wskazuje Sędziemu, gdzie ma rzucać gromy. Po prostu wstawia się za słabymi ludźmi. Franciszek nie porzuca stworzenia. Jego miłość do świata nie oznacza naiwnego przekonania, że wszystko jest dobre. Przeciwnie, dostrzega zagrożenie, ale odpowiada na nie ochroną, a nie pogardą.

Rubens był mistrzem malarstwa, które nie zadowala się spokojnym przedstawieniem religijnych prawd. W jego kompozycjach ciała napinają się, tkaniny falują, światło rozcina ciemność, a postacie zdają się wychodzić poza ramy obrazu. Wiara nie jest tu zbiorem abstrakcyjnych twierdzeń, a ukazuje się jako wydarzenie, w którym uczestniczą emocje, ciało i wyobraźnia. Dzieło ewidentnie miało poruszać odbiorców, nawet kosztem pewnej teatralnej przesady.

W brukselskim obrazie szczególnie wyraźny jest kontrast, wyraźne napięcie pomiędzy górną i dolną częścią kompozycji. Na niebie dominuje gwałtowność – Chrystus jest gotowy rzucić pioruny, a Maryja usiłuje Go powstrzymać, tymczasem na dole Franciszek pochyla się nad globem. W epoce katolickiej odnowy po reformacji taki obraz miał też wymiar katechetyczny, wstawiennictwo świętych, kult Maryi i przekonanie, że nawrócenie jest możliwe, należały do istotnych elementów katolickiej duchowości.

Miłosierdzia!

Jaka duchowa i moralna intuicja stoi za tym obrazem? Artysta stawia pytanie, które jest wciąż aktualne: co robimy ze światem, który jest ewidentnie pełen przemocy, egoizmu i niesprawiedliwości? Czy uznajemy, że zasługuje już tylko na potępienie? Powinniśmy się od niego izolować, budować twierdze dla „czystych”? A może, jak ci święci z obrazów, mamy próbować go osłonić i ratować? Nie dlatego, że nie widzimy jego grzechów i słabości, tylko dlatego, że nie chcemy, by grzech miał ostatnie słowo? U Rubensa święci nie polemizują z tym, że na Ziemi jest zło, ale wstawiają się za grzesznikami i chcą ich ochronić. Ich gesty nie są ucieczką od prawdy o złu, ale próbą ocalenia tego, co jeszcze może zostać przemienione. To być może najbardziej nieoczywisty wymiar obrazu – miłosierdzie nie polega na udawaniu, że nie ma powodu do sądu, tylko na tym, że nawet mimo winy człowieka ktoś staje po stronie jego życia. W świecie, w którym łatwo pomylić moralną surowość z wiernością prawdzie, a potępienie z obroną dobra, u Rubensa można zainspirować się inną postawą – gorliwy święty to nie ten, kto najgłośniej domaga się piorunów na świat wymykający się jego moralnym oczekiwaniom. Święty odważnie próbuje ochronić przed tymi gromami.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2026