Przechadzka

Z Krakowskiego Przedmieścia zrobiły się Krupówki w najgorszym tego słowa znaczeniu. W ciemności widoczne były jedynie neony i rozświetlone jarzeniówką wnętrza – nie stylowych kawiarń, lecz barów i fast foodów.
Czyta się kilka minut
fot. Fazon/Adobe Stock
fot. Fazon/Adobe Stock

A oto zagadka. Co to za ulica? Idealna na przechadzkę, reprezentacyjna dla miasta. Zamieniona na deptak właśnie po to, żeby można było się przechadzać i podziwiać historyczne budynki. Bo oto tu właśnie można doskonale poczuć klimat miejsca, jego historię i kulturalne korzenie. To ulica, która wpisuje się w tradycje, której architektura pulsuje w patriotycznych tętnicach naszych dziejów. To nasz krwiobieg. Tak, to Krakowskie Przedmieście. Warszawskie corso, reprezentacyjna ulica stolicy, idealna na przechadzki, które mogłyby nas przenieść w czasie. Pałac Kazanowskich, Pałac Czapskich, oto Pałac Staszica, a dalej Potockich, tam Kościół św. Krzyża, św. Józefa, no i oczywiście św. Anny, oto Dziekanka i Resursa Obywatelska. Uniwersytet Warszawski i Pałac Prezydencki. Hotel Bristol, Hotel Europejski. Kiedy mieszkałam w Warszawie, Krakowskie Przedmieście było normalną ulicą. Oczywiście, że reprezentacyjną, od wieków związaną z najważniejszymi wydarzeniami historycznymi, ale zwyczajną. Dopiero na początku XXI wieku miało się to zmienić, ruch kołowy został ograniczony, ulica miała być znowu taką „przechadzkową”, jak za czasów Lalki. Drzewa, żółty granit, grające Chopinem ławeczki. Prestiż. Turyści.

Dawno mnie tu nie było. Tym razem po spotkaniu, a przed powrotem do domu, postanowiłam się przejść. Kocham Warszawę, ale niestety ostatnio najczęściej wpadam tylko na chwilę i od razu wyjeżdżam, ograniczając moje wizyty do czasu niezbędnego. Po dwugodzinnym spotkaniu pomyślałam więc sobie: przejdę się. Nie wymyśle żadnych oryginalnych tras. Przejdę się Traktem Królewskim, przez Nowy Świat, Krakowskim Przedmieściem ku Rynkowi Nowego Miasta, gdzie kiedyś mieszkałam.

Powinno być elegancko, stylowo, może nawet wykwitnie. Lecz niestety: im bliżej do Placu Zamkowego, tym gorzej. Na prawo i lewo: kebab, naleśniki, burgery, frytki, kebab, pierogi, kebab, zapiekanki. Być może latem nie dojrzałabym tego, że z Krakowskiego Przedmieścia zrobiły się Krupówki w najgorszym tego słowa znaczeniu. Ale późnym popołudniem, w ciemności, widoczne były jedynie neony i rozświetlone jarzeniówką wnętrza – nie stylowych kawiarń, lecz barów i fast foodów. To nie były Krupówki tłoczne, było nawet pustawo, lecz podobnie jak w Zakopanem, lokale „zapraszały” do jedzenia. „Jedz, jedz!” – krzyczały kolejne otwarte drzwi po prawej i lewej stronie ulicy, „Usiądź, zjedz, wypij” – zachęcały stoliki i ustawione przy nich krzesełka. Nie, nie takie jak w rzymskich uliczkach czy przy paryskich arteriach. Niestety nie. Przaśne, prowincjonalne, krzyczące neonami i białym trupim światłem. Nie jestem przeciwniczką kultury jedzenia na mieście. Sama umawiam się z przyjaciółką w kawiarni, lubię rodzinne wypady do restauracji, przepadam za przyjacielskimi spotkaniami w trattoriach. Ale na pewno nie tutaj.

Najpierw zrobiło mi się wstyd, potem żal, że to miejsce w ten sposób podupada. Zapachem tej ulicy stały się, podobnie jak jej zakopiańskiej odpowiedniczki, wyziewy musztardy, kiełbasy i gofra. Gdybym była Prusem, z pewnością powstałby z tego spostrzeżenia zjadliwa relacja.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2026