Procesje różańcowe

Po drodze było pięć ołtarzy, tak samo jak w Boże Ciało, i tak samo przy każdym odśpiewywana była wybrana lekcja z Ewangelii, a wszystkie dotyczyły Maryi. Od każdego ołtarza wyruszano ze śpiewem pieśni odpowiadającej tajemnicy, która miała być rozważana.
Czyta się kilka minut
Boże Ciało w Elblągu, 30 maja 2024 r. Procesje różańcowe, podobne do tych, jakie organizowane są do dziś w uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej, odbywały się we wspomnienie Matki Bożej Różańcowej | Fot. StanisŁaw Bielski/ REPORTER/EAST NEWS
Boże Ciało w Elblągu, 30 maja 2024 r. Procesje różańcowe, podobne do tych, jakie organizowane są do dziś w uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej, odbywały się we wspomnienie Matki Bożej Różańcowej | Fot. StanisŁaw Bielski/ REPORTER/EAST NEWS

Kilka lat temu ukazał się interesujący artykuł, który otworzył mi oczy na to, jak odmienne było kiedyś świętowanie Matki Bożej Różańcowej, ale i jak głęboko wspólnotowy charakter ma ta modlitwa. Im dłużej tej kwestii się przyglądam, tym bardziej się o tym ostatnim przekonuję. Mam na myśli tekst Dominikańskie procesje różańcowe i tradycja śpiewanych różańców na ziemiach polskich (…) z XVIII i początku XIX wieku (dostępny online) warszawskiej muzykolog dr Dominiki Grabiec, pracującej w Instytucie Sztuki PAN i specjalizującej się m.in. w dominikańskich rękopisach chorałowych. W ramach tych badań odkryła ona w krakowskim archiwum polskiej prowincji braci kaznodziejów procesjonał (księgę zawierającą śpiewy na procesję oraz opis tego, jak ona ma przebiegać), który kiedyś służył warszawskiemu Arcybractwu Różańcowemu przy Klasztorze św. Jacka na ul. Freta. I tu trzeba dać nura w przeszłość, zresztą nie tak dawną, bo sprzed ostatniej reformy liturgicznej (w Polsce jeszcze głębiej, w epokę sprzed przejęcia władzy w kraju przez komunistów).

Modlitwa drogi

Wstańmy więc i wyruszmy, bo procesja wymaga przecież przemieszczania się w przestrzeni i to nie samotnie. Przewodnikiem na początku niech będzie wielebny ks. Jędrzej Kitowicz, kronikarz obyczajów polskich z początku XVIII wieku: „Odprawiały się te [różańcowe] procesje tylko po miastach, w których się znajdowali dominikanie. Prowadzone były z kościoła dominikańskiego do drugiego jakiego, odleglejszego, dla wyciągnienia wygodniejszego parady procesjonalnej, na którą sadzono się jak najokazalszą” (Opisanie obyczajów za panowania Augusta III). W Krakowie wyruszano ze Stolarskiej na Rynek Główny, więc traktem bardzo szacownym. Procesja odbywała się oczywiście w uroczystość Matki Bożej Różańcowej.

Jak opisuje to Dominika Grabiec, po drodze było pięć ołtarzy, tak samo jak w Boże Ciało, i tak samo przy każdym odśpiewywana była wybrana lekcja z Ewangelii – w przypadku tego święta czytania pochodziły ze św. Łukasza, wszystkie dotyczyły Maryi, towarzyszyły im odpowiednie antyfony i responsoria. Od każdego ołtarza wyruszano ze śpiewem pieśni odpowiadającej tajemnicy, która miała być rozważana, po czym śpiewano (!) wszystkie modlitwy składające się na dziesiątek różańca i zamykano to pasującą do uroczystości antyfoną. Całość obchodu zamykał śpiew Te Deum. Ze źródeł krakowskich wiem, że we wspomnianą uroczystość niesiono nie tylko Najświętszy Sakrament, ale także obraz Matki Bożej – głównie dlatego, że ten, jak wiele z Jej przedstawień, ma opinię cudownego i nie raz miał ratować miasto, głównie od zarazy. Zresztą, jak czytamy dalej w artykule, na śpiewie się nie kończyło: wynajmowano czasem także kapelę muzyczną, a czasem rytm marszu i modlitwy podbijały towarzyszące idącym bębny. To upodabniało całość celebracji – przynajmniej robi to w mojej wyobraźni – do marszu oddziałów wojskowych, a na pewno dodawało energii i przez to budowało poczucie wspólnoty.

Bractwa różańcowe istniały nie tylko tam, gdzie były dominikańskie klasztory – w takich miejscowościach procesje odbywały się na terenie przykościelnym, a nawet po prostu wewnątrz kościoła. Zawsze jednak była ona do pięciu ołtarzy i zawsze śpiewana, łącznie ze śpiewem o treści poszczególnych tajemnic. Były to wielogodzinne celebracje i, co ważne, wielostanowe: obok kucharek i służących modlitwę tę odmawiali przedstawiciele szlachty, magnaterii, a nawet królowie – Władysław IV Waza należał do krakowskiego Arcybractwa Różańcowego. To pokazuje bardzo ciekawy aspekt kościelnych bractw wszelakich: wszyscy należący do nich byli sobie równi, przez co pozwalały na budowanie relacji przekraczających granice stanów społecznych, zacierając do pewnego stopnia podział klasowy. Także podziały wynikające z hierarchii w Kościele, bo promotorami, czyli opiekunami i osobami troszczącymi się o rozwój tych stowarzyszeń, byli nie tylko dominikańscy bracia kapłani czy proboszczowie parafii, ale także osoby świeckie: zakrystianie, organiści.

W pewnym momencie dziejów śpiewany różaniec stał się tak popularny, że równał się pod tym względem z Godzinkami o niepokalanym poczęciu NMP oraz gorzkimi żalami. Jego schemat, łącznie z odpowiednimi pieśniami, umieszczano w modlitewnikach jeszcze przed Soborem Watykańskim II.

Indywidualizacja

W Polsce procesje różańcowe były zakazywane przez zaborców, a potem przez władze komunistyczne. W okresie wczesnego PRL-u, przed reformą liturgiczną, procesyjne przejścia ograniczono do terenów przykościelnych lub do wnętrza świątyni. Ostatecznie zniesiono tę formę oddawania czci Matce Bożej po soborze, rezygnując z procesji w ogóle. Ciekawy ślad tej decyzji znalazłam w korespondencji br. Gwali Torbińskiego OP. Zniesienie procesji musiało go poruszyć, bo w liście daje się odczuć wewnętrzne zmaganie z przyjęciem tej zmiany. Ostatecznie brat stwierdza, że widocznie Matka Boża woli cześć wewnętrzną od zewnętrznej. Zmaganie o tyle istotne, że brat wiele lat był zakrystianem, więc to na nim ciążył obowiązek przygotowywania ołtarzy procesyjnych i organizowania od strony technicznej tego wydarzenia – najwyraźniej był to słodki ciężar.

Obecnie wspólnotową formą odmawiania różańca są świetnie wszystkim znane nabożeństwa październikowe, a w kościołach dominikańskich zwykle codzienne. Różaniec stał się modlitwą raczej prywatną, nie kojarzy się tak bardzo z doświadczeniem wspólnoty, chociaż… Jednym z czynników, który stoi za szybkim wzrostem popularności Radia Maryja, była właśnie modlitwa różańcowa, którą odmawiano wspólnie ze słuchaczami. To w nich budowało i nadal buduje poczucie przynależności. Po różaniec jako jedną z praktyk spajających sięgnęła także, co istotne, męska wspólnota Wojowników Maryi. To ostatnie skutecznie przeczy stereotypowi mówiącemu, że to modlitwa dzieci (bo muszą odmawiać, szczególnie przed Pierwszą Komunią Świętą) i osób starszych. Wraca najwyraźniej jej rozumienie jako narzędzia w walce z grzechem i własną słabością. Zresztą nawet św. Matka Teresa tak patrzyła na różaniec: zagadnięta przez celnika na granicy, czy ma przy sobie broń, stwierdziła, że tak. I pokazała koronkę.

Jest wreszcie jeszcze jeden aspekt wspólnotowości, pielęgnowany dzięki różańcowi. Otóż przy dominikanach funkcjonuje obecnie (i to dość prężnie) nie tylko bractwo różańcowe, ale i Różaniec Nieustający za Zmarłych i Konających (Różaniec Wieczysty). To zapoczątkowane w XVII wieku stowarzyszenie wiernych stawia sobie za cel modlitwę w trzech intencjach: nawrócenia grzeszników, duchowego wsparcia konających i pomocy zmarłym w czyśćcu. Osoby, które zapiszą się do niego, zobowiązują się raz w roku lub raz w miesiącu, w wybrane przez siebie dzień i godzinę (funkcjonuje grafik, do którego należy się wpisać) odmawiać w tych intencjach cały różaniec (trzy części). Członkowie nie są do tego zobowiązani pod grzechem, ale myślę, że płynące z takiej modlitwy dobro samo w sobie jest wystarczającą motywacją. Tym, co najbardziej cenię w Różańcu Wieczystym, jest wejście w eschatologiczny aspekt wspólnoty Kościoła, bo to jedność i współdziałanie nie tylko z żyjącymi, ale i tymi, którzy już odeszli, a potrzebują naszego wsparcia, by zjednoczyć się w pełni z Bogiem lub, w przypadku konających, z powodzeniem przejść tę duchową próbę.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 40/2026