Papieże awansują kobiety

Czyta się kilka minut
rys. Zosia Komorowska/PK
rys. Zosia Komorowska/PK

19 października Leon XIV ogłosił nowy skład Międzynarodowej Komisji Teologicznej. Nie ma w niej nikogo z Polski. Nasz Kościół był silny liczbowo, gdyż opierał się na katolicyzmie ludowym, ale nie miał zbyt wielu wybitnych teologów. Jaki jest dziś status polskiej teologii?

– Na tę zmianę można spojrzeć z polskiej perspektywy jako na pytanie o rachunek sumienia do nas, teologów: czy sposób realizacji powołania do bycia teologami spełnia zadanie służby Kościołowi? Mówiąc inaczej, nie patrzyłabym na to z perspektywy prestiżu, a bardziej tego, czy teologia uprawiana w Polsce realizuje zadania i oczekiwania, jakie wobec pracy teologów ma Kościół powszechny? Czy na przykład żyjemy tym, czym żyje ten Kościół? Jak postrzegamy misję teologa? Jako rozwój, stawianie nowych pytań i poszukiwanie twórczych odpowiedzi, czy może wolimy pełnić bezpieczną rolę streszczania tego, co powiedzieli już wielcy przed nami? Na marginesie można dodać, że nauka, nie tylko teologia, uprawiana w „niszowych” językach, zawsze ma mniejszą szansę na przebicie się w szerszym odbiorze.

Jaką rolę pełni Międzynarodowa Komisja Teologiczna?

– Komisja działa przy Dykasterii Nauki Wiary i pełni wobec niej, a pośrednio również wobec papieża, funkcję pomocniczą i służebną. Tworzą ją eksperci z różnych krajów i środowisk teologicznych, których zadaniem jest badanie ważnych zagadnień doktrynalnych oraz udzielanie pomocy Stolicy Apostolskiej, zwłaszcza Dykasterii Nauki Wiary, w ich analizie. Komisja podejmuje refleksję nad aktualnymi problemami teologicznymi, uwzględniając zarówno wierność nauczaniu Kościoła, jak i rozwój dyscypliny. Efekty działalności mają charakter konsultacyjny, są punktem wyjścia do dalszych prac nad rozwijaniem nauczania Kościoła.

Na 24 członków Komisji osiem to kobiety, w tym pięć świeckich. Stolica Apostolska z determinacją wdraża postulat Jana Pawła II, który – kontynuując naukę poprzedników – domagał się w 1988 roku w Christifideles laici jak najszybszego przejścia od teorii równości do praktyki! Uważamy go za autorytet, a tutaj – lekceważymy. Z czym zmagają się świeckie teolożki?

– Warto zwrócić uwagę, że w posoborowym nauczaniu Kościoła (po 1965 roku) może się kryć pewna pułapka związana ze spojrzeniem na świeckich, w tym na kobiety. Chętnie podkreśla się konieczność zapewnienia szacunku i równości kobietom w życiu publicznym, mniej temu, w jaki sposób powinny być zaangażowane nie tylko w życie, ale też w odpowiedzialność za Kościół. Symbolicznym wyrazem problemu jest to, że pierwsze dwie kobiety pojawiają we wspomnianej Komisji dopiero w 2004 roku, a więc u schyłku pontyfikatu Jana Pawła II.

Gdybym miała wskazać jedną kwestię, która obecnie wymaga uwagi i zastanowienia się nad praktycznymi konsekwencjami zmian wprowadzonych w nauce Kościoła na temat roli świeckich, w tym kobiet, byłoby to poważne traktowanie sakramentu chrztu. Oznacza ono nie tylko fakt, że każdy chrześcijanin ma za zadanie bycie świadkiem Ewangelii w świecie, ale posiada też niezbywalne zadania wewnątrz Kościoła. Nie jest to jakieś „dopuszczanie” do tego, co było kiedyś zarezerwowane dla duchownych, ale prawo do realizacji swojego chrztu.

To cenna uwaga, bo Kościół wciąż definiuje świeckiego jako „nie księdza”, jakby nie miał oryginalnego, równorzędnego powołania! Kościół od lat głosi stanowczy sprzeciw wobec dyskryminacji kobiet. W Polsce termin jest albo tabu, albo interpretuje się go tak, by bronić grup interesu. To przykład z podręcznika dla studentów katolickiej nauki społecznej: „Biorąc pod uwagę, iż […] jej praca wymaga specjalnych zabezpieczeń (urlopy) – płaca kobiety może być niższa od płacy mężczyzn”. Logika światowa...

– Jasny postulat sprzeciwu wobec dyskryminacji kobiet ciągle wymaga refleksji nad tym, jak ma działać w praktyce. I tak, pojawiają się w ekonomii społecznej postulaty, czy raczej arbitralne stwierdzenia: kobieta może mniej zarabiać, mieć trudniejszą ścieżkę awansu tylko dlatego, że realizacja zadań macierzyńskich będzie ją „spowalniała” względem mężczyzn. Próbujemy na to znaleźć odpowiedź wewnątrz systemu, który „z natury” mierzy człowieka miarą jego wydajności. Rolą Kościoła jest przypominanie, że nawet w kontekście zawodowym, publicznym, nie można oceniać człowieka wyłącznie z perspektywy jego efektywności.

Aneta Krupka
Doktor teologii w zakresie teologii dogmatycznej i magister socjologii ze specjalnością z pracy socjalnej; pracuje jako adiunkt w Katedrze Teologii Praktycznej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 44/2026