Niebo zaczyna się od zaufania

Czyta się kilka minut
bp Damian Muskus OFM I il. Agnieszka Robakowska/PK
bp Damian Muskus OFM I il. Agnieszka Robakowska/PK

Jezus wchodzi na górę, siada, a wokół Niego gromadzą się uczniowie. Zaczyna mówić o szczęśliwych. Nie wymienia jednak tych, których świat uznaje za ludzi sukcesu, cieszących się uznaniem i powodzeniem. Jego słowa brzmią jak paradoks. Błogosławionymi nazywa ubogich w duchu, płaczących, cichych, łaknących sprawiedliwości i prześladowanych. Jak można mówić o szczęściu tam, gdzie jest smutek, niedostatek i cierpienie? Co właściwie Jezus obiecuje tym, których nazywa błogosławionymi?

W uroczystość Wszystkich Świętych pytanie o szczęście prowadzi nas ku pytaniu o niebo: czym ono jest i z kim będziemy je dzielić? Czy wystarczy pocieszać się myślą, że trzeba przetrwać ziemskie cierpienia, bo prawdziwe szczęście czeka dopiero po śmierci?

Niebo nie jest jedynie tanią pociechą, gdy płaczemy po stracie bliskich albo cierpimy, bo nasze marzenia rozsypują się w pył. Ludzie, których kochamy, odchodzą. Przychodzą choroby i codzienne trudności. Wtedy czasem myślimy: „Trzeba pocierpieć na ziemi, ale w niebie będzie dobrze”. Czy jednak o to chodzi Jezusowi, gdy nazywa nas szczęśliwymi?

Niebo zaczyna się od zaufania. Gdy ufamy Panu, który obiecuje nam szczęście wieczne, łatwiej dostrzegamy jego zapowiedzi już teraz: bezinteresowne dobro, którego doświadczamy od innych, piękno świata i twarz bliskiej osoby uśmiechającej się do nas z miłością. Te przebłyski nie są jeszcze pełnią nieba, ale dają siłę i nadzieję, by nie poddawać się zwątpieniu.

Słuchając słów Jezusa o błogosławionych, warto zobaczyć, o kim mówi. Nie o podziwianych przez świat herosach sukcesu ani o tych, którzy doskonalą charakter, by stać się wzorem cnót. W świecie mierzącym wartość człowieka sukcesem błogosławieni mogą uchodzić za słabych albo przegranych.

Łatwo uwierzyć, że o naszym szczęściu decydują własne osiągnięcia i zdolności. Czy jednak człowiek przekonany, że wszystko zawdzięcza sobie, dostrzega, jak bardzo potrzebuje Boga? Drogi do świętości nie odkryjemy, jeśli uznamy, że możemy sami zapewnić sobie szczęście. Nasze braki i słabości tylko Bóg może ogarnąć swoją miłością. On wybiera to, co małe i słabe.

Jezus nie nazywa błogosławionymi ludzi dlatego, że cierpienie samo w sobie uszczęśliwia. Błogosławieństwa nie są pochwałą krzywdy ani smutku. Pokazują, że nawet w ubóstwie, żałobie, łagodności czy pragnieniu sprawiedliwości człowiek nie jest pozbawiony nadziei. Może otworzyć się na działanie Boga i zaufać Jego obietnicom: królestwa niebieskiego, pocieszenia, miłosierdzia i oglądania Boga. Świętość nie jest nagrodą za perfekcyjne życie, lecz odpowiedzią na miłość, którą Bóg pierwszy nas obdarza.

Spójrzmy więc na siebie i bliźnich oczami Boga. Nie wybieramy sobie tych, z którymi zmierzamy do świętości. Są wśród nas ludzie irytujący, których trudno kochać. Sami też bywamy dla innych wyzwaniem, bo wszyscy jesteśmy grzesznikami. W niebie możemy się zdziwić, spotykając tych, których dziś krytykujemy, a nawet odrzucamy. Nie oznacza to zgody na zło, lecz uznanie, że Boże miłosierdzie może przemieniać człowieka w sposób, którego dziś nie potrafimy przewidzieć.

Bóg nas nie przekreśla. Widzi w nas tych, którymi możemy się stać dzięki Jego łasce. Wystarczy stanąć przed Nim bez udawania, uznać własne słabości i Mu zaufać. Wtedy zaczyna się droga do świętości. Nie idziemy nią sami: obok nas są ludzie, których Bóg również powołuje do swojego królestwa. Niebo zaczyna się już tutaj, gdy przyjmujemy Jego miłość i uczymy się patrzeć na innych Jego oczami.


Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami:

«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie».

Mt 5, 1-12a

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 44/2026