Czarny Czwartek rozpoczął się od wyjścia na ulice robotników z Cegielskiego. Tam, gdzie zrodził się protest, znajduje się dziś tablica pamiątkowa i mural. Dla świadomości zbiorowej ma jednak szczególne znaczenie upamiętnienie 28 Czerwca 1956 r. w nazwie głównej ulicy Wildy.
Marsz tą ulicą, który we wspomnieniach uczestników wybrzmiewa stukotem robotniczych chodaków, prowadził różnymi rozgałęzieniami na plac Adama Mickiewicza (wtedy Józefa Stalina). My zaczniemy nasz spacer właśnie tu: w centrum, gdzie spotkały się rano rzesze manifestantów, napływające z różnych stron Poznania. Miasta, o którym w tamte dni mówił cały świat.
Trasa, którą proponujemy, ma około czterech kilometrów. Jej przejście wraz ze zwiedzaniem muzeum potrwa mniej więcej dwie godziny. W kilku miejscach na trasie stoją ławki. Można więc przysiąść, poczytać i podumać.
Muzeum Powstania Poznańskiego – Czerwiec 1956
Żeby widzieć, trzeba wiedzieć. Zaczynamy więc od zwiedzania muzeum, które gromadzi eksponaty, popularyzuje wiedzę, a także prowadzi działalność naukową dotyczącą Poznańskiego Czerwca. Muzeum ma siedzibę w Zamku Cesarskim. To nieprzypadkowa lokalizacja. Dzisiejsza ulica Święty Marcin oraz plac Adama Mickiewicza były miejscem manifestacji 100 tys. poznaniaków. W zamku urzędowały władze miasta, od których demonstranci oczekiwali reakcji na swoje postulaty. Zaś naprzeciw zamku, po drugiej stronie ul. Kościuszki, swoją siedzibę miał Komitet Wojewódzki PZPR. Robotnicy wywiesili na nim tablice: Wolności i Chleba.
Wystawa muzealna opowiada o Czerwcu ‘56 w kilku rozdziałach, a każdy wątek tematyczny ma osobny kącik lub salę. Najpierw trafiamy do mieszkania z lat 50. Wychodzimy z niego – tak, jak robotnicy – na ulice.
Na „ulicy Wolności” uwagę przykuwają makiety tramwaju i czołgu. Posadzkę stanowi kostka granitowa i kocie łby, w które „wpuszczono” odpowiednio oświetlone eksponaty. Dalej trafiamy do warsztatu Zakładów Cegielskiego ze stołem stolarskim Stanisława Matyi – nieformalnego przywódcy strajku. Pamiątki po Romku Strzałkowskim, fragment pokrwawionej koszuli Kazimierza Dutkiewicza przypominają, że uczestnikami demonstracji i ofiarami były także dzieci i nastolatkowie.
Pomieszczenia zaaranżowane jako pokój przesłuchań, cela i sala sądowa opowiadają o konsekwencjach wystąpień robotników – aresztowaniach, brutalnie prowadzonych śledztwach, procesach. Wreszcie kierujemy się do sali pamięci Czerwca ‘56 z fascynującą historią budowy pomnika w 25. rocznicę powstania.
Na zwiedzenie wystawy zarezerwujmy godzinę. Z wiedzą i przeżyciami wyniesionymi z muzeum ruszamy na miasto.

Pomnik Poznańskiego Czerwca 1956
Dwadzieścia pięć lat czekali poznaniacy na godne upamiętnienie wydarzenia, które historycy uważają za początek drogi do wolności. Przez ćwierć wieku o Czerwcu ‘56 nie mówiło się głośno, zgodnie z postulatem Władysława Gomułki, by na tragedię zapuścić żałobną kurtynę milczenia. Aż w 1980 r. wybuchła „Solidarność”, która upomniała się o Czerwiec, bo z niego przecież wyrosła. To symbolizują zresztą daty na „kroczących” krzyżach, więzy i wspólne ich ramię.
Budowa pomnika była możliwa dzięki niezwykłej mobilizacji społeczeństwa, które ją zainicjowało, sfinansowało, ale przede wszystkim niemal cudem sfinalizowało. Władza bowiem piętrzyła trudności na każdym kroku. Dość powiedzieć, że decyzję administracyjną co do lokalizacji wydano na 12 dni przed uroczystościami rocznicowymi.
Pomnik projektu Adama Graczyka i Włodzimierza Wojciechowskiego, który został wykonany przez załogę Cegielskiego, odsłonili schorowany Stanisław Matyja i Anna Strzałkowska, matka Romka. Tamtego dnia zawyły syreny, zabiły dzwony w poznańskich kościołach i znów 100 tys. poznaniaków przybyło na plac. Odtąd Czerwiec znalazł w przestrzeni miasta godne i symboliczne miejsce.
Zajezdnia tramwajowa
Do strajkujących robotników z Cegielskiego dołączył cały pracujący Poznań. Załoga komunikacji miejskiej stanowiła ważną jego grupę. 1300 pracowników opuściło miejsce pracy – autobusy i tramwaje przestały kursować. Jeden z wagonów tramwajowych manifestujący przewrócili i użyli go jako barykady na ul. Dąbrowskiego.
Wydarzenia te obserwowała Kazimiera Iłłakowiczówna, która mieszkała na ulicy Gajowej. Jej przejmujący wiersz Rozstrzelano moje serce w Poznaniu widnieje dziś na pomniku poświęconym pracownikom komunikacji – uczestnikom i ofiarom Czerwca ‘56. Na cokole ustawiono szyny tramwajowe, które układają się w kształt litery V – znak zwycięstwa.
Skwer Trzech Tramwajarek i pomnik Poległych w Powstaniu Poznańskim
U zbiegu ulic Dąbrowskiego i Kochanowskiego, które stały się sceną najtragiczniejszych wydarzeń, znajdują się dwa miejsca upamiętnienia ofiar.
Skwer i stojący na nim pomnik przypominają o tramwajarkach: Helenie Przybyłek, Stanisławie Sobańskiej i Marii Kapturskiej, które odważnie demonstrowały przed siedzibą UB, niosąc flagę narodową. To jedno zdarzenie określiło resztę ich życia – utrata zdrowia i represje ze strony władz przekreśliły szansę na normalność.
Tuż obok skweru widzimy głaz narzutowy i tablice z brązu z nazwiskami ofiar Czerwca ‘56. Listę otwiera najmłodszy poległy, Romek Strzałkowski, a zamyka Zdzisław Piskorski, powstaniec wielkopolski. Autorem pomnika jest znany poznański rzeźbiarz Józef Petruk.
Tablica Romka Strzałkowskiego
„Chłopiec bohater zginął od kuli w dniach protestu robotniczego” – głosi napis. Romek Strzałkowski, absolwent Państwowej Szkoły Muzycznej, uczeń klasy 7 szkoły podstawowej, jest najbardziej znaną ofiarą Czerwca ‘56 nie tylko z powodu swojego wieku. Uważa się, że to Romek podniósł flagę na ul. Kochanowskiego, gdy jedna z tramwajarek upadła, raniona kulą.
Do dziś okoliczności śmierci chłopca nie zostały wyjaśnione. W zbiorowej pamięci przechowywany jest makabryczny obraz, gdy ciało Romka – w pozycji siedzącej na krześle – zostało znalezione na terenie garażów UB przy ul. Krasińskiego.
Okno Leszka Paprzyckiego
Ulica Kochanowskiego na skrzyżowaniu z ul. Poznańską odskakuje nieco na zachód. Z części okien kamienicy na ul. Kochanowskiego 22 , bez wychylania się, widać spory fragment przebiegu ulicy.
28 czerwca z tych okien na pierwszym piętrze Leszek Paprzycki fotografował wielokrotnie fragment ulicy, na której środku wznosił się gmach UB. Widzimy chodnik i jezdnię, która raz jest pusta, bo właśnie padły strzały, raz wypełniona manifestującymi. Dostrzegamy ludzi niosących rannego i nadjeżdżające czołgi. I tak minuta po minucie, kwadrans po kwadransie.
Leszek Paprzycki, świeżo upieczony magister matematyki, tamtego dnia w mieszkaniu stryjostwa wykonał mistrzowski dokument. Jego zdjęcia czekały na publikację 25 lat. Po wprowadzeniu stanu wojennego negatywy schował do słoika i zakopał w ogródku.
Dziś są one częścią zbiorów muzeum. W ramach projekcji „Okno Paprzyckiego” można obejrzeć zdjęcia i wysłuchać komentarza.
Budynek byłego UB
Poznaniacy przyszli na ul. Kochanowskiego, bo tu znajdował się szczególnie znienawidzony przez nich Wojewódzki Urząd ds. Bezpieczeństwa Publicznego. Funkcjonariusze się zabarykadowali. Przed budynkiem manifestowano, tramwajarki niosły flagę, ludzie oblegali gmach. Najpierw z węży strażackich polała się na nich woda, tłum odpowiedział kamieniami. Potem już padły strzały.
„I te strzały nie były dane w powietrze, ale do ludzi” – ten cytat z mowy adwokata Stanisława Hejmowskiego przytoczony jest na tablicy pamiątkowej, która wisi dziś na siedzibie Komendy Wojewódzkiej Policji. Na tablicy widzimy też marynarkę na murze. Jest ona podziurawiona kulami, jakby człowiekowi, który ją nosił, strzelano w plecy.
Skwer Józefa Granatowicza i szpital im. Raszei
Szpital Miejski im. Franciszka Raszei jest oddalony zaledwie 150 metrów od ul. Kochanowskiego, gdzie w Czarny Czwartek przez kilka godzin trwała regularna strzelanina. Doktor Józef Granatowicz, który kierował szpitalem, zdecydował o jego przeorganizowaniu na potrzeby rannych. Przez trzy dni i noce personel z oddaniem ratował życie i zdrowie setek poznaniaków. Jednocześnie doktor Granatowicz nie pozwalał rejestrować nazwisk leczonych osób, zdając sobie sprawę, że dokumenty mogą w przyszłości posłużyć aparatowi władzy do represjonowania uczestników zajść.
Oprócz tabliczki przy skwerze, upamiętniającej zasługi doktora Granatowicza, na budynku szpitala wisi jeszcze inna tablica. W 25. rocznicę wydarzeń odsłoniła ją pielęgniarka Aleksandra Banasiak, która w Czerwcu ‘56 niosła pomoc poszkodowanym na ulicach Jeżyc.
Ulica Janusza Kulasa
Z Jeżyc trafimy tutaj w niecałe piętnaście minut. W 60. rocznicę Poznańskiego Czerwca przemianowano fragment ul. Kościuszki, by uczcić pamięć Janusza Kulasa.
Jego twarz znamy ze zdjęć, na których niesie transparent „Żądamy chleba”. To ten wysoki kędzierzawy mężczyzna o hardym spojrzeniu. Był jednym z najbardziej aktywnych i charyzmatycznych uczestników powstania. Znalazł się w grupie osób, które ruszyły na więzienie przy ul. Młyńskiej, zatrzymywał czołgi na ul. Kochanowskiego, z bronią w ręku walczył z funkcjonariuszami UB i MO. Po aresztowaniu przeszedł brutalne przesłuchania i stanął przed sądem w tzw. procesie dziesięciu. Wykazał się w nim niezwykłą siłą charakteru. Na fali odwilży zawieszono proces, ale nie położyło to kresu represji i inwigilacji. Janusz Kulas zmarł w wieku 36 lat w niewyjaśnionych okolicznościach.
Pomnik Adwokatów Czerwca
Ulica Janusza Kulasa krzyżuje się z ul. Stanisława Hejmowskiego. Nasuwa się skojarzenie ze skrzyżowaniem losów uczestników Czerwca ‘56 z losami ich nieugiętych obrońców.
Stanisław Hejmowski zasłynął już przed wojną jako znakomity adwokat. Nawet gdy musiał, jako obrońca z urzędu, reprezentować interesy Arthura Greisera, uczynił to zgodnie z kodeksem zawodowym.
Jego odważne mowy obrończe w procesach trzech i dziesięciu brzmiały oskarżycielsko pod adresem władzy. Kto nie zna jego słynnych słów: „Nie karmi się kulami ludzi, którzy wołają o chleb”. Po procesach Hejmowskiego inwigilowano i szykanowano. Grzywny za rzekome nadużycia finansowe zrujnowały go materialnie. Jego kariera całkowicie się załamała, a sam mecenas kilka lat później odszedł w zapomnieniu.
Bardzo wymowne jest usytuowanie pomnika poświęconego adwokatom Czerwca ‘56 właśnie przy ul. Stanisława Hejmowskiego.
Tablica przy areszcie śledczym
W 2021 r. odsłonięto tablicę, która uhonorowała ofiary reżimu stalinowskiego oraz uczestników Czerwca ‘56. Jednocześnie nawiązała ona do wydarzenia przełomowego w przebiegu Czarnego Czwartku.
Część osób zgromadzonych przed zamkiem, usłyszawszy pogłoskę, że delegaci robotników zostali aresztowani, przybyła pod bramy więzienia. Poznaniacy zdobyli je, kierując się słusznym gniewem i poczuciem sprawiedliwości. Pozyskana tu broń posłużyła im później w walce przeciwko funkcjonariuszom UB.
Pomnik Dzieci Czerwca 1956
W niszy kamienicy nr 3 na ul. Młyńskiej stoją dwie figury. Pomnik przywodzi na myśl wyobrażenie Małego Powstańca w Warszawie. Przypomina o udziale dzieci w wydarzeniach Czerwca.
Dziś te dzieci są w bardzo podeszłym wieku. Najpierw nie mogły oficjalnie mówić o tym, co widziały i przeżyły. Trwało to 25 lat. Ale teraz na przykład starszy pan, prowadzący taksówkę, chętnie podzieli się wspomnieniami. Starsza pani na ławce w botaniku także. Warto pytać świadków, szukać ich wśród sąsiadów, zagadnąć krewnych, zanim indywidualne świadectwo nie uleci gdzieś, gdzie go już nikt nie usłyszy.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.









