Adopcja Miłości

Choć Hogar de Niñas San Francisco to sierociniec, prowadzące go siostry sercanki chcą, by był przede wszystkim domem. Takie jest zresztą tłumaczenie słowa „hogar", które w języku hiszpańskim oznacza „dom” w znaczeniu ogniska domowego – miejsca, w którym człowiek czuje się bezpiecznie, ma bliskich i do którego przynależy.
Misje Sercanów
Czyta się kilka minut
fot. Materiały prasowe/SMZ KS
fot. Materiały prasowe/SMZ KS

W Cochabambie pierwsze dziewczynki zamieszkały z siostrami we wrześniu 1993 roku. Pochodziły z sierocińców państwowych. Dziś, żeby dziecko zostało przyjęte, musi być przynajmniej półsierotą, sierotą albo dzieckiem porzuconym.

O sytuacji dziecka siostry dowiadują się najczęściej od księży lub sióstr zakonnych. „Jeśli dziecko straciło rodziców, na przykład w wypadku samochodowym, przychodzą do nas, przedstawiają dokumenty, akt zgonu i proszą o pomoc” – mówi siostra Anna Kurysz, dyrektor Domu dla Dziewcząt św. Franciszka w Cochabambie.

„De niñas” w nazwie placówki oznacza, że jest to miejsce przeznaczone wyłącznie dla dziewczynek. W domu przygotowanym na 52 dzieci obecnie mieszka ich 60. „Jest ciasno, ale staramy się, aby każde dziecko, które zapuka do naszych drzwi, zostało przyjęte. Jeżeli trzeba, zamykamy magazyn albo czytelnię i otwieramy kolejny pokój”.

Kto i dlaczego?

Fakt, że w sercańskim sierocińcu mieszkają same dziewczynki, ma wiele sensu w kontekście sytuacji kobiet i dziewcząt w tym kraju. „Często w kulturze boliwijskiej dzieci nie mogą być dziećmi. Ich wiek i wzrost pokazują, że nimi są, ale to, czego już doświadczyły, nie powinno się znaleźć nawet w życiorysie osoby dorosłej” – mówi siostra Anna.

Szczególnie kultury Quechua i Aymara, żyjące w trudnych górskich warunkach, to społeczności twarde i surowe. Córki i żony doświadczają tam złego traktowania, są bite, upokarzane, molestowane. Sytuację pogarsza obecna w Boliwii poligamia. „Dziewczęta ogólnie w kulturze Ameryki Południowej są traktowane bardzo przedmiotowo. Są czymś, czego się używa w gronie mężczyzn do tego, żeby zaspokoić swoje potrzeby. Całe niebezpieczeństwo dla małej dziewczynki, dla młodej dziewczyny, dla dorastającej kobiety to przede wszystkim problemy moralne i wykorzystanie, jakiego mogą doświadczyć na ulicy ze strony świata męskiego”.

Wychowanki sercańskiej ochronki to sieroty i półsieroty, ofiary gwałtów i przemocy, molestowania w środowisku domowym, szkolnym, sąsiedzkim. Niektóre dziewczynki od najmłodszych lat pracowały na bazarze, na wiosce, przy uprawie ziemniaków czy koki. Wiele z nich nigdy nie chodziło do szkoły. Niektóre żyły w tak wielkim ubóstwie, że dopiero w sierocińcu pierwszy raz korzystają z toalety, trzymają w ręce widelec, mają swoje łóżko.

Odpowiedź sióstr

W Domu Św. Franciszka są tylko trzy siostry sercanki – dwie Boliwijki i Polka. „Hogar jest jak czarna dziura – wciąga nas całkowicie w posługę wśród dzieci. Jesteśmy z nimi 24 godziny na dobę. Nigdy nie zostawiamy ich samych, nawet w nocy” – opowiada siostra Anna. Dzieci mieszkają w czteroosobowych pokojach – jeden maluch, dwie nastolatki i odpowiedzialna za dany pokój studentka.

Siostrom pomagają byłe wychowanki, które ukończyły studia, czasami założyły własne rodziny, ale nie zapomniały o swoim domu i dziś wspierają siostry jako wychowawczynie, pedagodzy czy po prostu przychodzą pomóc dziewczynkom w nauce i odrabianiu lekcji.

Dziewczynki, które dźwigają na swoich barkach na przykład doświadczenie gwałtu w rodzinie, na początku nie rozumieją tego, że jest to niewłaściwe. „Myślą, że to jest gest miłości ze strony najbliższych, i nie rozumieją, że jest to przemoc. Staramy się uzdrowić, na ile jest to możliwe, to, co zostało w nich zranione”.

Dlatego, jak zaznacza siostra Anna, priorytetem jest wychowanie w wierze: „Najważniejszą osobą w naszym domu jest Pan Bóg. Mamy kaplicę, mamy Najświętszy Sakrament i codziennie zbieramy się na modlitwie. Modlimy się za naszych dobroczyńców, za przyjaciół”.

Na drugim miejscu jest edukacja – wszystkie dzieci chodzą do szkoły. „Studentki oczywiście wychodzą na zajęcia na uniwersytet. Jest też grupa dziewcząt, które może mają mniej zdolności, ale uczą się konkretnych zawodów w różnych instytutach” – dodaje misjonarka.

Wszystko to ma na celu jedno – odbudować w dziewczynkach poczucie własnej wartości i godności, dać narzędzia i wiedzę, wykształcenie i kompas moralny po to, by mogły spełnić swoje marzenia o szczęśliwym i bezpiecznym życiu. „Te marzenia, które noszą w sercu, są przeróżne – od tego, by być panią doktor, aż po marzenia o karierze baletnicy. Obecność naszych dawnych wychowanek jest dla nich ogromną inspiracją, i chociaż się buntują – bo trzeba rano wcześnie wstać, bo trzeba zadanie odrobić, bo jest tyle prac do zrobienia w ciągu dnia, że nie ma czasu na telewizję – mimo tych wszystkich buntów widzą, że te marzenia się spełniają”.

Adopcja Miłości

Jakiś czas temu nad Domem dla Dziewcząt Świętego Franciszka zawisły czarne chmury. Wieloletni fundatorzy ochronki przestali wspierać sercanki z Cochabamby i pojawiło się pytanie: „Co dalej?”. To wtedy w Sekretariacie Misji Zagranicznych Księży Sercanów powstał projekt o wdzięcznej nazwie „Adopcja Miłości”.

Dzięki stałemu wsparciu darczyńców z Polski siostry mają przede wszystkim zapewnione środki finansowe na codzienne funkcjonowanie domu. Sierociniec bowiem, jako placówka prywatna, nie może liczyć na dotacje ze strony państwa.

„Kiedy przyjechałyśmy do Boliwii, chciałyśmy wypełniać nasz charyzmat – formować młode dziewczęta jako przyszłe matki, żony, a także siostry zakonne. Chcemy, żeby zmieniały oblicze Boliwii, dawały jej nowego ducha i nowy rys – nie europejski, ale bardziej Boży, bardziej zakochany w Bogu i bardziej humanitarny” – tłumaczy siostra Anna. Dzięki „Adopcji Miłości” jest to możliwe.

Galeria zdjęć

Obraz
fot. Materiały prasowe/SMZ KS
Obraz
fot. Materiały prasowe/SMZ KS
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 39/2026