Wielkanocne zwyczaje na Podhalu ? dawniej i dziś

Jeszcze w początkach XX w. mieszkańcy podhalańskich wsi żyli zgodnie z rytmem pór roku, którym towarzyszyły liczne zwyczaje i obrzędy. Choć doszukać się w nich można pogańskich wątków, to jednak ostatecznie chrześcijaństwo ukształtowało obrzędowy kalendarz. Jednym z najważniejszych jego punktów, obok Bożego Narodzenia, stały się Święta Wielkanocne.
Czyta się kilka minut

 

Zmartwychwstanie, czyli nowe życie

W ludowej tradycji odradzająca się wiosną przyroda harmonizowała z przeżywaniem święta Zmartwychwstania. Dziś ta symbolika nie przemawia do nas tak bardzo. Wiele zwyczajów odeszło w niepamięć, niektóre zachowały się tylko w opowieściach starszego pokolenia, w naukowych opracowaniach, a także w występach regionalnych zespołów odtwarzających dawne obrzędy. Są jednak takie zwyczaje, które przetrwały, i trudno sobie bez nich wyobrazić Święta Wielkanocne. Być może dla niektórych gałązki bazi i malowane pisanki to tylko piękne dekoracje, warto jednak dostrzec w nich symbol nowego życia.

– Zwyczaje wielkanocne przypadające na okres wiosennej równonocy symbolizowały moment przejścia z zimowej martwoty do wiosennej aktywności. Przez zabiegi i działania magiczne starano się „zamknąć” czas śmierci i wyzwolić uśpione siły życia – wyjaśnia dr Stanisława Trebunia-Staszel z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ.

 

Prawdziwy post

Wielkanoc poprzedza okres Wielkiego Postu, który kiedyś przestrzegany był niezwykle surowo. W Środę Popielcową kończono ostatkowe zabawy, nadchodził czas ciszy, skupienia i umartwień.

Anna Nędza-Kubiniec, prezes Związku Podhalan w Kościelisku, opowiada, że w tym dniu gospodynie wyparzały garnki i smarowały je popiołem, by nie został na nich tłuszcz. Ludzie pościli nie tylko w piątki, ale kilka dni w tygodniu.

Wiele osób pamięta jeszcze zwyczaj chodzenia ze „śmierztecką”. W czwartą niedzielę Wielkiego Postu dziewczynki przygotowywały kukłę wyobrażającą śmierć. Zatykały ją na kiju i chodziły od domu do domu, a następnie topiły w rzece. Podobnym zwyczajem jest też palenie słomianej kukły Judasza.

 

Niedziela Kwietna

Niedziela Palmowa, zwana też Kwietną, była wprowadzeniem w specyficzny klimat Wielkiego Tygodnia. Święcono gałązki wierzbowe pokryte baziami, po góralsku nazywane „bazicki”.

– Na Podhalu nie było zwyczaju robienia ozdobnych palm. Jako dzieci chodziliśmy po gałązki wierzby. Przybierało się je bardzo skromnie wstążeczkami, czasem bibułą i mirtem – wspomina Anna Nędza-Kubiniec.

Palmy to jeden ze zwyczajów, który do czasów obecnych przetrwał w reliktowej formie. Dawniej bowiem, oprócz symbolicznego znaczenia, miały one także zastosowanie w różnych obrzędach i medycynie ludowej.

– Wielkanocne palmy nadal przechowywane są w domach przez cały rok, gdyż zgodnie z przekonaniem chronią obejście przed pożarem i nieszczęściami. Dawniej bazie wraz z kawałkiem chleba lub placka zwanego moskolem kładł gazda przy pierwszej orce pod skibę, by był dobry urodzaj – opowiada dr Trebunia-Staszel.

Dzisiaj niemal we wszystkich parafiach organizowane są tego dnia konkursy. Dzieci chętnie w nich uczestniczą, przynosząc duże, okazałe i pięknie zdobione palmy.

 

Wielki Tydzień

Po Kwietnej Niedzieli gaździny rozpoczynały wielkie porządki. W całej wsi widać było, że zbliżają się święta. W Wielki Czwartek spieszono do kościoła na nabożeństwo „pożegnać dzwony”, w Wielki Piątek przed wschodem słońca zgodnie z nakazem tradycji poddawano się obrzędowemu myciu w rzece lub potoku. Woda musiała być bieżąca. Zapewniało to zdrowie i urodę.

Wielki Piątek był ważnym dniem dla całego gospodarstwa. Gospodynie robiły masło do święcenia, które przechowywano potem przez cały rok jako skuteczny lek, zwłaszcza dla bydła. Zgodnie z istniejącym przekonaniem, że rany w Wielki Piątek szybko się goją, gospodarze przycinali w tym dniu koniom grzywy i ogony. Znaczyli też jagnięta. Nie wolno było natomiast orać i siać, a więc wykonywać prac związanych z ziemią, w której złożono Pana Jezusa.

– Nadal Wielki Piątek jest szczególnym dniem na Podhalu, chociaż wiele dawnych zwyczajów odeszło już w przeszłość. Dziś ludzie licznie uczestniczą w nabożeństwach. W Poroninie od kilku lat czuwanie przy Grobie Pańskim organizuje zespół „Regle”, a poeta Franciszek Łojas-Kośla pisze dla nich modlitwy w gwarze. Straż przy grobie trzymają członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej oraz miejscowego Związku Podhalan – mówi Stanisława Trebunia-Staszel.

– W Wielki Piątek obowiązywał ścisły post. Babka warzyła na ten dzień kwaśnicę z kiszonej kapusty i piekła grule w szabaśniku. W Wielką Sobotę rano zabierało się do domów poświęconą wodę i węgielki, które miały chronić od nieszczęść. Wiele osób i dziś pamięta o tej tradycji – wspomina Anna Nędza-Kubiniec.

 

„Święcelina”

Pokarmy przynoszone do święcenia w koszyczkach, a dawniej w wełnianych torbach, noszą nazwę „święceliny”. Zawsze wśród nich znajdują się jajka, które zarówno w tradycji ludowej, jak i w kościelnej liturgii symbolizują życie. Na Podhalu jajka barwiono, gotując je w łupinach cebuli. Po zjedzeniu skorupki zakopywano z ogrodzie.

– W koszyku musiał znaleźć się też baranek z masła, oscypek, słonina, kiełbasa, moskol, zastąpiony z czasem chlebem, sól, chrzan, a także wykrawki ziemniaków. Wszystko to ozdabiano mirtem i gałązkami jałowca – wyjaśnia dr Trebunia-Staszel.

Po przyniesieniu „święceliny” z kościoła trzeba było z nią obejść dom dookoła, mówiąc: Uciekoj syckie niescęście z domu, bo idem ze święcelinom du domu! W niedzielę po Rezurekcji wszyscy wracali do domu na śniadanie. Tego dnia zostawało się w domu z rodziną.

– Przed śniadaniem wielkanocnym, po modlitwie, każdy musiał zjeść kawałek korzenia chrzanu, co miało zapewnić zdrowie i hardość na cały rok. Mówiono także, że chrzan je się na pamiątkę cierpienia Chrystusa – dodaje antropolog.

 

„Polewacka”

W Poniedziałek Wielkanocny w ruch szły wiadra, konewki i garnki. Oblewali się nawzajem sąsiedzi, a kawalerowie szli oblać panny, do których chcieli się zalecać. Tak jak jajko, woda również symbolizować miała życie.

– Chociaż nieraz leżał jeszcze na polach śnieg, dziewczęta nie unikały nawet mroźnych kąpieli w potoku, mając nadzieję, że przyniosą im zdrowie i szczęście – mówi dr Stanisława Trebunia-Staszel.

– Każdy musiał być polany i nikt się o to nie obrażał, a wręcz wszyscy na to czekali – dodaje Anna Nędza Kubiniec.

 

 


Podhale to region, który wyróżnia szczególna dbałość o tradycję, przekazywana z pokolenia na pokolenie, a także dzięki działaniom zespołów regionalnych i oddziałów Związku Podhalan. Kościelnym obrzędom towarzyszą tu często regionalne stroje, śpiewy i muzyka.

 


Święcony wraz z pokarmem jałowiec, bazie, a także święconą wodę używano dawniej przed wiosennym redykiem do okadzania i pokropienia owiec, a także koszarów i pasterskich szałasów na hali.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 17/2011