Jest więc dla mnie zrozumiałym pragnienie posiadania dzieci. Naprawdę tupot małych nóżek i słowa kocham...
Możliwość wychowywania dzieci jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej wynagradzających doświadczeń człowieka – piszę to z własnego doświadczenia, ponieważ mimo satysfakcjonującej pracy zawodowej, dopiero macierzyństwo dało mi poczucie pełni szczęścia.
Jest więc dla mnie zrozumiałym pragnienie posiadania dzieci. Naprawdę tupot małych nóżek i słowa „kocham cię, mamusiu” usłyszane nad ranem są więcej warte niż gigantyczna premia i awans w pracy. Dlatego na pierwszy rzut oka wydaje się niesprawiedliwe, dlaczego pary homoseksualne nie mogą adoptować dzieci? Czyż nie są w tej samej sytuacji, jak bezpłodne pary heteroseksualne? Czyż można ich pozbawiać prawa do doświadczania rodzicielskiej miłości? Czynienia z siebie daru dla drugiej, ufnej i wymagającej opieki osoby?
Badania naukowe
W 2002 roku Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne (AMM) oraz Amerykańska Akademia Pediatrii (AAP) wydały oświadczenia, w których, powołując się na raport opublikowany w czasopiśmie naukowym „Pediatrics”, popierając homoseksualną adopcję. W oświadczeniach możemy przeczytać, iż związki homoseksualne zapewniają równie korzystne i bezpieczne środowisko rozwoju jak tradycyjne małżeństwo heteroseksualne.
Raport ten wykorzystywany jest jako dowód naukowy, potwierdzający prawo homoseksualistów do adopcji i bezrefleksyjnie powielany jest na całym świecie. Jednak w czerwcu 2007 r. dr med. Sharon Quick złożyła przed sądem w Iowa (USA) zeznanie, w którym omawia swoje pięcioletnie badania nad wspomnianym raportem. Okazuje się, że do naukowości jest mu tak daleko, jak mnie do bycia mężczyzną. W szczegółowej, obejmującej kilkadziesiąt stron analizie dr Quick wykazuje ogrom naukowej nierzetelności i przekłamań raportu. Do najważniejszych należy manipulacja cytowanymi badaniami. Dla przykładu autorzy raportu twierdzą, iż „lesbijki jako matki są zaangażowane w swe macierzyńskie role i skoncentrowane na dobru dziecka”. Jednak z „cytowanych” badań to nie wynika. Jedno z nich prowadziło do dokładnie przeciwnych wniosków, w innym pojawia się wypowiedź partnerki matki dziecka, która nazywa je „macho – dziwakiem”. Dr Quick stwierdza, że aż 57 proc. cytatów z badań omawianych w raporcie zawiera takie przekłamania, co nie ma prawa mieć miejsca w pracy naukowej. Kolejnym problemem jest kwestia finansowania wielu z przytoczonych badań i przeprowadzania ich przez organizacje gejowskie (np. Lesbian Health Fund of the Gay and Lesbian Medical Association) wśród aktywnych działaczy na rzecz „praw homoseksualistów”. W niektórych przypadkach nabór ochotników następował za pomocą haseł propagandowych typu: „Celem badań jest zmiana sposobu widzenia matki-lesbijki przez społeczeństwo”. Gdy zarówno badacze, jak i uczestnicy nastawieni są na udowodnienie określonej tezy, trudno mówić o naukowej rzetelności. Nierzetelny jest także brak uwzględnienia badań nad długofalowymi skutkami wychowywania przez homoseksualnych rodziców. Wiele z problemów emocjonalnych ujawnia się dopiero po latach – w okresie dojrzewania i dorosłości, a raport koncentrował się na małych dzieciach.
Jak jest naprawdę?
Istnieje wiele badań wskazujących na to, że homoseksualne związki nie stwarzają dobrych warunków wychowania dzieci. Przytaczając zaledwie kilka z nich – „Raport o rozwoju dziecka w parach jednopłciowych” Hiszpańskiego Forum na rzecz Rodziny w roku 2005 zawiera dane wykazujące, iż dzieci wychowywane przez homoseksualistów doświadczają wielu problemów, takich jak niska samoocena, skłonność do nałogów (a zwłaszcza narkomanii), problem z określeniem swej tożsamości płciowej, podatność na choroby psychiczne, skłonność do promiskuityzmu seksualnego – a co za tym idzie, większa zachorowalność na choroby weneryczne.
Dane statystyczne pokazują, że zaledwie 1,7 proc. homoseksualistów ogranicza swe kontakty seksualne do jednej osoby (a wielu z nich przyznaje się do 500 i więcej partnerów w ciągu życia). Oznacza to dom, w którym oprócz nominalnych „rodziców”, okresowo przebywają inni partnerzy seksualni, rodzinę, która wskutek ciągłych „przetasowań”, nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa emocjonalnego dziecku.
Największe, obejmujące 12,381 przypadków badanie przeprowadzone przez amerykańskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób w roku 2005 wykazało, że homoseksualiści (zarówno geje, jak i lesbijki) częściej niż heteroseksualiści sięgają po narkotyki, prowadzą samochód pod wpływem substancji psychoaktywnych (narkotyków, alkoholu) i praktykują niebezpieczne formy seksu – w tym stosunki seksualne z wieloma partnerami, a także z zakażonymi HIV.
Raport Rady Badań nad Rodziną (FRC) z USA z roku 2002 (dr T.J. Dailey „Homosexuality and Child Sexual Abuse”) wykazuje niepokojącą zależność między homoseksualizmem a pedofilią. Statystyki pokazują, że homoseksualni mężczyźni (których w rzeczywistości jest zaledwie 3 proc., a nie 10 proc. w społeczeństwie) dokonują aż 1/3 aktów molestowania seksualnego dzieci, a więc nieproporcjonalnie dużo. Gdyby nie było związku między homoseksualizmem a pedofilią, zaledwie 3 proc. aktów pedofilnych powinno być popełnianych przez homoseksualistów!
Czy są to dobre warunki dla wychowania dziecka?
Przypadki z życia wzięte
Dawn Stefanowicz, wychowywana od niemowlęcia przez czynnego homoseksualnie ojca, w zeznaniu przed komisją rządową Massachusetts w 2006 roku opowiada m.in.: „W świecie ojca transseksualizm, wielość przejściowych i anonimowych partnerów były normą (...) mając 10 lat byłam już na gejowskiej plaży nudystów i w sex shopie. (...) Jąkałam się, mdlałam, miałam koszmary spowodowane przez molestowanie seksualne, znęcanie się fizyczne i werbalne, i zaniedbanie”.
Jandre Botha z kolei, czteroletni chłopiec z Johannesburga, został pobity na śmierć w marcu 2006 roku przez partnerkę mamy lesbijki za odmowę zwracania się do niej per „tato” .
Ian Wathey i Craig Faunch, homoseksualna para, która zaadoptowała czterech chłopców w wieku 8-14 lat, w czerwcu 2006 roku została oskarżona o molestowanie seksualne powierzonych im dzieci. Mimo iż akty pedofilne zaczęły się wkrótce po adopcji, trzy lata upłynęły, zanim sprawcy stanęli przed sądem. Wyrok, jaki otrzymali, był też zaskakująco niski – mimo trzyletniego procederu wykorzystywania seksualnego zaadoptowanych dzieci, Wathey i Faunch zostali skazani na zaledwie 5 lat więzienia. Dla porównania niedawna sprawa: Polak, Jakub T., oskarżony o gwałt na Angielce, dostał podwójne dożywocie!
Można by argumentować, że patologia, (która zdarza się też w związkach heteroseksualnych) nie uprawnia do wniosków na temat grupy jako całości. Jednak cytowane wyżej dane zaczerpnięte z badań nie nastrajają tak optymistycznie. Problem stanowią też funkcjonujące w wielu krajach „prawa kneblowe”, karzące za wypowiadanie krytycznych uwag na temat homoseksualizmu. Jak niewiele trzeba zrobić, by zostać oskarżonym o zbrodnię „mowy nienawiści” świadczy przypadek anglikańskiego biskupa Petera Forstera, aresztowanego w 2003 roku w Wielkiej Brytanii za publiczne stwierdzenie, że w niektórych przypadkach jest możliwa reorientacja seksualna homoseksualistów. Nie dziwi w tym momencie opieszałość pracowników brytyjskiej opieki społecznej, którzy mimo ewidentnych sygnałów wykorzystywania seksualnego adoptowanych przez Wathey'a i Faunch'a chłopców, zwlekali z interwencją.
Demonizacja gejowskiego światka?
I tak można zadać sobie pytanie – przyjmijmy, że część homoseksualistów ma skłonności pedofilne, że część zmienia partnerów seksualnych kilkadziesiąt razy w ciągu roku, że w niektórych związkach homoseksualnych przemoc jest na porządku dziennym – mimo to, dlaczego mamy przekreślać tych, którzy żyją w zgodzie i harmonii w długoletnim monogamicznym związku? Tylko, że pytanie brzmi – jak ich odróżnić? Przypomnijmy, że w wielu krajach, w tym np. w Wielkiej Brytanii, prawo zakazuje „dyskryminowania adopcyjnych rodziców” ze względu na orientację seksualną, a „akty dyskryminacji” są surowo karane. Jak pracownik agencji adopcyjnej, drżący o to, by nie zostać pozwanym i skazanym na gigantyczną grzywnę lub/i więzienie za homofobię, ma odmówić jakiejś parze homoseksualnej, nawet jeśli prosi (tak jak Ian Wathey i Craig Faunch) o „kilku ładnych, zdrowych chłopców od 4 lat wzwyż”?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.















