Certyfikat z miłości cz

Wzjemność



Zdarza się czasem, że dwie osoby w tym samym momencie myślą i pragną tego samego, mimo iż wcześniej nigdy o tym nie rozmawiały. Ale przypadki takie nie są zbyt częste i przy bliższym oglądzie okazuje się zazwyczaj, że owa jednomyślność w szczegółach jest bogato zróżnicowana. Mądrość ludowa słusznie głosi: co dwie głowy, to nie jedna.



W relacjach...
Czyta się kilka minut

Wzjemność

Zdarza się czasem, że dwie osoby w tym samym momencie myślą i pragną tego samego, mimo iż wcześniej nigdy o tym nie rozmawiały. Ale przypadki takie nie są zbyt częste i przy bliższym oglądzie okazuje się zazwyczaj, że owa jednomyślność w szczegółach jest bogato zróżnicowana. Mądrość ludowa słusznie głosi: co dwie głowy, to nie jedna.

W relacjach z ludźmi możemy jednak dążyć do tego, żeby druga osoba chciała tego samego, co my. Trzeba wszakże pamiętać, że szacunek dla jej rozumności i wolności domaga się, aby osoba ta mogła rozpoznać w naszym celu prawdziwe dobro oraz zaakceptować je bez żadnych nacisków jako swój własny cel. W ten sposób staje się ona współtwórcą a nie środkiem do celu, zaś wybrane dobro-cel wspólnym dobrem-celem, któremu oboje jesteśmy gotowi się podporządkować. Zasada ta jest istotna także w związku mężczyzny i kobiety.

Dopóki w naszej relacji z ukochaną osobą nie pojawi się jakieś wspólnie wybrane dobro-cel, nie możemy mówić o wzajemności. Jest wtedy tylko miłość dwustronna, „ja” kocham „ciebie”, „ty” kochasz „mnie” – relacja biegnie dwiema drogami i trzeba, aby się one spotkały. Dopiero dzięki wspólnemu wyborowi dobra-celu z „ja” i „ty” powstaje jedno „my” – rodzi się prawdziwa wzajemność.

Siła tej wzajemności zależy od jakości dobra-celu, który razem wybieramy. Jeśli wspólne cele są związane są z rozwojem naszej miłości, wzajemność staje się coraz mocniejsza, nabiera charakteru gruntownej pewności i stałości jak dom zbudowany na skale. Zaufanie do drugiej osoby rośnie, jesteśmy coraz bardziej wolni od zazdrości i podejrzeń. Głęboka świadomość tego, że możemy na sobie polegać, rodzi radość i pokój.

Jeśli natomiast wspólnym celem jest przede wszystkim doświadczenie jak największej ilości korzyści lub przyjemności z naszego związku, to jesteśmy skłonni częściej myśleć tylko o sobie samym. Z czasem zaczyna się „rozliczanie” drugiej osoby, czy daje nam dość w zamian za to, co otrzymuje od nas. Wzrastają podejrzenia i mnożą się odruchy zazdrości. Kiedy dochodzimy do wniosku, że w obecnym związku otrzymujemy mniej niż się spodziewaliśmy, a atmosfera staje się coraz bardziej męcząca, następuje rozstanie. Tak jak goście, którzy przyszli tylko skonsumować obiad, nie posiedzą długo przy pustych talerzach.

Czy jednak trzeba wystrzegać się jak ognia wszelkiej przyjemności w miłości? Co zrobić z budzącą się zmysłowością i pożądaniem? O tym jutro :)

Pozdrawiam

Agnieszka Rogalska

www.przeznaczeni.pl

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2007