Na ten temat pojawiły się już w „Przewodniku Katolickim” publikacje, dlatego zwróciłam uwagę na tekst pt. „Prowokacja czy bezmyślność” („PK” nr 27 z 2 lipca br.), dotyczący stroju w kościele. Zgadzam się z autorem artykułu i uważam, że wiele osób zapomina, gdzie idzie i z Kim spotyka się w świątyni. Ale czy zapominają o tym tylko wierni? W mojej parafii, a sądzę, że takich jest wiele, zapominają także księża. I to im trzeba zadać pytanie: „Godnie czy swobodnie?”.
Ks. proboszcz udający się do konfesjonału w albie z białej, cienkiej tkaniny, pod nią podkoszulek, jaśniutkie, popielate spodnie, jasne skarpetki – to codzienność. Czy to odpowiedni strój? Na Mszy św. podczas podniesienia kapłan bez sutanny podnosi ręce do góry i... oglądamy jego ręce aż po łokcie. Do szkoły ks. katecheta przychodzi w dżinsach i podkoszulku – jak mówi mi syn – i siada na ławce albo na biurku. Uczono mnie, że kapłaństwo to najwyższy urząd. A podczas sprawowania urzędu, wiadomo jaki strój obowiązuje.
Strojem rozpoznawczym i niejako „służbowym” dla księdza jest sutanna lub koszula (także z krótkim rękawem) z koloratką. W przypadku koszul preferuje się jednak kolor czarny, szary i biały. Tak też powinien być ubrany ksiądz szczególnie podczas oficjalnych okazji czy spotkań. Natomiast sutanna nie jest strojem liturgicznym i nie musi być zakładana podczas sprawowania liturgii. Jest to zrozumiałe zwłaszcza w upalne dni. Takim strojem jest natomiast alba. Staranność i schludność ubioru oraz takt we właściwym jego doborze to jednak istotna sprawa dla każdego, także dla księdza.
61-245 Poznań lub list@przk.pl
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









