"Razom nas bohato..."

"Sława Ukrainie, sława Wam, sława Gospodu Bohu" - tak lider ukraińskiej opozycji Wiktor Juszczenko dziękował w piątkowy wieczór zebranym na kijowskim placu Niepodległości demonstrantom. Godzinę wcześniej ukraiński Sąd Najwyższy zadecydował, że ma być powtórzona druga tura prezydenckich wyborów. Druga tura, a nie cała elekcja, jak chciał Leonid Kuczma. W dodatku, w swoim werdykcie...
Czyta się kilka minut

"Sława Ukrainie, sława Wam, sława Gospodu Bohu" - tak lider ukraińskiej opozycji Wiktor Juszczenko dziękował w piątkowy wieczór zebranym na kijowskim placu Niepodległości demonstrantom. Godzinę wcześniej ukraiński Sąd Najwyższy zadecydował, że ma być powtórzona druga tura prezydenckich wyborów. Druga tura, a nie cała elekcja, jak chciał Leonid Kuczma. W dodatku, w swoim werdykcie sędziowie wyznaczyli datę wyborów i zaapelowali do prezydenta o wymienienie skompromitowanej Centralnej Komisji Wyborczej. Czekający na orzeczenie prawie osiem godzin tłum oszalał. "To tak, jakby Ukraina wygrała Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej" - skomentował stojący koło mnie jakiś wielbiciel sportu. Ukraina wygrała jednak dużo więcej. To jest zwycięstwo ludzi, którzy od tygodni na kijowskich ulicach protestowali przeciwko fałszerstwom, zwycięstwo władzy sądowniczej - po raz pierwszy tak wyraźnie wskazującej, że jest naprawdę jedną z czterech niezależnych gałęzi władzy. Także zwycięstwo tych wszystkich, którzy albo z daleka, jak manifestanci z polskich miast, albo na miejscu, jak spotkani przeze mnie w Kijowie polscy studenci, pomagali pomarańczowej rewolucji. Zwycięstwo także unijnych instytucji, które nie zważając na kremlowskie dąsy, jednoznacznie skrytykowały fałszerstwa wyborcze i poparły idee powtórzenia drugiej tury. Nie mam przy tym wątpliwości, jak wielka jest tu zasługa polskich europarlamentarzystów i negocjatorów. W przekonaniu utwierdzają mnie rosyjskie komentarze, pełne złości na "polskich wichrzycieli", notabene skwapliwie podchwytywane przez prasę i polityków francuskich oraz, to prawda, w mniejszym stopniu - niemieckich. Na razie jednak jest to dopiero połowa zwycięstwa. Ukraińcy udowodnili, że są nadspodziewanie dojrzałym społeczeństwem, przynajmniej ci z Ukrainy Zachodniej i Centralnej. Większość mieszkańców wschodnich regionów jest jednak w najlepszym razie zdezorientowana, w najgorszym wrogo nastawiona do zwyciężającej opozycji. Nie boję się rozpadu Ukrainy. Hasła separatyzmu od początku były bardziej propagandową grą rządzących niż realnością. Boję się natomiast ekonomii - przestarzałe kopalnie w Doniecku trzeba będzie zamknąć, podobnie jak część wielkich zakładów przemysłowych zindustrializowanego Wschodu. Boję się nieoficjalnych ingerencji Rosji. Boję się wreszcie o to, czy nowy prezydent Juszczenko podoła wszystkim oczekującym go wyzwaniom i czy opozycja, osiągnąwszy sukces, nie zacznie się rozpadać. Pierwsze rysy już się pojawiły - socjalista Aleksandr Moroz poparł w sobotę ideę prezydenta Kuczmy, aby zmiany w ordynacji wyborczej połączyć w jednym pakiecie z reformą konstytucji, ograniczającą władzę prezydenta. Przygotowany projekt zmian ustawy zasadniczej jest co prawda zły i zostanie już wcześniej skrytykowany przez Radę Europy, ale reforma konstytucji była jednym z głównych haseł socjalistów i teraz nie chcą od niej odstąpić. A bez poparcia Moroza nie uda się przeprowadzić zmian w ordynacji i odwołać skompromitowanej Centralnej Komisji Wyborczej, przed zapowiedzianą na 26 grudnia kolejną turą wyborów. Ukraina przeszła dopiero część drogi. Po zwycięstwie Juszczenki kraj czekają daleko trudniejsze zadania.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 50/2004