"Więźniowie". Często tak właśnie siebie nazywają… Autorzy opowiadań są w pełni świadomi swej fizycznej ograniczoności - najbardziej dokucza ona oczywiście tym, którzy mieli okazję zaznać "pełnego zdrowia". Wielu jest takich. - Adrianna Turewicz straciła słuch w wieku 18 lat. Przejmująco opisuje "zagładę swojego dotychczasowego świata" i …narodziny nowego, "wyposażonego" w specjalistyczną aparaturę - rojącego się przy tym od "normalnych" ludzi, którzy nie potrafią albo nie chcą mówić do niej wyraźnie, wolno, głośno. Zadufanych w swojej "sprawności". Na jak długo? - Przecież kalectwo każdego może dotknąć - to pierwsza wielka nauka płynąca z lektury.
Czytając "Świat i ja", zdziwimy się jeszcze wiele razy. A co najważniejsze, nieraz się zawstydzimy. Za siebie, za innych. Od wielu niepełnosprawnych będziemy się uczyć życiowej mądrości, opanowania, zaufania, zawierzenia Panu Bogu… Również... optymizmu! Człowiek kaleki częstokroć dostrzega radość tam, gdzie inni, ci "zdrowi" widzą tylko "dojmującą prozę życia". Po lekturze opowiadań większość z nas będzie musiała postawić sobie pytanie: A może to ja jestem ślepy i głuchy? Na wszystkich i na wszystko, co mnie otacza…
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









