Tytułowe słowo kojarzy mi się z krzykliwą dyskusją, a raczej wrzaskliwym głosem "Gazety Wyborczej" z sierpnia tego roku na temat projektu nowelizacji w kodeksie etyki lekarskiej dotyczącym sztucznego zapłodnienia in vitro. "Gazeta" pytała "Czy leczenie bezpłodności metodą zapłodnienia in vitro będzie uznane za sprzeczne z kodeksem etyki lekarskiej." I oczywiście wyraziście zabrała głos w tej dyskusji, cytując "ojca" pierwszego polskiego dziecka z probówki: "Nie zabijam ludzi. Leczę niepłodność, która stała się już chorobą społeczną. Specyfiką tej choroby jest to, że zawsze dotyka dwojga osób, a jedynym sposobem jej wyleczenia jest urodzenie dziecka przekonuje prof. Szamatowicz". Do artykułu dołączono opinię jednego z uznanych autorytetów medycznych w Polsce i... głosy ludzi, którzy urodzili się w wyniku poczęcia drogą zapłodnienia in vitro.
Niepłodność jest zjawiskiem, które dotyka dzisiaj co piątą parę małżeńską. To jest fakt. Faktem jest też, że taki stan wywołuje cierpienie. Niekoniecznie jednak jest to zawsze choroba. Powiedzmy brutalnie kastracja jest przyczyną niepłodności, czy jednak kastrat jest człowiekiem chorym? I czy ta "choroba" ma szanse wyleczenia?
Problem w tym, że metoda zapłodnienia in vitro ma się, w pewnym sensie, tak do "leczenia bezpłodności" jak... adopcja. Bardzo często dziecko uzyskane drogą sztucznego zapłodnienia jest tylko w połowie nośnikiem materiału genetycznego rodziców (np. wtedy, gdy komórka jajowa matki zostaje zapłodniona plemnikiem obcego dawcy). Bywa i tak, że dziecko w ogóle jest "produktem" obcej komórki jajowej i obcego plemnika. Jego status nie różni się faktycznie niczym od statusu dziecka adoptowanego. Poza jednym. Poza tym właśnie, że dziecko z probówki jest produktem, wytworem technologii.
Niepłodność staje się coraz większym problemem. Nie wiemy, w jakim stopniu jest ona uzależniona od pewnych przemian mentalnych i cywilizacyjnych, od stawiania na przykład wyżej kariery małżonków ponad zrodzenie dziecka. Jest nade wszystko cierpieniem niedoszłych rodziców. Wokół cierpienia chyba jednak nie wolno wrzeszczeć i wybuchać emocjami. To nie pomoże.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









