Logo Przewdonik Katolicki

Modlitwa tradycyjna

ks. Jan
Fot.

(...) Nie rozumiem, po co mamy się modlić pacierzem, litaniami, różańcem, w ogóle tymi wszystkimi ułożonymi przez kogoś modlitwami. Modlę się dużo i często, nie tylko rano i wieczorem. Często przez cały dzień rozmawiam z Panem Bogiem w myślach. Mówię Mu wszystko. To jest dla mnie bardziej autentyczne od recytowania wyuczonych formułek. Ludzie klepią pacierze i nie myślą o tym,...

(...) Nie rozumiem, po co mamy się modlić pacierzem, litaniami, różańcem, w ogóle tymi wszystkimi ułożonymi przez kogoś modlitwami. Modlę się dużo i często, nie tylko rano i wieczorem. Często przez cały dzień rozmawiam z Panem Bogiem w myślach. Mówię Mu wszystko. To jest dla mnie bardziej autentyczne od recytowania wyuczonych formułek. Ludzie klepią pacierze i nie myślą o tym, co mówią. Widać to po ich życiu. Gdyby rozumieli choć trochę, zaczęliby się zmieniać. W kościele odmówią pacierze, a potem i tak postępują jakby o Bogu już zapomnieli. Po co mam więc odmawiać pacierz? Pytam o to, bo jeden ksiądz zwrócił mi uwagę, że nie wystarczy modlitwa własnymi słowami. Nie chciałem się z nim kłócić, bo to było przy spowiedzi, ale nie zgadzam się z nim.

Jacek


Drogi Jacku!

Cieszę się, że się modlisz dużo i często, że chcesz i potrafisz rozmawiać z Panem Bogiem własnymi słowami. To bardzo, bardzo ważne. Lecz mam do Ciebie wielką prośbę. Nie neguj innych sposobów modlitwy. Tobie odpowiada taka forma, i dobrze. Każdy z nas jest jedynym, niepowtarzalnym człowiekiem i dlatego rozmawiamy z Panem Bogiem na tak wiele różnych sposobów.
To nie jest tak, że Ty musisz zmobilizować się do odmawiania pacierza, bo inaczej będziesz złym chrześcijaninem. Dobrze, że znalazłeś swój sposób kontaktu z Bogiem. Zwróć jednak uwagę na zalety modlitw, które określimy jako tradycyjne. Wymienię tu Mszę świętą, tak zwane pacierze, litanie, różaniec, nabożeństwa i psalmy, choć to nie koniec listy.
Modlitwa spontaniczna, a więc rozmowa (w sercu) z Jezusem o wszystkim, co się we mnie i wokół mnie dzieje, dobra jest w zasadzie dla każdego. Chociaż mocniej i głębiej przeżywa ją i prowadzi człowiek o dużej wrażliwości emocjonalnej. Bywa jednak, że ktoś przeżywa akurat kryzys, zmęczenie, zwątpienie. Wtedy nie potrafi nic z siebie wykrzesać. Naturalnym etapem duchowego rozwoju jest jakby "wycofywanie się" Boga. Pan Bóg pozbawia nas emocjonalnej radości płynącej z obcowania z Nim, byśmy naszego życia duchowego nie budowali na emocjach, lecz na pełnej miłości decyzji trwania przy Nim. Wiem, że słowo "emocje" jest bardzo szerokim określeniem. Emocje może powodować silne i głębokie wzruszenie, jak i niskie pożądanie. Miłość, a w konsekwencji i wiara, to nie emocje, lecz decyzje. Są one głębsze, mocniejsze; są wynikiem współdziałania całej człowieczej duchowości.
Gdy modlitwa tradycyjna jest praktykowana z uwagą i skupieniem, gdy człowiek starannie wypowiada jej słowa, wtedy staje się ona darem miłości. Na przykład: dla mojej praktycznej natury dawanie komuś kwiatów jest czystym marnotrawstwem, lecz czasem kupuję je mojej Mamie, bo wiem, że dla niej jest to oznaką mojej miłości. Podobnie jest z wartością tradycyjnej modlitwy. Dajemy coś z siebie, robimy to dokładnie i pięknie, by ofiarować to ukochanemu Bogu.
Modlitwa tradycyjna jest jak skała, fundament. Kiedy zawodzą emocje, kiedy w sercu jest pusto, albo pełno w nim emocji złych, samo powtórzenie kilku słów psalmu czy pacierza przywraca spokój. Kiedy nie widać znikąd ratunku, proste powtórzone wielokrotnie "Jezu, ufam Tobie" napełni serce pokojem i otuchą.
Domyślam się, że jesteś młodym człowiekiem. Być może nie musiałeś jeszcze przejść przez "ciemną dolinę". Nie życzę Tobie tego, ale gdyby kiedyś tak się zdarzyło, wtedy - tego jestem pewien - odkryjesz i docenisz wartość tradycyjnej modlitwy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki