Wakacje - to słowo wywołuje chyba u wszystkich ludzi pozytywne skojarzenia. Aby nasze marzenia wakacyjne mogły się ziścić, trzeba uporać się z kilkoma problemami: uzbierać potrzebne na wyjazd pieniądze, wybrać ofertę biura podróży, zaopatrzyć się w turystyczny sprzęt i... - właśnie - bezpiecznie dojechać na miejsce. Przed wakacjami nikt nie dostrzega w tym poważnego problemu - samochód jest sprawny, trasę znamy, gołoledzi i śnieżnych zamieci na pewno nie będzie. A jednak - jak wykazują statystyki - wiele osób na miejsce swego wypoczynku nie dojedzie. Wielu nie dowiezie do domu wspaniałego nastroju z wakacyjnych wojaży. Letnie miesiące to czas licznych, niestety, wypadków drogowych. Pamiętamy wszyscy czarną passę polskich autokarów turystycznych z ubiegłego roku.
Gdy słuchamy przedwakacyjnych ostrzeżeń policjantów czy dziennikarzy, wszyscy bezdyskusyjnie zgadzamy się z ich racjami. Często jednak, gdzieś w podświadomości, uważamy, że wypadki to mają inni, ale nie my. "Przecież tyle lat prowadzę samochód, a jeszcze nigdy poważnej kolizji nie miałem" - taka myśl złudnie pociesza wielu kierowców. Otrzeźwienie przychodzi zazwyczaj za późno, kiedy słychać już trzask miażdżonej karoserii, krzyk współpasażerów. W ułamku sekundy wakacyjna radość zamienia się w koszmar, który może trwać potem całymi latami. Zrujnowane zdrowie, wyrzuty sumienia związane z kalectwem dzieci, a może nawet śmiercią kogoś najbliższego.
Kościół jednoznacznie ocenia łamanie przepisów drogowych i bezmyślne stwarzanie ryzyka spowodowania wypadku drogowego, jako grzech i to grzech poważny. O wiele poważniejszy niż nieodmawianie pacierza czy wypowiadanie wulgarnych słów. Wspominam o tym tak konkretnie, bo ciągle jeszcze w świadomości społecznej ta hierarchia ważności nie jest właściwie postrzegana.
Jesteśmy zbyt tolerancyjni i nie zawsze mamy odwagę zareagować, gdy jadący z nami i prowadzący samochód kierowca przekracza znacznie dozwoloną szybkość, wyprzedza na ciągłej linii, czy prowadzi samochód będąc pod wpływem alkoholu. A przecież bezpieczeństwo pasażerów jest wtedy bardzo zagrożone.
Zwłaszcza ta ostatnia przyczyna nieszczęśliwych dramatów na drodze jest godna potępienia.
Ludzie, którzy stracili kogoś bliskiego w kolizji drogowej, którzy sami stali się kalekami, daliby dziś wiele, by móc jeszcze raz przejechać ten pamiętny, ostry zakręt, by pokonać to niebezpieczne wzniesienie już na mniejszej prędkości i z większą ostrożnością, a przede wszystkim trzeźwo.
Niestety, jest to już niemożliwe. My wszyscy, którzy wybieramy się swoimi pojazdami na urlop mamy ten zakręt, to wzniesienie i decyzję czy wypić ten kieliszek, jeszcze przed sobą. Warto o tym pamiętać, bo wypadki drogowe nie są - jak się niekiedy uważa - skutkiem działania jakiegoś fatum czy nieokreślonej wyroczni. Mylą się ci, którzy mówią: "widać musiało tak być, tak mu było pisane". Niemądre to stwierdzenie i bardzo niechrześcijańskie. Człowiek w swoim życiu jest istotą wolną i może podejmować niezależne wybory. Przed ostrym zakrętem, niebezpiecznym wzniesieniem, czy przed wzięciem do ręki kieliszka alkoholu.
A więc pierwsza i najważniejsza przestroga. Wyjeżdżając w drogę samochodem, nie będę sam. Będą także inni użytkownicy dróg. Musimy mieć świadomość, że każde wykroczenie i złamanie przepisów ruchu drogowego, może być przyczyną ludzkich dramatów, kalectwa czy śmierci niewinnych ludzi.
Jedźmy ostrożnie i szczęśliwie do celu. Niech Boża Opatrzność czuwa nad nami wszystkimi.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.








