Polska obok Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii ma brać udział w tymczasowym administrowaniu Irakiem. Ta wypowiedź amerykańskiego wiceministra obrony Paula Wolfowitza została przyjęta w Warszawie ze zrozumiałym zadowoleniem. Jak stwierdził prezydent Kwaśniewski, jest to najlepszy dowód, że rząd zrobił słusznie, godząc się na polskie uczestnictwo w amerykańskiej interwencji. Malkontenci wyzłośliwiają się co prawda, przywodząc rozmaite rodzime przykłady "sprawności" polskiej administracji. Ostrożni przestrzegają z kolei, żeby za dużo sobie po amerykańskich zapewnieniach nie obiecywać, gdyż udział proporcjonalny do liczby wysłanego wojska może okazać się raczej nikły. Jeżeli idzie o administrowanie - może to i lepiej. Inna rzeczą jest natomiast odbudowa Iraku, na którą sami Amerykanie przeznaczą najprawdopodobniej spore sumy. Nieoficjalnie wiadomo, ze strona amerykańska zwróciła się do polskiej o przedstawienie listy przedsiębiorstw, które mogą i chciałyby w tej odbudowie uczestniczyć. W efekcie - w ciągu tygodnia do Krajowej Izby Gospodarczej oraz Ministerstw Gospodarki zgłosiło się ponad sto firm - wśród nich Dromex i Budimeks, czyli przedsiębiorstwa mające duże irackie doświadczenie - i co tu ukrywać - zaległe irackie długi do odebrania. Polscy przedsiębiorcy zgodnie nazywają Irak wielką szansą - tym większą, że panująca w Polsce i całej Europie recesja nie sprzyja nowym inwestycjom. Czy i jak szansa ta zostanie wykorzystana - zobaczymy. Pierwszym sprawdzianem może okazać się zapowiedziana na wtorek konferencja poświęcona przyszłości Iraku w Nasiriji. Konferencja, do której Polska została zaproszona na prawach uczestnika, a nie obserwatora, jak większość innych państw, a nawet ONZ. Świętując jednak iracki sukces, nie należy zapominać o innej konferencji. Chodzi o szczyt Unii Europejskiej w Atenach. Bardzo ważny, gdyż na nim ma zostać podpisany traktat akcesyjny. Niektórzy obawiają się, że polskie sukcesy ma amerykańsko-irackim froncie tutaj akurat mogą Warszawie zaszkodzić. Strachy chyba przedwczesne, chociaż oczywiście sporo może zależeć od umiejętności dyplomatycznych polskich polityków, którym do tej pory manewrowanie pomiędzy Brukselą a Waszyngtonem nie wychodziło najlepiej.
W ogóle wygląda na to, że unijne sprawy ostatnio nie mają w Polsce szczęścia. Chodzi przede wszystkim o kampanię przed zapowiedzianym na czerwiec unijnym referendum. Na razie najbardziej widoczne są akcje organizacji pozarządowych oraz opozycji. Natomiast rządzący SLD w ostatnich tygodniach czasami sprawiał wrażenie, jakby zależało mu raczej na przegraniu referendum. Wystarczy chociażby przypomnieć wypowiedź sekretarz generalnego partii Marka Dyducha uskarżającego się na tłamszenie przez Kościół i wyrażającego oburzenie, że hierarchowie chcą potwierdzenia, iż po wejściu do Unii nie zliberalizuje się polskie prawo np. dotyczące aborcji. Wypowiedź była podobno wywołana chęcią wzmocnienia pozycji w Sojuszu, niemniej wyglądała jak pisana na zamówienie najbardziej zaciętych eurosceptyków. A tymczasem socjologowie przestrzegają, że polskie referendum może sprawić nieprzyjemną niespodziankę, czyli, że wbrew zapowiedziom, frekwencja wyniesie poniżej wymaganych 50 procent. Swoistym memento jest sobotnie referendum na Węgrzech, gdzie chęć uczestniczenia deklarowało 70, a ostatecznie zagłosowało 45 procent Węgrów.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













