Przed odjazdem do Arquata del Tronto papież powiedział w Amatrice: „Słusznie myślałem, w pierwszych dniach tego wielkiego cierpienia, że moja wizyta może być bardziej ciężarem niż pomocą, pozdrowieniem, a nie chciałem przeszkadzać i dlatego minęło trochę czasu, aby pewne rzeczy można było uporządkować, jak na przykład szkoła. Ale od pierwszej chwili czułem, że muszę do was przybyć, aby wam po prostu powiedzieć, że jestem blisko was, nic więcej. I że modlę się za was! Bliskość i modlitwa, to mój dar dla was. Niech Pan błogosławi was wszystkich, niech Matka Boża was strzeże w tej chwili smutku, bólu i próby”.
Po błogosławieństwie papież odmówił z osobami obecnymi „Zdrowaś Maryjo” i mówiąc: „Idźmy dalej, zawsze jest przyszłość. Jest tak wiele bliskich, którzy nas opuścili, którzy tutaj polegli pod gruzami. Módlmy się za nich do Matki Bożej. Uczynimy to wszyscy razem. [Zdrowaś Maryjo ...] Zawsze trzeba patrzeć w przyszłość. Naprzód, odwagi, i pomagać sobie nawzajem. Lepiej idzie się razem, samemu się nie da. Naprzód! Dziękuję".
Natomiast zwracając się do strażaków Ojciec Święty stwierdził, że ich praca jest trudna i podziękował im za wszystko, co czynią.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.








