Gdybym była ojcem dyrektorem

Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew i cały ten wakacyjny nastrój skłaniają publicystów do puszczania wodzów fantazji. Zresztą nie tylko ich. Samoobrona i Liga wymyśliły bajkę o LiS-ie. Dramatyczny początek, szybki rozwój akcji oraz niezbędny, jak na współczesną powieść przystało wątek służb specjalnych. J.K. Rowling uporała się...
Czyta się kilka minut

„Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew” i cały ten wakacyjny nastrój skłaniają publicystów do puszczania wodzów fantazji. Zresztą nie tylko ich. Samoobrona i Liga wymyśliły bajkę o LiS-ie. Dramatyczny początek, szybki rozwój akcji oraz – niezbędny, jak na współczesną powieść przystało – wątek służb specjalnych. J.K. Rowling uporała się już z zakończeniem do „Harry’ego Pottera”, Andrzej Lepper i Roman Giertych jeszcze się głowią nad happy endem, zerkając raz po raz na ojca Tadeusza Rydzyka.

Co się o nim mówi w obozie „nieprzychylnych”? Że jest komuś potrzebny, wygodny, dlatego nie do ruszenia. Że medialny koncern redemptorystów tak naprawdę stoi za nim, bo za nim stoją rzesze ludzi. I wreszcie – że to on dziś rozdaje karty w polskiej polityce. Każdy z charyzmatycznych przywódców – a dyrektor Radia Maryja niewątpliwie do tej grupy należy – otrzymuje w pakiecie całą gamę sądów i opinii, od pochlebstw zaczynając, a na pomówieniach kończąc. Taki już ich los.

Moglibyśmy sobie usiąść w gronie czytelników „Przewodnika” i spróbować ustalić, które ze słów o ojcu Rydzyku są prawdą. Ale to ryzykowne przedsięwzięcie. Wielka kłótnia gwarantowana. Dlatego wybieram samotną zabawę z wyobraźnią, co zresztą powinno się dobrze wkomponować w lipcowo-publicystyczny trend.

Gdybym była ojcem dyrektorem... skoncentrowałabym wysiłki na formowaniu sympatyków Radia Maryja i Telewizji Trwam (dużo ponad milion osób!) do ofiarowywania w różnych intencjach swojego bólu, niedomagań czy trudności. Sensowne, chrześcijańskie przeżywanie cierpienia to nie lada wyczyn. A jednocześnie niewyobrażalny potencjał duchowy. Moi słuchacze i widzowie już dość się nawalczyli. Obici przez historię, niejednokrotnie do dziś nie mogą się uporać z żalem, nieprzebaczeniem, nawet nienawiścią. Nie radzą sobie z chorobą, starością, samotnością. To są rysy twarzy prawdziwego wroga. To pole do walki o nadzieję, o pojednanie.

Gdybym była ojcem dyrektorem, na pewno szerokim łukiem omijałabym świat polityki. Owszem, mam pełne prawo do angażowania się w sprawy społeczne. Podobnie jak na mocy posiadania biletu z miejscówką mam prawo do fotela nr 45 w wagonie 8. Jednak czasem warto ustąpić miejsca, zrezygnować ze swojego prawa. Dla czyjegoś dobra.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2007