Na pewno Ksiądz słyszał o kontrowersyjnej wypowiedzi pani minister Środy. Rozumiem tę całą falę oburzenia, te wszystkie dyskusje na poruszony przez nią temat. Szczerze mówiąc, to bardzo się cieszę, że ktoś miał odwagę tak powiedzieć. Oczywiście to nie jest do końca prawda, ale ja też osobiście odnoszę wrażenie, że Kościół jakby trochę zaniedbywał problemy kobiet i nie dostrzegał ich. Czy nie uważa Ksiądz, że w religii i Kościele dominuje męski punkt widzenia? Pan Bóg jest Ojcem, Pan Jezus był mężczyzną, tak samo papież, biskupi i kapłani. Skoro cała hierarchia jest męska, jak można zrozumieć problemy kobiet?
Mirella
Można powiedzieć, że wzorem pani minister (chyba zresztą już byłej minister), próbujesz wetknąć kij w mrowisko. Pytanie jest naprawdę ciekawe i godne solidnego przemyślenia.
Rzeczywiście na pierwszy rzut oka wydawać się może, iż chrześcijaństwo jest "męską" religią. Wyrosło z tradycji patriarchalnej, z takiego narodu i środowiska. To są nasze korzenie, od których nie można uciekać. Pragnę jednak przypomnieć, że biblijny opis stworzenia człowieka, poprawnie odczytany, zaznacza równość płci i jedność w ludzkiej naturze. Pokazuje też, że zostaliśmy obdarzeni innymi darami. Myślę, że to przyczyna wielu nieporozumień związanych ze stanowiskiem Kościoła. Stara się on bronić tradycyjnego podziału ról między mężczyzną i kobietą oraz wynikającego stąd modelu rodziny.
Społecznej roli kobiety grożą dwa niebezpieczeństwa. Pierwsze to przekonanie, że jest ona istotą niższą, głupszą, powinna słuchać męża i całkowicie podporządkować się jego woli i zachciankom. To jest tak niemądre, że nawet trudno z tym dyskutować. Niestety, część mężczyzn uważa żonę za swoją własność, którą może dowolnie dysponować. Kościół absolutnie tego nie popiera, a jak może, tak zwalcza.
Drugie z nich to przekonanie, że kobieta jest we wszystkim równa mężczyźnie. Tak, między innymi, głoszą feministki. Tymczasem jesteśmy dwiema stronami tego samego medalu, jesteśmy uczestnikami tego samego człowieczeństwa, ale każda płeć we właściwy sobie sposób. Kobieta ze swej natury jest stworzona do macierzyństwa. To jest jej podstawowe powołanie. Nie praca zawodowa czy realizacja swoich ambicji. Fakt, że tak wiele kobiet musi zarobkowo pracować, jest smutną koniecznością, a nie dobrodziejstwem.
W Kościele niezwykłym dostrzeżeniem i podkreśleniem godności kobiety jest kult oddawany Matce Bożej. Pobożność maryjna to ten, niezauważony przez Ciebie, kobiecy punkt widzenia. Kościół nazywa Maryję swoją Matką i pragnie bronić wszystkich matek. Stara się uczyć szacunku do nich. Zwróć uwagę, jak bardzo pobożność maryjna jest ważna w duchowości naszego Ojca Świętego.
Problemy rodzinne z natury rzeczy wymagają wielkiej delikatności i roztropności. Zwłaszcza ze strony jakichkolwiek osób trzecich, które chciałyby nimi się zajmować. Dlatego Kościół też przez całą swoją historię podejmuje trud rozwoju nauki o rodzinie. Na pewno mądra pomoc w problemach kobiet jest wielką potrzebą obecnych czasów. Wydaje mi się, że Kościół wiele wokół tych spraw stara się robić i to z wielkim szacunkiem. Nie rozgłasza tego jednak, jak to czynią ludzie żądni medialnej popularności, lecz po prostu wypełnia swoją misję. Spróbuj to zauważyć.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.




